sobota, 16 listopada 2013

Rozdział 93

*** Oczami Harry'ego ***

Automatycznie wcisnąłem hamulec, ale było za późno. Potrąciłem jakiegoś chłopaka. Wyskoczyliśmy z Summer z samochodu, ale dzięki Bogu on już wstał. Spojrzał na Summer i szeroko się uśmiechnął.
- Ja przepraszam. Nic Panu nie jest ? - prawie warknąłem obserwując jego i moją żonę.
- Nie nie, nic mi nie jest ! Summer to na prawdę Ty ? - co jest kurwa ?!
- Alex ?
- Boże nie widzieliśmy się przez lata ! - rzuciła mu się na szyję, a mnie właśnie trafił szlag. Szarpnąłem ją za przed ramię.
- Skoro nic Panu nie jest to my idziemy. - wsadziłem ją siłą do samochodu i odjechałem z piskiem opon.
- Uspokoisz się ? - zignorowałem ją kompletnie jadąc prosto do apartamentu. Prychnęła, ale już się nie odezwała. Kiedy tylko weszliśmy do apartamentu przybiegła Darcy i wskoczyła mi na ręce.
- Tatku !
- Co malutka ?
- Zrobiłam z babcią babeczki !
- Koniecznie muszę je zjeść.
- Nie możesz ! Są dla mamusi !
- Mogę ! - podniosłem ją nad swoją głowę i podrzucałem delikatnie. Wsłuchany w jej śmiech zapomniałem o całym świecie.
- Harry ?
- Co ?! - warknąłem na Summer.
- Możemy pogadać ?
- Nie.
- Dobrze. - poszła na górę i usłyszałem tylko trzask drzwi od sypialni.
- Co się stało mamusi ?
- Nic kochanie. Pokaż te babeczki Darcy. - postawiłem ją, a ona pociągnęła mnie za rękę do kuchni. Mama właśnie wyjęła z piekarnika świeżą porcję.
- Czemu się złościsz synu ?
- Na Summer.
- Co się stało ?
- Nic mama. Daj mi ciacho..- Darcy przybiegła pierwsza i podała mi babeczkę z napisem " Tatuś i Mamusia "
- Pół Twoje i Pół Mamy.
- Dziękuję córeczko.. - wziąłem ciastko i poszedłem na górę. Z sypialni dochodziły mnie niepokojące dźwięki więc wszedłem do środka i zamarłem w połowie kroku. Summer właśnie kończyła rozwalać drugą szafkę nocną. Zobaczyła mnie i rzuciła nią w ścianę kawałek ode mnie.
- Czy ty już do końca oszalałaś ? - tym razem dostałbym lampką. Koniec tego kurwa. Złapałem ją za nadgarstki i spojrzałem głęboko w jej załzawione oczy.
- Co ty odpieprzasz ?!
- Zostaw mnie.
- Zadałem Ci pytanie.
- Mam w dupie Twoje pytanie pierdolony maniaku zazdrości !
- Nie moja wina, że wieszasz się  na szyi pierwszego lepszego typa !
- To był mój kuzyn !
- Pierdol pierdol, ja posłucham !
- Jak zwykle wiesz lepiej prawda ?! Wyprowadzam się i zabieram ze sobą Darcy. Ty i tak nie masz czasu. Przecież liczy się tylko Twoja pieprzona firma i jebany gang !
- Nie zabierzesz mi jej.. - poczułem łzy w kącikach oczu - Nie odbierzesz mi siebie. Nie pozwolę Ci.
- Bo akurat będę pytać Cie o zgodę.
- Posłuchaj mnie uważnie Summer. Jeżeli odejdziesz ode mnie, a tym bardziej jeżeli zabierzesz Darcy to Cie zniszczę. Odetnę Cie od pieniędzy i postaram się, żebyś nie dostała pracy, a wtedy przyjmę Cie z otwartymi ramionami kiedy będziesz błagała mnie o powrót.
- Musisz płacić na dzieci.
- Dzieci mają ze mną wszystko czego potrzebują.
- Jak ty możesz ? Jedyne co potrafisz po tym wszystkim powiedzieć to, że odetniesz mnie od swoich pieniędzy ?
- A co ja mam Ci powiedzieć ?
- Nie wiem kurwa. Może na przykład, że się zmienisz. ?
- Ja ? O nie kochanie.. Już ja CIEBIE wychowam. Teraz pójdziesz do łazienki, doprowadzisz się do normalnego wyglądu, wrócisz tutaj i mnie przeprosisz. I dobrze Ci radzę nie próbuj mi więcej grozić bo to się źle dla Ciebie skończy. Przypominam Ci, że wyszłaś za przestępcę.
- Przypominam Ci, że mnie do tego zmusiłeś. - zwolnione tępo.. Nie panuję... Nie panuję nad sobą. Złapałem ją za ramiona i cisnąłem na podłogę.
- Masz coś jeszcze kurwa do powiedzenia ?!

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 92

*** Oczami Summer ***

Objął mnie ramieniem i przysunął do siebie.
- Summer zrezygnowałem ponieważ to .. chodziło o to, żeby włamać się do ich kryjówki, podłożyć ładunki wybuchowe i zwiać.
- Ty miałeś się tam włamać prawda ? - mój głos niekontrolowanie zadrżał i mocniej złapałam jego głos.
- Ja i Niall. Oni mieli odpalić to wszystko kiedy.. kiedy my prawdopodobnie wyjdziemy.
- Prawdopodobnie ?! - pisnęłam prawie wstając z nerwów.
- Usiądź, skarbie.. Usiądź. - pociągnął mnie za rękę.
- Chcieliśmy zaryzykować wszystko.. życie. Ale wtedy Ty i Darcy.. Ja nie mogłem Was stracić. Wiedzieć, że będziecie przeze mnie cierpieć. Znajdziemy inną drogę, żeby się ich pozbyć bardziej bezpieczną. Obiecuję Ci, że nigdy nie zaryzykuję życia. - rzuciłam się na jego szyję i zaczęłam płakać. - Kochanie..
- Zostaw, ja tak chwilę muszę. - mruknęłam przy jego szyi. Gładził moje włosy całując co chwilę dowolne miejsce mojego ciała.
- Misiu proszę nie denerwuj się. Sami nie możesz się stresować.
- Tak bardzo Cie kocham.
- Ja Ciebie też. - otarł kciukami moje łzy i musnął moje usta. - I nie chcę, żebyś kiedykolwiek przeze mnie płakała.
- Nie płaczę przez Ciebie. Płaczę bo nie chcę Cie stracić.
- Jesteś taka kochana. - przytulił mnie mocno i pocałował w czubek nosa.
- Wiesz, że jutro poznamy płeć naszego dziecka ? - jego ręka automatycznie powędrowała na mój brzuch.
- Jak myślisz.. chłopiec czy dziewczynka ?
- Nie mam pojęcia. A ty ?
- Dziewczynka.
- Kolejna księżniczka ?
- Zawsze Darcy będzie moim oczkiem w głowie. Gdyby nie ona.. ona uratowała nas. - pocałował wierzch mojej dłoni.
- Harry.. co z tym domem ?
- Spokojnie kochanie. Już niedługo.. - przeleżałam cały dzień w jego ramionach, a potem w nich usnęłam.

The story of my life, I take her home.. 

Jego głos rozbudził mnie cholernie szybko. Otworzyłam oczy i dostałam piękny uśmiech.
- Jak mogłeś.. - rzuciłam poduszką, ale przeleciała 30 cm od jego głowy.
- Wstawaj kochanie. Zrobiliśmy z Darcy śniadanie. - mruknęłam niezadowolona, ale dałam mu się podnieść. Kiedy skończyłam jeść swoją porcję grzanek, ubrałam się i razem z Harrym pojechaliśmy do lekarza. Siedzieliśmy w poczekalni trochę poddenerwowani. Pocierał knykcie moich palców, ale była to chyba forma odstresowania.
- Państwo Styles ?
- Tak ? - zapytał Harry podnosząc wzrok.
- Zapraszam do gabinetu. - objąłem Summer w talii i poprowadziłem do środka. Skrzyżowałem ręce na piersi kiedy zdjęłam bluzkę do USG. Wyciągnęła do mnie rękę szukając wsparcia więc bez namysłu podałem jej swoją. Patrzyłem na ten ekranik widząc czarno-białe plamy. Summer chyba czuła się podobnie.
- I co ? - zapytała cicho lekarze.
- Mają państwo córkę czy syna ?
- Córeczkę. - odpowiedziałem cicho.
- Jak ma na imię ?
- Darcy.
- Cóż.. to powiedzcie Darcy, że jej braciszek już jest w drodze. - Summer uśmiechnęła się szeroko, a ja poczułem się.. zawiedziony ? Jakieś 15 minut później opuściliśmy gabinet.
- Harry..
- Hm ?
- co Ci jest ?
- Nic takiego kochanie. Może kupię Ci coś nowego ?
- Wolisz dziewczynkę prawda ?
- Nie. To nie tak.
- A jak ?
- Dziewczyny zawsze lepiej by się dogadały.
- Kłamiesz. - poczułam  jak trafia mnie szlag.
- Dobra. Masz mnie. Wolałbym dziewczynkę co wcale nie znaczy, że nie będę go kochał tak samo mocno jak kocham Darcy.
- I to właśnie chcia.. HARRY UWAŻAJ !

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 91

Przytuliła się do mnie całując mnie w policzek. Chwyciłem jej dłoń w swoją i powoli poszliśmy w stronę domu. Piła swoje karmelowe cappuccino uśmiechając się do mnie delikatnie. Kiedy wróciliśmy do apartamentu było dziwnie spokojnie. Weszliśmy cicho do kuchni gdzie Darcy pałaszowała obiad przygotowany przez moją mamę. Pocałowałem moją córeczkę w czubek głowy i usiadłem obok niej. Spojrzała na mnie moimi oczami i przesunęła talerz w moją stronę.
- Zjedz trochę Tatku. Na pewno jesteś głodny.
- Darcy jedz. Musisz jeść i rosnąć. - wziąłem ją na kolana i zacząłem karmić. Oparłem się o jej drobne ramionko i zacząłem mieć wątpliwości co do akcji. Odechciało mi się wszystkiego. Chciałem tylko być przy Darcy i Summer, chciałem, żeby były bezpieczne i szczęśliwe. Odnalazłem wzrokiem moją żonę, która pomagała szykować coś mojej mamie. Jest taka piękna.
- Tatusiu ?
- Hmm ? - skupiłem się na Darcy.
- Dlaczego nie jesteś szczęśliwy ?
- Martwię się o Ciebie i Twoją mamę.
- Dlaczego Tatusiu ?
- Boje się, że ktoś Was skrzywdzi.
- Przecież ty nas zawsze obronisz ! - zarzuciła mi rączki na szyję. Wziąłem ją na ręce i podszedłem bliżej mamy i Baby. Kołysałem nią delikatnie i po chwili mała Darcy usnęła mi na rękach. Odniosłem ją do łóżeczka i ułożyłem do spania. Moja mama chyba ją przekarmiła. Korzystając z tego, że Summer była zajęta zamknąłem się w gabinecie i zadzwoniłem do Louisa.
- Co jest Curly ?
- Nie zrobię tego Louis.
- Co ? O czym ty mówisz ?
- Wypisuję się z gangu. Wypisuję się z tej akcji. Nie zaryzykuję życia o jakąś jebaną " władzę " w mieście. Dla mnie najważniejsza jest rodzina.
- Chyba żartujesz ?! Po tym wszystkim chcesz nas zostawić ?!
- Nie. Nie chcę dłużej krzywdzić innych ludzi. Louis porozmawiaj szczerze z El. Może wtedy zrozumiesz jakie to uczucie.
- O czym ty kurwa mówisz ?!
- Pogadaj z Eleanor. - rozłączyłem się i rzuciłem telefon na biurko.
- Harruś. - usłyszałem ciche pukanie do drzwi.
- Tak kotku ?
- Chodź na obiad. - wstałem wzdychając głośno i wziąłem ją za rękę kiedy schodziliśmy na dół. - Coś się stało ? - spytała cicho.
- Nie, nic takiego kochanie. - zacząłem pałaszować, zeby uniknąć jej dalszych pytań. Po skończonym posiłku mama i Baby odpoczywały, a ja układałem naczynia w zmywarce.
- Summer słoneczko wyglądasz znakomicie ! - co on tu kurwa robi ?! Trzasnąłem drzwiczkami od zmywarki i wyszedłem do salonu.
- Louis.. - warknąłem.
- Harry do gabinetu. - nawet na mnie nie spojrzał tylko poszedł na górę. Pocałowałem Summer w czoło i poszedłem za nim. Zamknąłem cicho drzwi i spojrzałem na niego wściekły.
- Tylko się przypadkiem nie drzyj bo Darcy śpi.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś ?  - popatrzył na mnie spod przymrużonych powiek.
- O ?
- O tym, że Eleanor.. jest.. no wiesz.. - narysował w powietrzu ciążowy brzuch przy swoim ciele.
- Kurwa boisz się powiedzieć to, że będziesz ojcem ? Że Eleanor jest w ciąży  ?
- Przestań ! - jęknął zakrywając sobie uszy. Zaśmiałem się cicho.
- Co zamierzasz teraz zrobić ?
- No chyba jej nie zostawię. Za kogo ty mnie masz ? - wzruszyłem ramionami. - Harry to Twoja ostateczna decyzja ?
- Co ?
- Nie weźmiesz udziału w akcji ? - pokręciłem przecząco głową.

- Rozumiem. Summer to wspaniała kobieta, a Darcy jest cudowna. Na Twoim miejscu zrobiłbym to samo. - poklepał mnie po ramieniu.
- Dziękuję Ci Lou.. To dużo dla mnie znaczy. - poklepał mnie po ramieniu i odpychając mnie wybiegł z mojego gabinetu. Debil. Pobiegłem za nim, ale zatrzymała mnie Summer, która wskoczyła mi na ręce i namiętnie wpiła się w moje usta. Odsunęła się chwilę później i oparła swoje czoło o moje.
- Na prawdę zrezygnowałeś dla mnie z niebezpiecznej akcji ? - pokiwałem głową i skradłem kolejnego całusa.
- Tak bardzo Cie kocham.. - szeptałem w jej wargi.
- Eww... czuję się trochę niekomfortowo.
- Louis wypieprzaj do swojej kobiety.. - mruknąłem i zan
iosłem Summer do sypialni. Odłożyłem ją delikatnie na łóżko. Nachyliłem się nad nią i całowałem ją bez opamiętania.
- Harry.. Harry stój.. - spojrzałem w jej niebieskie oczka.
- Hm ?
- Nie możemy. Nie zaczynaj nawet proszę.. - cmoknąłem ją w czubek nosa i położyłem obok niej.
- Przepraszam. Tak bardzo bym chciał.
- Ja też.. - kolejny pocałunek przerwał moje brudne myśli.
- Żono moja.. serce moje.. - zanuciłem cicho, a Summer wybuchnęła śmiechem.
- Jak damy jej lub jemu na imię ?
- Dziewczynce.. hmm.. Może Lily ?
- Lilly Styles.. - bawiła się naszymi palcami - Lilly Anne Styles..
- Idealnie.. A chłopiec ?
- Louis Harry Styles. To wiem już od dawna Harry..
- Jesteś ideałem wiesz ?
- Tylko w Twoich oczach. Powiesz mi o co chodziło z tą akcją.
- Na pewno chcesz wiedzieć ?
- Tak.
- Więc słuchaj..



Noo heeej kochani !
1) Chciałam Wam ogromnie podziękować za ilość wyświetleń i komentarzy pod ostatnim rozdziałem !!! Jesteście cudowni ! <3
2) Dziękuję Wam za to, że jesteście #Horanators haha :) Ale kolejny raz proszę Was, żebyście nie próbowali nawet robić jakiś Fan Page'ów na facebooku bo znów pojawiły się takie pomysły ! :)
3) Rozdział trochę inny, ale zwolnijmy tępo haha :)

Kocham Was.. Na prawdę wszystko tutaj dzieje się dzięki Wam :) <3 / Horanowa.:)

niedziela, 10 listopada 2013

Rozdział 90

Pobiegłam w kierunku krzyków i stanęło mi serce. Harry trzymał Darcy za przedramię, a w drugiej ręce trzymał broń.
- Co tu się dzieje ?!
- Wyjęła to z Twojej torebki !
- Tata boli ! - puścił ją, a ona od razu przybiegła do mnie.
- Czy ty oszalałeś Harry ?! Podnosisz na nią rękę ?!
- Nie. Ja tylko..- odwróciłam się i pociągnęłam Darcy za rączkę na górę. Posadziłam ją na wannie i nasmarowałam maścią zaczerwienienie na jej ręce.
- Dlaczego tata nas już nie kocha ? - popatrzyłam jej głęboko w oczy.
- Darcy tata nas bardzo kocha.
- Wcale nie.
- Po prostu ma ciężki okres Darcy proszę Cie uwierz mi.
- Summer zostaw mnie z nią.
- Nie.
- Summer powiedziałem coś. Zostaw mnie z Darcy. - obrzuciłam go pogardliwym spojrzeniem i wyszłam z łazienki zamykając za sobą drzwi. Zeszłam na dół gdzie znalazłam mamę Harry'ego.
- Summer dziecko.. co się tu do cholery jasnej dzieje ?
- To bardzo skomplikowane, na prawdę. Nic wielkiego. Hazz ostatnio ma złe dni.
- Czy on was bije ?
- Co ?! Nie. ! - gdy tylko skończyłam to mówić wszedł do kuchni niosąc Darcy na rękach. Mała była maksymalnie w niego wtulona.
- Summer.
- Co ?!
- Uspokój się. - pokręciłam tylko głową i wróciłam do czyszczenia blatu. Czułam jego oddech na swoim karku, a chwilę później ręce na moich biodrach.
- Przepraszam kochanie..
- Daj mi spokój.
- Baby nie możemy się teraz kłócić. Proszę Cie. Zrozum mnie. Wiesz jak ja się poczułem jak zobaczyłem ją z bronią ?!
- Wiesz jak ona się poczuła kiedy sprawiłeś jej ból ?
- Ja nie chciałem.. Już wszystko jej wytłumaczyłem Sami proszę... - wtulił się w moje włosy.
- O co mnie prosisz ?
- Żyjmy ze sobą, a nie obok siebie.. - odwróciłam się i wtuliłam w jego tors. Zamknął mnie w swoich ramionach.
- Co zamierzasz dalej Harry ?
- Kończę remont nowego domu, wyprowadzimy się stąd i wszystko wróci do normy. Kochanie obiecuję Ci. Mamy już z chłopakami plan.
- Jaki plan ? - wtuliłam się rozpaczliwie w jego pierś.
- Kochanie nie mogę Ci powiedzieć. Nie chcę żebyś wiedziała.
- Harry boję sie o Ciebie.
- Kotku nic mi nie będzie. Zaufaj mi. Wiem co robię.
- Nie możesz mnie zostawić samej.. Mnie i dzieci.. Harry..
- Wiem Summer.

*** Oczami Harry'ego ***

Uniosłem jej podbródek i popatrzyłem głęboko w oczy.
- Nic mi nie będzie. Nie opuszczę Was rozumiesz ?! - oparłem się czołem o jej czoło.
- Kocham Cie.
- Ja Ciebie kocham bardziej myszko.. - musnąłem jej usta. Uśmiechnęła się do mnie i wspięła się na palce ponownie łącząc nasze usta. Po obiedzie zabrałem ją na spacer. Ona jeszcze nie wie, że może mnie stracić. Ona nie wie, że za 3 dni zaryzykuje swoje życie, żeby ochronić ją i dzieci. Zrobię dla nich wszystko. Kocham ich. A najbardziej moją Summer. Uścisnąłem jej dłoń i popatrzyłem w jej piękne oczy. Uśmiechnęła się do mnie nieświadoma tego co właśnie przeżywa mój umysł.
- Summer.. co byś zrobiła gdybym umarł ?
- Umarłabym.. z miłości i żalu.A ty Hazz.. co byś zrobił gdybym umarła ?
- Zebrałbym wszystkie swoje łzy i się w nich utopił.
- Jesteś głupi ! - rzuciła we mnie drażą śmiejąc się uroczo.
- Nie głupi. Zaślepiony Tobą.
- Harry dlaczego zacząłeś mówić o śmierci ?
- Nigdy nie wiem co przyniesie jutro..

środa, 6 listopada 2013

Rozdział 89

*** Oczami Summer *** 

Złapał mnie za nadgarstki i odsunął od swojego torsu. 
- Oszalałaś kobieto ? - spojrzał na mnie jak na idiotkę i tak się właśnie poczułam. 
- O co Ci chodzi ? 
- Jesteś w ciąży. 
- I ? 
- I ? Pytasz mnie " I ? " ? Wiesz co może się stać ! 
- Boże jakie ty robisz dramaty ! 
- Przestań się ze mną kłócić. Nie tknę Cie do końca ciąży ! - wstał z łóżka i wyszedł trzaskając drzwiami. Poczułam się cholernie źle. Poczułam się brzydka, upasiona i niechciana. Wstałam z łóżka i podeszłam do lustra. Podwinęłam swoją koszulkę i spojrzałam na swój brzuch. Już odstawał trochę bardziej niż zwykle. Zdjęłam koszulkę i spojrzałam na swoje ciało. Nic się nie zmieniło oprócz tego cholernego brzucha. Ubrałam się i wróciłam do łóżka. Niekontrolowane łzy uciekły spod moich powiek. Usłyszałam jak wchodzi do sypialni. Odsunęłam się prawie na samą krawędź łóżka kiedy poczułam jak zajmuje swoje miejsce obok mnie. Usłyszałam cichy śmiech po czym poczułam uścisk na mojej talii. Przyciągnął mnie do swojego ciała i pocałował w skroń. 
- Summer nie obrażaj się. - ignoruj Summer, ignoruj. - Chciałbym żebyśmy jutro poszli na kolację. Co ty na to ? 
- Nie. 
- Co ? 
- Nie. Jestem za gruba nie chcę przynosić Ci wstydu. 
- Co ty znowu wymyślasz ?! 
- Dobranoc. 
- Summer do jasnej cholery ! 
- Zamknij się kurwa bo mam Cie już dość Harry. Albo się wydzierasz, albo zgrywasz opiekuńczego męża. Zastanów się co ty robisz ! - te słowa wyszły z moich ust zanim się nad nimi zastanowiłam. Jego usta otwierały się i zamykały. Nie wiedział co ma mi odpowiedzieć, czy powinien odpowiadać. 
- Harry przepraszam.. 
- Zostaw.. - warknął kiedy chciałam wziąć go za rękę. Odwrócił się do mnie plecami i wtulił w poduszkę. Poszłam w jego ślady i położyłam się spać. Kiedy obudziłam się rano łóżko było puste. W mieszkaniu nie było ani Harry'ego, ani Darcy. Poszłam pod prysznic i ubrana w http://img.szafa.pl/ubrania/0/016465738/big_1383724688/cieplusio-i-stylowo.jpg zeszłam do kuchni. Zjadłam śniadanie, wzięłam zestaw witamin, które każe brać mi Harry i zgarniając torebkę wyszłam z apartamentu. Zamknęłam je na kod i upewniając się, że mam broń w torebce wcisnęłam guzik na parking. Chwilkę później już wsiadałam do swojego BMW. Harry nieźle się wkurzy, ale jakoś nie bardzo mnie to obchodzi. Udałam się do centrum handlowego w poszukiwaniu nowych ubrań. Chodziłam po sklepach już 3 lub 4 godziny co zaczynało mnie trochę męczyć. Zaniosłam wszystko do samochodu i zajęłam swoje miejsce za kierownicą w chwili, kiedy zadzwonił mi telefon. 
- Słucham ? 
- Masz 30 minut, żeby wrócić do domu. - furia. 
- Uspokój się. Już wracam. - rozłączył się. Westchnęłam głośno i odpaliłam silnik. Jechałam ulicami Londynu chociaż wcale mi się nie spieszyło. Kiedy tylko wjechałam na parking już na mnie czekał. Dreptał nerwowo w miejscu marszcząc brwi. 
- Hej.. - wysiadłam z auta i posłałam mu uśmiech. 
- Gdzie byłaś ? - podszedł do mnie powoli z miną mordercy lub co najmniej sadysty. 
- W centrum, potrzebowałam kilku nowych ciuchów. 
- Prosiłem 
- Wiem. - zatrzasnęłam drzwi i z torbami ruszyłam w stronę windy. Nie miałam ochoty na kolejne kazanie. Podbiegł do mnie i wziął ode mnie torby. Drugą ręką objął mnie w talii. Wsiedliśmy do windy, w której było już kilka osób. Hazz stanął za moimi plecami i przyciągnął  do swojego torsu. Jego dłoń powędrowała na mój odstający brzuch. Specjalnie zrobił to tak, że sweter podkreślał ciążę. Pocałował mnie w czubek głowy korzystając z przewagi wzrostu. Nic z tego Harry. Nie tym razem. Gładził delikatnie mój brzuch, a ja miałam ochotę odgryźć mu rękę. 
- Które dziecko  ? - rzuciła jakaś babka patrząc na nas z uśmiechem. 
- Drugie. - odpowiedział Harry oddając jej uśmiech. 
- Tylko pozazdrościć. - zaraz rzygnę tęczą. 
- Sam sobie zazdroszczę tak cudownej żony. - pocałował mnie w policzek. Chcę wysiąść !!!! Zatrzymać windę ! 
- Ale widzę żona coś nie w nastroju. 
- Skądże. - mruknęłam stając Harry'emu na stopie. Zrozum mój znak idioto ! 
- Stęskniła się za mną. - kobieta uśmiechnęła się i opuściła windę. Harry cały czas trzymał mnie przy sobie mimo, że zostaliśmy sami. 
- Przeszło Ci ? - mruknęłam na niego. 
- Ta. Muszę się przyzwyczaić do Twoich " ciążowych humorków ". - nie komentuj Summer, nie komentuj..
- Ja do Twoich przyzwyczaiłam się już dawno temu. 
- Summer przestań. - wpisał kod i wpuścił mnie do apartamentu.
- Mamusia ! Tatuś ! - Darcy przybiegła i przytuliła się do moich nóg. 
- Zostawiłeś ją samą ?! 
- Dzień dobry skarbie ! - mama Harry'ego. Wkleiłam na twarz  sztuczny uśmiech i odwróciłam się w jej stronę. Ucałowała mnie w oba policzki i przytuliła. 
- Nie wiedziałam, że mama przyjedzie.. 
- Postanowiłam zrobić Wam niespodziankę. Teraz jesteś w ciąży i sądzę, że powinnam Wam trochę pomóc. 
- Darcy do jasnej cholery ! - usłyszałam krzyk Harry'ego i pisk Darcy. 

poniedziałek, 4 listopada 2013

Rozdział 88

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=W-TE_Ys4iwM

Pocałowałem Summer w czoło i wyciągając z komody broń podszedłem do drzwi. Otworzyłem je trzymając broń gotową do strzału.
- Ale się najebałem.. - holowany przez Eleanor Louis wpadł do mojego domu i wylądował twarzą na dywanie.
- Harry ja Cie przepraszam, że tak późno, ale on się uparł.
- Daj spokój El. - posłałem dziewczynie słaby uśmiech i pomogłem dźwignąć się Louisowi na nogi.
- Polej mi Harry !
- Zamknij pysk bo Darcy śpi. - wkurzona Summer stanęła zaraz obok nas.
- Boże Harreh jak ty z nią wytrzymujesz.
- Ja nie wiem jak El wytrzymuje z Tobą bo wali od Ciebie jak z gorzelni.
- Słoneczko chyba przestaniemy się zaraz lubić. - Summer wydała z siebie.. jakby ciche warknięcie i poprowadziła Eleanor do salonu.
- Chodź stary.. - poprowadziłem Louisa na górę do pokoju gościnnego i położyłem na łóżku.
- Dzięki syneczku. - wybuchnąłem śmiechem i patrzyłem jak wtula się w poduszkę. Opuściłem pokój zamykając cicho drzwi i zajrzałem do pokoju Darcy. Spała sobie słodko cichutko oddychając. Zszedłem cicho na dół i usiadłem obok Summer obejmując ją ramieniem. Eleanor była jednym wielkim kłębkiem nerwów.
- Co się dzieje ? - zapytała cicho Sami.
- Nic.
- El przecież widzimy.
- Chyba jestem w ciąży. - zachłysnąłem się powietrzem, a Summer pisnęła podekscytowana.
- To cudownie !
- No nie bardzo. - mruknąłem za co Summer zdzieliła mnie przez łeb.
- Nie bij go. Ma rację.
- Co ?
- Przecież Louis mnie zabije.
- Za co ? No do cholery chyba sama sobie dzieciaka nie zrobiłaś !
- Jezu Summer dobrze znasz Louisa. On sam jest jak duże dziecko !
- Może się zmieni.
- Nie sądzę. - kolejny beszt wzrokiem od Summer skutecznie mnie uciszył.
- Harry też się zmienił kiedy urodziła się Darcy. Stał się doroślejszy, bardziej odpowiedzialny.
- Ej.. - mruknąłem niezadowolony.
- No co ? Taka prawda. Louis na pewno zachowa się dojrzale.
- Dzisiaj ukradł dziecku w parku balonik i powiedział, że to jego nowy przyjaciel. Serio Summer ?
- No.. ma swoje odpały.
- Zmieńmy temat. Wszystko będzie dobrze El. Zawsze masz nas. - moja żona mocno ją przytuliła, a ja poczułem ukłucie zazdrości. Niedługo później dziewczyny poszły spać, a ja zostałem sam z moimi myślami. Wziąłem na kolana album, który kiedyś pokazała mi Darcy. Oglądałem wszystkie zdjęcia Summer jakie posiadałem. Rozpłakałem się. Tak bardzo ją kocham. Nie potrafię bez niej żyć. W każdej sekundzie mojego życia, w każdym oddechu jest ona. Moja obsesja. Mój narkotyk. Moje szczęście, mój uśmiech. Sposób w jaki trzyma moją rękę. Sposób w jaki się śmieje z moich żartów. Sposób w jaki złości się na mnie kiedy jestem nadopiekuńczy, albo zazdrosny. To wszystko sprawia, że jest idealna. Nie wiem dlaczego ze mną jest.. Nie wiem czy jej do tego nie zmusiłem jakiś czas temu. Mówi, że mnie kocha, ale ja już sam nie wiem. Dlaczego kobieta jak ona.. idealna.. jest z kimś jak  ja. Nawet nie potrafię jej zapewnić bezpieczeństwa. Otarłem policzki i spojrzałem na kolejne zdjęcie. Uśmiech sam wszedł mi na usta. To było wtedy kiedy dowiedzieliśmy się o Darcy. Odłożyłem album i postanowiłem zebrać zabawki Darcy. Powrzucałem je do pudła i zdejmując z siebie koszulę poszedłem do sypialni. Baby siedziała na łóżku i czytała książkę. Posłałem jej uśmiech i zdjąłem z siebie spodnie. Wspiąłem się na łóżko.
- Czemu nie śpisz kocie ? - objąłem ją ramieniem i przyciągnąłem do swojego torsu.
- Czekam na Ciebie. - odłożyła książkę i przeciągnęła się leniwie.
- Beze mnie się nie da ? - pokręciła głową i ułożyła usta w dziubek. Dałem jej całusa i wpatrzyłem w jej oczy.
- Czemu tak na mnie patrzysz ?
- Bo Cie kocham Summer.
- Ja Ciebie też kocham. - usiadła na mnie okrakiem i przeniosła moje dłonie na swoją talię. Zbliżała się powoli do moich ust patrząc mi głęboko w oczy. Otarła się swoimi wargami o moje i przeniosła je do mojego ucha.
- Wiesz co bym chciała z Tobą zrobić ? - szepnęła.
- Nie wiem.
- Chciałabym spełnić wszystkie Twoje fantazje.. - czas, żebym przejął kontrolę.

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 87

- Darcy chodź szybko. - wbiegłem do domu zamykając za sobą balkon i zacząłem przeszukiwać kolejne pomieszczenia w poszukiwaniu mojej Baby. Siedziała w łazience oparta o wannę, biała jak trup.
- Co Ci jest kochanie ? - uklęknąłem obok niej i pogładziłem ją po policzku.
- Słabo mi.. - powiedziała ledwo słyszalnie. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni. Mój mózg pracował szybciej i lepiej niż normalnie. Zmoczyłem jakieś ściereczki i zrobiłem jej zimne okłady. Siedziałem przy niej i trzymałem ją za rękę obserwując jak nerwowo oddycha.
- Lepiej ? - kiwnęła głową i spojrzała gdzieś za moje plecy. Mała Darcy stała w drzwiach i z przerażeniem patrzyła na mnie i Summer.
- Idź do niej.. - szepnęła moja żona.
- Summer nie zostawię Cie samej.
- Nic mi nie jest. Idź do Darcy Hazz. - na jej buzię wróciły rumieńce, a oddech się uspokoił. Nie zostawię tego tak, ale w tej chwili muszę zająć się Darcy. Pocałowałem moją żonę w czoło i poszedłem do pokoju mojej córeczki. Leżała na łóżku i płakała z buzią zatopioną w poduszkę.
- Księżniczko spójrz na mnie..  - usiadłem obok niej i pogłaskałem ją po głowie.
- Czy mamusia umrze ?
- Darcy o czym ty mówisz ? Twojej mamie nic nie będzie. Po prostu źle się poczuła. To normalne w jej stanie. Mała nie płacz proszę Cie. Nic złego się nie dzieje. Mama trochę odpocznie i będzie okej.
- Na pewno ?
- Tak. Chodź do mnie. - weszła mi na kolana i mocno się przytuliła. Wziąłem ją na ręce i zajrzałem do sypialni. Baby usnęła na mojej poduszce. Postawiłem Darcy na podłodze i podszedłem do łóżka. Okryłem moją jedyną kocem i pocałowałem ją w czubek głowy. Przymknąłem drzwi i biorąc Darcy za rączkę zszedłem na dół.
- Tatku ?
- Hm ?
- To przez to dziecko mama się źle czuje ?
- Tak jakby Darcy. Chodź zjemy kolację hm ? - pokiwała główką i przytuliła się do mojej nogi. Pogłaskałem ją delikatnie i posadziłem na blacie w kuchni.
- A kiedy mama wstanie ?
- Nie wiem. Musi się w końcu porządnie wyspać.
- A dlaczego mama jest ostatnio taka nerwowa ?
- Mama jest nerwowa ?
- Tak. Cały czas sprawdza czy drzwi są zamknięte i wygląda przez okna. A jak wyszedłeś to cały czas patrzyła na telefon, aż w końcu kazała mi wyjść na balkon i sadzić te kwiatki.
- Długo mama tak ma ? - popatrzyłem jej prosto w oczy.
- Jakiś czas.
- Darcy skup się. Powiedz mi jak długo mama tak ma ?
- Jak byłyśmy u Ciebie w pracy.
- Dziękuję, że mi to powiedziałaś kochanie. Buziak. - cmoknęła mnie w  policzek i chwilę później wzięła się za jedzenie kanapek, które przygotowałem. Wykąpałem ją i ułożyłem do spania. Po przeczytanej bajce zgasiłem światło i opuściłem jej pokój.
- Summer.. - zatrzymała się w połowie schodów i odwróciła w moją stronę.
- Tak ?
- Musimy poważnie porozmawiać.
- Coś się stało ?
- Ty mi to zaraz powiesz. Chodź. - zaprowadziłem ją do salonu i przygotowałem dla nas mocną herbatę. Zwinęła się na kanapie zaraz przy moim boku. Objąłem ją ramieniem i pocałowałem w skroń.
- Powiedz mi co się dzieje Summer ?
- Nie wiem. Zakręciło mi się w głowie i tyle.
- Doskonale wiesz, że nie o to pytam.
- O co ?
- Darcy powiedziała mi co robisz kiedy mnie nie ma. - w ten oto sposób sprzedałem się na własne dziecko.
- Nie wiem o czym mówisz. - nagle zachciało jej się pić jakby miała Saharę w buzi.
- Doskonale wiesz. Sprawdzanie drzwi, latanie od okna do okna. Mów co się dzieje.
- Nic takiego. Po prostu kazałeś mi dbać o nasze bezpieczeństwo więc staram się to robić.
- Nikt Ci nigdy nie mówił, że nie ładnie jest kłamać Summer. - odwróciłem palcem jej głowę w moją stronę i spojrzałem jej w oczy. Strach.
- Wydaje mi się, że ktoś nas śledzi. Każdy nasz ruch. Wszystko co robimy.
- Dlaczego nic mi nie powiedziałaś ?
- Bo mi się WYDAJE Harry. Nie chcę niepotrzebnie mieszać Ci w głowie. - otworzyłem usta, żeby jej odpowiedzieć, ale usłyszałem sygnał windy oznajmiający czyjeś przybycie. Jest po północy. Cholera.

Obserwatorzy