sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 100

- Chyba mnie z kimś pomyliłaś słonko. Moje dzieci są w domu. Gdzie jest Twoja mama ?
- Ty jesteś moim tatusiem.
- Nie jestem Twoim tatą.
- Przestań ! - obok dziewczynki stanęła jakaś brunetka.
- Harry kochanie ? - jeszcze Summer mi tutaj brakowało. Przyciągnąłem ją do swojego boku.
- To pewnie Twoja pieprzona żoneczka ?!
- Chyba się przesłyszałam .. - syknęła Summer z jadem w głosie.
- Jaka wygadana. Ciekawe co powiesz na to, że Twój mąż ma ze mną dziecko.
- Powiem, że Ci nie wierzę. Spieprzaj dziuńko ! - moja żona zatrzasnęła jej drzwi przed nosem.
- Kochanie dziękuję.. - chciałem ją pocałować, ale odwróciła głowę. - Nie..Misiu nie rób mi tego !
- Jak mogłeś ?
- Summer musisz mi wierzyć i ufać. To nie moje dziecko. Pierwszy raz w życiu widziałem je obie ! Kotku proszę.. wiesz jak bardzo Cie kocham. - oparła głowę na moim torsie, a ja próbowałem zrobić cokolwiek, żeby mi zaufała.
- Będzie najlepiej jak się wyprowadzisz. Jutro.
- Co ? Summer ty nie mówisz poważnie .
- Udowodnij mi, że to nie było prawdą. Zabierz swoje rzeczy. Odpocznijmy od siebie. To nam obojgu dobrze zrobi. Musze sie położyć. - odepchnęła mnie i pobiegła na górę. Kurwa..

*** Następny dzień ***

*** Oczami Summer ***

Obudziłam się przez delikatny dotyk na policzku. Otworzyłam oczy i spotkałam się z pełnym bólu spojrzeniem Harry'ego.
- Chciałem zobaczyć.. zobaczyć jaka jesteś piękna kiedy się budzisz. - uśmiechnełam się w odpowiedzi na jego słowa - Nie zmieniłaś decyzji ? - nawinęłam na palca jednego z jego loczków i uśmiechnęłam się kiedy odskoczył na miejsce.
- Nie Harry. Tak będzie dla nas lepiej. Odbudujemy wszystko.
- Nie umiem bez Ciebie żyć..
- Powinieneś już iść.. - nasze usta złączyły się w pocałunku.
- Nie mogę.. - kolejny raz mnie pocałował. Zawisł nad moim ciałem obdarowywując mnie pocałunkami.
- Harry.. - jęknęłam kiedy objął dłońmi moje piersi.. - Harry idź.. - zepchnęłam go z siebie i zeskoczyłam z łóżka.
- Dobrze kochanie. Będę codziennie odwiedzał Ciebie i dzieci.. Niczego Wam nie zabraknie. Kocham Cie. - pocałował mnie w czoło i wyszedł. Nawet nie mam siły już płakać. Rozpieprzyło mi się całe życie. Kurwa..

*** 2 Miesiące później ***

*** Oczami Harry'ego ***

Jak każdego dnia po pracy jadę do mojej rodziny. 10 minut jazdy i zatrzymuje się pod willą. Czekam chwilę, aż ktoś otworzy mi drzwi.
- Umm.. Harry dzieci nie ma. Są u Twojej mamy. Kompletnie zapomniałam, żeby Ci o tym powiedzieć.
- To może mogę napić się z Tobą kawy ? Dawno nie rozmawialiśmy..
- Umm. No ok. - podążyłem za nią do środka. Schudła. Bardzo schudła. Poszła do kuchni i przygotowywała kawę.
- Summer ?
- Hmm ?
- Wszystko dobrze ?
-  Dlaczego pytasz ? - położyłem dłonie na jej wychudzonych biodrach.
- Bo jesteś moją żoną i się o Ciebie martwię.
- Mam problemy ze zdrowiem.
- Co ?! Dlaczego nic mi nie powiedziałaś ? - wykręciła się od mojego dotyku i postawiła kawe na stole.
- Mam anemie. Ale to nic wielkiego. Zrobiłeś coś.. w TEJ sprawie ?
- Dzisiaj o 17 mam rozprawę. Zaraz muszę jechać..- dopiłem w milczeniu kawę a kiedy chciała wziąć mój kubek szarpnąłem ją za rękę i posadziłem na moich kolanach.
- Muszę tu być. W domu. Z Tobą i dziećmi. Zadbać o Ciebie. Summer chorujesz. Pozwól mi tu wrócić.
- Powinieneś jechać..- nigdy nie poczułem się tak olany. Wziąłem marynarkę i przygnębiony wyszedłem z domu. Pojechałem do sądu czując jak bardzo jestem zdenerwowany. W takich chwilach zawsze była ze mną Summer. Wtedy liczył się jej uśmiech, a świat nie istniał.
- Rozprawa w sprawie ojcostwa Harry'ego Styles'a za 5 minut. - wstałem i zbeształem wzrokiem tą kobietę. Nerwy biorą górę. Cholera..
Poczułem drobną dłoń chowającą się w mojej, a po chwili trzymałem Summi w ramionach.
- Uznałam, że będziesz mnie potrzebować. - wygląda tak pięknie..
- Zapraszam na salę. - uścisnąłem jej dłoń i weszliśmy tam.

Przepraszam za błędy, pisałam na telefonie :) / Horanowa.:)

czwartek, 5 grudnia 2013

Rozdział 99

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=KGzXGbgRA5g

Wyprostowaliśmy się z Harrym w nerwowym oczekiwaniu. Pocierałam jego obojczyk próbując go jakoś uspokoić.
- Dziękuję Ci, że jesteś Summi.. Tak bardzo Cie kocham .. - otworzyłam usta, żeby mu odpowiedzieć, ale w tej samej chwili drzwi do sali operacyjnej otworzyły się, a wyszedł z nich, a dokładniej wybiegł Louis.  W samych bokserkach goniony przez pielęgniarkę.
- Panie Tomlinson !
- Słuchaj kobitko. Moja dziewczyna właśnie rodzi nasze dziecko. Nie mam czasu na jakieś pieprzenie, że się przysmażyłem. Poboli i przestanie. Trzymaj te swoje strzykaweczki kobitko. - spojrzał na nas - Cześć słoneczko. - jego twarz wyglądała normalnie. Tylko plecy miał pokryte ranami po oparzeniu.
- Louis.. - Harry szepnął przerażony
- Z Niallem wszystko dobrze ? - uciął Tommo.
- Tak, wszystko okej. Ale co z Tobą ?
- Nic mi nie jest. Summer ty przywiozłaś tu Eleanor ?
- Tak..
- Gdzie ona jest ? Zaprowadź mnie do niej.
- Louis powinieneś
- Zrób co każę.
- Summer idź..- szepnął Harry wpatrzony w swoją córkę. Mruknęłam na niego jakieś wyzwisko i poprowadziłam Louisa wzdłuż korytarza. Pod porodówką Nialler zabawiał Alexa. Louis pocałował blondyna w czoło i wszedł na salę.
- Summer ?
- Tak Nialler ?
- Czy ja byłbym dobrym tatusiem ?
- Na pewno. Darcy i Alex Cie uwielbiają. Dlaczego pytasz ?
- Po tym co się dzisiaj stało chyba oświadczę się Monicy. - pisnęłam cicho i rzuciłam mu się na szyję.
- Tak bardzo się cieszę ! - poczułam pocałunek z tyłu głowy.
- Summer kochanie, może weź dzieci i jedź do domu.
- Jeżeli pojedziesz ze mną.
- Ale Louis i El..
- To zostajemy wszyscy. Alex śpi, a Darcy ma Ciebie i Nialla. Co więcej jej potrzeba ?
- Ciocia ! - Darcy pisnęła na rękach Harry'ego. Odwróciłam się i zobaczyłam idącą w naszą stronę Monicę. Przytuliła się do Nialla nawet na nas nie patrząc i płakała. Chłopak gładził ją po plecach i coś szeptal obejmując ją jakby miała rozpłynąć się w jego ramionach. Darcy uciekła Harry'emu z ramion, a kiedy się odwróciłam była już w ramionach idących w naszą stronę Liama, Zayna i Sophii. Staliśmy w ciszy. Zayn bawił się z Darcy, ja wtulałam się w Harry'ego. Drzwi od porodówki otworzyły się i wyszedł Louis.
- Mam córeczkę.. Ma na imię Summer. - poczułam jakąś dziwną kulkę w gardle i wilgoć w oczach. Wszyscy mu gratulowali, a ja straciłam mowę.
- Słoneczko.. Zgadzasz się ?
- Pewnie, że tak. Trochę mnie zamurowało. - przytulił mnie delikatnie.
- Wracam do El, a wy.. a wy nie macie co robić ?! Siedzicie jak idioci w tym szpitalu. - wyśmiał nas i zniknął za drzwiami.
- Jestem z Ciebie bardzo dumny.. - szepnął Harry łącząc nasze usta.
- Może chodźmy na jakiś obiad, zjemy wszyscy raze..Kurwa dzisiaj wigilia.. - powiedział cicho Liam.
- Wiemy chłopcy. Wszystko jest przygotowane w domu Styles'ów.. - Sophia i Monica uśmiechnęły się do mnie, a ja nie wiedziałam jak im podziękować. Są takie kochane.
- Jesteście najlepsze dziewczyny.. ale mogłyście mnie wtajemniczyć bo ja też zaczęłam już przygotowywać wigilię.
- Więc chodźmy.. - Harry objął mnie ramieniem, a drugą ręką prowadził wózek Alexa. Darcy maszerowała za rękę z Zaynem, a reszta par przytulona do siebie. Nialler ocierał jeszcze ostatnie łzy swojej ukochanej rozśmieszając ją w słodki sposób. Spędziliśmy uroczą wigilię wspominając wszystko co razem przeszliśmy.
Czy to wreszcie koniec problemów ? Koniec stresu i kłótni ? Mam cholerną nadzieję. Oparłam głowę na ramieniu Harry'ego.
- Wy powinniście dostać nagrodę dla najsłodszej pary świata. - powiedziała Sophia patrząc na nas.
- DziękujeMY - powiedział Hazz z uśmiechem rozśmieszając siedzącego mu na kolanach Alexa.
- Tata.
- Tak Darcy ?
- Ale co Tatku ? Ja nic nie mówię !
- Tata.. - oboje spojrzeliśmy na Alexa, który śmiał się na kolanach Harry'ego. Chłopczyk zaklaskał wesoło.
- Tata tata !
- On  mówi ?! - krzyknęła Darcy.
- Najwidoczniej.. - odpowiedziałam jej z uśmiechem. Mała weszła mi na kolana i popatrzyła na niego marszcząc nosek.
- Powiedz Darcy braciszku.
- Dalcy ! - znów zaklaskał w ten słodki sposób. Dziewczynka pocałowała go w policzek i wróciła na kolana Zayna.

*** Oczami Harry'ego ***

Słodką chwilę przerwał mi dzwonek do drzwi. Podałem Alexa Summer i poszedłem otworzyć.
- Słucham ? - spojrzałem na jakąś dziewczynkę.
- Podobno jesteś moim tatą..


niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 98


*** Oczami Harry'ego***

Siedząc w furgonetce myślałem nad tym co robię. Myślałem o Darcy, Summer i Alexsie. Mamie i Gemmie. Naprawdę zaryzykuje wszystko dla ich bezpieczeństwa. Pojedyncze łzy zaświtały w kącikach moich oczu.
-Wszystko będzie dobrze.-Liam poklepał mnie po ramieniu.
-Nie będzie.
-Wszystko musi być dobrze, bo musimy do nich wrócić.-otarłem dłońmi twarz.
-Już nie daleko.-wtrącił Zayn. Wypuściłem głośno powietrze podejmując wtedy ostateczną decyzję. Ostatni raz powtarzałem sobie w głowie szczegóły naszego planu.
-Chłopaki już czas.- otworzyli drzwi od furgonetki, a ja ze spuszczoną głową trzymając w gotowości broń.
-Harry skup się.-Louis położył mi ręce na ramionach.- Musisz być silny dla nich!-przytuliłem się do niego ukrywając łzy. próbowałem się uspokoić i zapanować nad emocjami, ale w mojej głowie był tylko obraz płaczącej przeze mnie Summer.Ostatni głęboki wdech...Czas na akcję! Działając zgodnie z planem razem z Zaynem wspięliśmy się na dach hangaru stojącego na obrzeżach miasta. Nie zostało mi nic innego, jak czekać na sygnał od Louisa i pilnować siebie i Zayna.

***Oczami Louisa***

Razem z Niallem po cichu skradaliśmy się do głównych drzwi, aby dać moim przyjaciołom możliwość wtargnięcia do środka.Najciszej jak potrafię przymocowałem ładunek wybuchowy przy zamkach.Już mieliśmy odejść, kiedy drzwi się otworzyły, a ja bez namysłu pchnąłem Nialla na ziemię i uruchomiłem ładunki wybuchowe.

***Oczami Summer***

Nie wiem ile czasu minęło od kiedy czekam z Darcy i Alexem na szpitalnym korytarzu przed porodówką.
-Mamusiu...Gdzie jest tatuś?-spojrzałam na Darcy zaciskając usta w cienką linię.
-Tatuś załatwia ważne sprawy...Mam nadzieję, że szybko do nas wróci.
Moje serce stanęło w chwili kiedy zobaczyłam przy oknie na końcu korytarza burzę loków, obok blond czupryny. Wstałam z miejsca i rzuciłam się biegiem w stronę swojego męża. Wskoczyłam mu na plecy spotykając pełne lęku oczy Nialla.
-Summer co ty tu robisz?! Gdzie są dzieci?-zapytał opierając swoje czoło o moje.
-El rodzi. A ty co tutaj robisz? Nic Ci nie jest?
-Mi nic.Gorzej z Louisem
-Co się stało?-zapytałam łamiącym się głosem.
-To wszystko nie tak miało być...-powiedział opadając na krzeseł i chowając twarz w dłoniach. Niall odszedł podchodząc do Darcy i Alexa.Kucnęłam przed Harrym odciągając mu ręce od twarzy.
-Powiedz mi co się stało?-szepnęłam ocierając jego łzy.
-Chciał ochronić Nialla, a sam znalazł się w centrum niebezpieczeństwa.
-Powiedz mi dokładnie co się stało?-wziął mnie na kolana i wyszeptał wszystko zaczynając o wejścia na dach, kończąc na wybuchu.
-Harry co się teraz z nim dzieje?
-Operują go...
-Przeżyje?
-Musi przeżyć.-rzekł Harry. Po chwili przybiegła do nas Darcy i rzuciła się Hazzie na szyję.Przytulił ją do siebie tak samo jak mnie
- Obroniłem was- wyszeptał-Nikt was nigdy nie tknie.
Tą magiczną chwilę przerwały krzyki dochodzące za ściany z sali, w której operowany był Louis

czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 97

Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo ktoś poniósł mnie z ziemi.To nie Harry...on nie tak pachnie. Papierosy i perfumy. Zayn
-Zaza.
-Cicho.-mruknął i praktycznie wrzucił mnie do domu.
-Summer chodź tutaj!-usłyszałam krzyk Harry'ego. Pomaszerowałam posłusznie do salonu czekając na opierdol. Spojrzał na mnie wzrokiem mordercy.
-Co. To.Kurwa. Miało. Znaczyć!?
-Wiesz co Harry, nie wiem jak Ty, ale ja nie umiem patrzeć jak ktoś umiera.
-Patrzeć jak ktoś umiera?Ledno go tknąłem!-wypuściłam głośno powietrze czując, że trafia mnie szlag.
-Tatku?
-Co?-mruknął na Darcy chowając twarz w dłoniach.Patrzyłam na sufit chcąc opanować nerwy.
-Alex chciał do Ciebie więc go przyniosłam.-oboje rzuciliśmy się w kierunku Darcy. Harry zabrał jej Alexa, a ja wzięłam ją na ręce.
-Prosiłam żebyś go nie ruszała Darcy...-szepnęłam
-Tatuś już mnie nie kocha? Zawsze zajmuje się tylko Alexem...
-Darcy chodź do mnie.-spojrzał na mnie z jakimś dziwnym uczuciem w oczach i podał mi Alexa

***Oczami Harry'ego***

-Księżniczko co Ty za bzdury gadasz?
-Nie masz dla mnie czasu. Zajmujesz się tylko nim. A ja Cię tatku też potrzebuję ..-przytuliłem ją mocno i pocałowałem w czółko
-Zawsze będziesz moim skarbem. Zawsze będę Cię kochał. Zawsze będziesz moją księżniczką, ale teraz Alex potrzebuje więcej naszej uwagi bo sam sobie z niczym nie poradzi Darcy. Wybaczysz mi?
-Tak. Kocham Cię Tatku.
-Ja Ciebie też.
-Darcy chodź do wujka!-usłyszałem krzyk Zayna, a malutka w sekundzie zeskoczyła z moich kolan i pobiegła do przedpokoju. Wróciła chwilę później u Zayna na rękach.
-Harry Louis już jedzie.
-Co? Po co?
-Zapytaj swojej żonki.
-Summer?!
-Nie przy dzieciach.-opuściła głowę i wyszła do ogrodu.Podałem Alexa Zaynowi i poszedłem za nią.
-Summer co jest? O czym mówi Zayn?- trzęsła się. Nie wiem czy ze strachu czy z zimna. Objąłem ją ramionami i przytuliłem. Moja dłoń opiekuńczo spoczywała na jej plecach.
-Przepraszam. Nie powinienem na Ciebie krzyczeć.Zachowałem się jak ciota, ale to przez strach o Ciebie.
-Harry ja.. chcę uciec.
-Co?
-Uciec, wyjechać zniknąć...To mnie przerasta.Strach.
-Co on Ci powiedział?
-Jeśli spędzę z nim noc to dadzą mi spokój..
-Spokój kochanie. Ze mną jesteś bezpieczna. Tylko ja i Ty. Nic więcej się nie liczy.
-Tak bardzo Ci dziękuję za to, że się o mnie troszczysz.
-Jesteś moją żonką. Zawszę będę o Ciebie dbał.-cmoknąłem jej słodkie usteczka i potarłem swoim nosem o jej.Uśmiechnęła się do mnie słodko. Tego co czułem nie da się opisać. Złość poirytowanie, zazdrość..On nie tknie mojej Summer. Byłem przez całe jej życie jedynym partnerem seksualnym i tak ma zostać.Objąłem ją ramieniem i zaprowadziłem do domu.
-Słoneczko!!

*** Oczami Summer ***

-Cześć Lou.-zapłakana El w 9 miesiącu ciąży podeszła do niego i mocno go przytuliła.
-Harry szykuj się. To już dzisiaj.
-Co?Co jest dzisiaj?
-Akcja. Raz na zawsze się ich pozbędziemy.-złapałam Harry'ego za rękę.
-Nie pójdziesz tam.-walczyłam z jego tęczówkami.
-Pójdę.
-Obiecałeś, że nie pójdziesz!
-Przestań Summer.
-Jeśli pójdziesz na tą pieprzoną akcję to ostrzegam. Nie zobaczysz więcej ani mnie, ani dzieci.
W pokoju zapanowała grobowa cisza.Patrzyłam w jego zielone tęczówki rozszalałe ze złości.
-Przestań grozić mi w ten sposób.
-Nie. Ja mówię serio.
-A ja popieram.-Eleanor stanęła obok mnie.
-A ty po co się między nich wtrącasz?
-Bo ty nie zobaczysz nigdy mnie i naszego syna.
-Summer odpuść.
-Darcy!
-Nawet się kurwa nie próbuj posługiwać Darcy.-nasza córka przyszła i wyciągnęła do niego rączki. Podniósł ja i mocno przytulił.
-Chcesz jej to odebrać?-szepnęłam.
-Nie. Ale chcę żeby to się skończyło. Żebyś mogła iść z koleżankami na zakupy.Żeby Darcy mogła spokojnie się bawić sama w ogrodzie. Żebym mógł się skupić na pracy, a nie drżeć o Twoje bezpieczeństwo w każdej sekundzie.
-Harry jeśli coś Ci się stanie to zostaniemy sami.Zostanę sama z dziećmi.I co wtedy? Co będzie wtedy?-ściskałam jego dłoń jakby to miało w czymś mi pomóc.
-Zrobię z tym porządek nawet jeśli będzie mnie to kosztowało życie. Kocham Cię.-pocałował mnie w czoło.-I Ciebie księżniczko też.-pocałował ją w nosek i odstawił na ziemię.- Wrócę późno, nie czekaj.-wyszedł, a zaraz za nim reszta.Opadłam na kolana i zalałam się łzami.
-Mamusiu..
-Chodź Darcy. Położę Cię spać..-Eleanor wzięła ją za rączkę i zaprowadziła na górę.Zwinęłam się w kłębek i rozpłakałam jeszcze bardziej.
-Summer oni wrócą. Muszą wró...-spojrzałam na brunetkę.Wciągnęła głośno powietrze  i złapała sie za brzuch. Kurwa.





niedziela, 24 listopada 2013

Rozdział 96

-O czym ty mówisz człowieku?-poprawiłam nerwowo włosy. Otworzył usta, żeby odpowiedzieć, ale poczułam rękę na ramieniu.
-Słoneczko chyba powinnaś już iść...- mrożący krew w żyłach wzrok Louisa spoczął na tym kolesiu.
-Tommo
-Idź do środka! warknął przenosząc na mnie wzrok.
Postanowiłam się zamknąć i zrobić co mi karze. Przeprowadziłam szybką rozmowę z dyrektorką przedszkola i udało mi się załatwić miejsce dla Darcy. Wyszłam dumna z siebie i już wyciągałam telefon żeby zadzwonić do Mężulka, ale zobaczyłam Lou opartego o maskę mojego auta.Schowałam telefon do kieszeni i podeszłam do niego.
-Lou.
-Posłuchaj mnie.Albo powiesz Harry'emu, albo ja to robię.
-Louis ale..
-Ty nie rozumiesz co Ci grozi?! Summer jesteś w śmiertelnym niebezpieczeństwie!
-Nic wielkiego się nie stało.
-Ale mogło się stać.Masz czas do północy.-wyrzucił niedopałek i odszedł. Wypuściłam głośno powietrze i wsiadłam do samochodu.Miałam w planach zakupy, ale chyba lepiej będzie jak wrócę do Hazza. Pojechałam prosto do domu.Na wejściu usłyszałam śmiech Darcy. Podbiegła do nie roześmiana i przytuliła się do moich nóg.
-Mamusiu! Tatuś mnie łaskocze
-To uciekaj na górę malutka, ja zajmę tatę.
-Dobrze mamusiu!-pobiegła po schodach, a ja zdejmując kurtkę poszłam do salonu.
-Hazz?-poczułam jego ręce na swoim brzuchu i jego oszałamiający zapach wokół mnie.
-I co moja cudowna żona załatwiła?
-Darcy ma miejsce w przedszkolu.
-To chyba powinnaś się cieszyć Misiu.- mruknął całując mój policzek.odwróciłam się i wtuliłam w jego tors.
-Maleńka?
-Harry chyba musimy porozmawiać..
-Zrobiłem coś nie tak? Summi przepraszam.
-Nie! Harry jesteś cudowny, między nami jest cudownie.
-To o co chodzi? Wyglądasz jakbyś się czegoś bała.
-Bo tak jest. Gdyby nie Louis...
-Mów co się stało.-przycisnęłam swoje usta do jego miękkich warg. Podniósł mnie do góry przedłużając pocałunek.
-On do mnie dzisiaj podszedł..-mruknęłam milimetr od jego ust wpatrzona w jego oczy.
-Kto?
-Ten koleś z tego gangu, który ukradł Ci moje zdjęcie.
-Powiedz, że żartujesz.-czułam pod swoimi dłońmi jego napięte ramiona.
-Nie..
-Czego chciał?!- w jego oczach byłą złość i masa troski.
-Miał dla mnie jakąś propozycję, ale wtedy przyszedł Louis i kazał mi odejść, i ja nie wiem Harry boję się!
-Nie pozwolę Cię skrzywdzi. Nikomu. Jesteś tylko moja myszko i nikt Cię nie dotknie.
-Obiecujesz mi? Obronisz mnie i dzieci?
-Tak. Niczego innego nie pragnę tak , jak waszego szczęścia i bezpieczeństwa.-wziął mnie na ręce.-Summer ja wiem, że Cię to wkurzy, ale Zayn będzie cały czas obok Ciebie.
-Co?
-Summer nie mogę cały czas być obok, bo pracuję. Zayn mi to kiedyś proponował.Poza tym uwielbia dzieciaki i bardzo lubi Ciebie. Tak musi być do czasu aż zniknie problem.Zgodzisz się?- kiwnęłam głową i ponownie zanurzyłam się w jego ramionach.
-Tatku!
-Tak Darcy?- mruknął.
-Alex płacze !
-Pewnie jest głodny. Ja pójdę, a ty zajmij się Darcy okej?
-Okej.-poszłam na górę i  wzięłam mojego syna na ręce.
-No nie płacz już malutki. Mama do Ci jeść.- zaczęłam go karmić piersią tak jak zalecał lekarz.Uspokoił sie i patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami pobierając pokarm.
-Mama Cię kocha wiesz?-ubrałam się i nosiłam go na rękach nucąc cicho, żeby usnął.Podeszłam do okna i zobaczyłam Harry'ego szarpiącego jakiegoś typa na ulicy. Te kruczoczarne włosy..Kurwa mać.
-Darcy?!-krzyknęłam
-Tak mamo?-przybiegła na górę .
- Mogłabyś przez chwilę zająć się Alexem?Ja go położę, a Ty mu pośpiewaj i pogłaskaj go delikatnie po brzuszku, dobrze?
-Dobrze mamusiu. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też.-położyłam Alexa w łóżeczku i wybiegłam przed dom.
-Harry! Harry zostaw!- próbowałam go odciągnąć od nieprzytomnego chłopaka.
-Zostaw Summer! Zabiję gnoja!
-Rozwiążesz to inaczej.! Harry dzieci to widzą!-jak na komendę oderwał się i pobiegł do domu.Klęknęłam obok chłopaka i sprawdziłam jego puls. Jest.Chciałam wstać, ale  on złapał mnie za rękę.
-Jedna noc ze mną i opuścimy Londyn..-szepnął.
__________________________

Hej! Kolejna propozycja! Razem z twitterowym Harrym (@HarryBlackPl) stwierdziliśmy, że fajnie byłoby gdyby do reszty bohaterów dołączył Alex Styles :). Chciała, Wam podziękować za to, że udzielacie się na Twitterze i sprawiacie że Black zdobywa coraz więcej czytelników. Dla najlepiej prowadzonych kont będzie nagroda w postaci mojego rękopisu. Mam nadzieję,że Wam się to podoba. Aha Kochani.. Dostałam pytanie odnośnie wysłania mi kartki na święta. Byłoby mi bardzo miło, więc gdyby ktoś chciał mi zrobić taki prezent to piszcie do mnie na twitterze @NiallouJHoran. Do Twitterowych bohaterów kieruje prośbę o podanie mi na dm swoich adresów :) Kocham was baaardzo i za wszystko bardzo dziękuję :* / Horanowa


wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 95

Siedząc kilka godzin pod porodówką za śpiącą Darcy na rękach różne myśli przetaczały się przez moją głowę. Byłem dziwnie spokojny. Przy narodzinach mojej córeczki prawie oszalałem. Pocałowałem mojego aniołka w czoło i delikatnie wstałem z nią na rękach. 
- Daj mi ją.. - usłyszałem cichy szept. Odwróciłem się i zobaczyłem Zayna. 
- Co ty tu robisz ? - odszepnąłem. 
- Twoja mama zadzwoniła do mnie, że kilka godzin temu pojechałeś do Summer i jeszcze Cie nie ma. Prosiła, żebym sprawdził co się dzieje. 
- Wujek.. - Darcy przetarła piąstkami oczka i wyciągnęła do niego rączki. 
- Cii.. Śpij malutka.. - wziął ją na ręce i kołysał delikatnie aż znów usnęła. Staje się coraz bardziej podobna do Summer. Uśmiechnąłem się w chwili kiedy z porodówki wyszła położna. 
- Pan Styles tak ? 
- Tak. - przełknąłem głośno chwilę.
- Pana żona jest w sali nr 21 razem z synkiem. Gratuluję. - uśmiechnęła się i odeszła. Popatrzyłem ucieszony  na Zayna. 
- No idź do niej, a nie się na mnie gapisz idioto. Zabiorę Darcy do domu. 
- Dzięki. - szepnąłem i prawie pobiegłem do Summer. Leżała trzymając naszego synka na rękach. Uśmiechnęła się do mnie kiedy wszedłem. Tak dawno tego nie robiła. Bez namysłu musnąłem jej usta. 
- Ma Twoje oczy.. - szepnęła cicho.
- Szkoda, że nie Twoje.. Chodź do Taty malutki.. - wziąłem go na ręce przytulając do serca. Tego uczucia nie da się opisać. Tak bardzo na niego czekałem. Kolejny raz dziecko naprawia moje relacje z Summer. 
- Harry, a jak damy mu w końcu na imię ? - ahh.. zapomniałem wspomnieć.. Nie chcemy, żeby miał na imię Louis, nie pasuje nam do niego.
- Siedziałem ostatnio z Darcy i oglądaliśmy jej ulubione wróżki.. Był tam jakiś niedźwiedź albo coś i miał na imię Jamie.. Jakoś mi się spodobało. 
- Myślałam też o " Alex ". 
- Alex jest chyba bardziej oryginalne. 
- Alex Styles.. 
- Alex, Darcy, Summer.. Moje największe skarby. Kocham Was. 
- Tatusiu.. - usłyszałem cichy szept. 
- Chodź malutka. Poznasz swojego braciszka. - podeszła niepewnie trzymając Zayna za rękę. Kucnąłem z Alexem na rękach przed Darcy. 
- Tatku on jest paskudny ! - Zayn i Summer wybuchnęli śmiechem, a mnie to wcale nie bawiło. 
- Darcy każde dziecko po narodzinach tak wygląda.
- Wujku ja też byłam taka paskudna ?! - złapała go za nogawkę od spodni.
- Ty zawsze byłaś piękna księżniczko. -Darcy wyciągnęła delikatnie rękę w stronę swojego brata. Złapał ją za palec. Zaśmiała się cicho i zabrała rękę. 
- Skoro to mój brat to może jeszcze coś z niego będzie prawda tatku ?! 
- Na 100 %. - dźwignąłem się na nogi i oddałem go Summer. - A ty jak się czujesz kochanie ? 
- W miarę dobrze. Trochę boli.. no wiesz. 
- Jak tylko wrócisz do domu to Cie wypieszczę.. - szepnąłem wprost do jej ucha za co dostałem beszt wzrokiem. Zaśmiałem się cicho. 
- To ja Was zostawiam. Trzymaj się Summer. - Zayn wyszedł podając mi Darcy na ręce. 

*** Dwa miesiące później ***

*** Oczami Summer ***

Między mną, a Harrym nigdy nie było tak dobrze. Spędzamy każdą wolną chwilę razem, rozmawiamy o wszystkim, zajmujemy się dziećmi. 
- Summer.. - mruknął niezadowolony kiedy obudziłam go w sobotę o 8. 
- Nie ma Summer. Musisz nakarmić Alexa, przewinąć go. Zrobić Darcy śniadanie, pomóc jej się ubrać. Ja jadę załatwić jej miejsce w przedszkolu. 
- Nie podoba mi się to. 
- Harry przestań. Nie będę trzymać jej pod kloszem z dala od rówieśników bo ty masz jakieś chore urojenia. - pocałowałam go w policzek spotykając się z warknięciem i wyszłam z domu. A właśnie.. Kiedy tylko z Alexem opuściliśmy szpital Harry zawiózł nas do nowego domu. Mieli przede mną z Darcy tajemnicę. Wsiadłam do swojego BMW i ruszyłam na umówione spotkanie. Oczywiście w prywatnym przedszkolu bo Harry na inne się nie zgodził. Kiedyś go kopnę. Ale to kiedyś. Na miejsce dotarłam 20 minut przed czasem. Wysiadłam z auta rozkoszując się wiosennym słońcem na mojej skórze. Pięknie. 
- Kąpiel słoneczna pani Styles ? - co jest kurwa.. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Azjata. Widać. 
- A ty to..
- Jakiś czas temu rozmawialiśmy w firmie Pani męża. Prosiłem Panią o pomoc w awansie. 
- A.. Ty jesteś z tego całego gangu ? Czego chcesz ? 
- Mam dla Ciebie pewną propozycję piękna Summer.. 



Nowy dom Summer i Harry'ego ( i Alexa  i Darcy ) <3 http://szpargaly.pl/wp-content/uploads/2012/07/2531-470-wplok.jpg

poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 94

Strach, ból, zimno, ból, strach, zimno.. 

*** Oczami Summer ***

Obudziło mnie jasne światło i dużo głosów. Otworzyłam szeroko oczy wciągając głośno powietrze. Od razu zobaczyłam ludzi w białych fartuchach.
- Co jest ?!
- Spokojnie pani Styles. Już wszystko dobrze. Dziecku już nic nie grozi.. - Ahh.. Teraz wszystko pamiętam.

#Wspomnienie

- Harry przestań.. Zrobisz mu krzywdę.. - jęknęłam ledwo oddychając. 
- Co ?! - klęknął koło mnie, ale odepchnęłam go wstając z podłogi. 
- Chcesz zabić mnie i własne dziecko ? - wyszłam z sypialni zataczając się lekko.  
- Chodź tutaj.. - chwycił mnie w talii w chwili kiedy nogi odmówiły mi posłuszeństwa. - Summer ? Summer słyszysz mnie ?! Summer przepraszam.. Kochanie.. Nigdy więcej nie podniosę na Ciebie ręki Sami, błagam Cie odezwij się ! 

#Koniec

- Na pewno nic mu nie jest ?
- Wszystko dobrze Pani Styles. Proszę się już nie denerwować. Zaraz poproszę do Pani męża. - wszyscy zostawili mnie w spokoju.. Wreszcie. Zamknęłam oczy i położyłam ręce na swoim zaokrąglonym brzuchu. Poczułam jego ręce na swoich dłoniach.
- Summi.. Możemy spokojnie porozmawiać.
- Rzuć mną o ścianę i będziemy mieli to za sobą.
- Summer kochanie daj mi .. pozwól mi wytłumaczyć..
- Ta. Słucham.
- Ja wcale nie chciałem.. Po prostu.. Poniosło mnie kiedy powiedziałaś, że zmusiłem Cie do ślubu. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak bardzo Cie kocham i jak się poczułem.
- A wiesz jak poczułam się ja kiedy podniosłeś na mnie rękę pomimo tego, że jestem w ciąży ?
- Wiem Summer ja nie chciałem..
- Ale to kurwa zrobiłeś !
- Nie denerwuj się.. Proszę daj mi rękę..
- Nie.
- Summer jesteśmy rodziną. Mamy dzieci. Kochamy się.
- Ty mnie co ?!
- Kocham Cie.
- Jakoś Ci nie wierzę.
- Summer błagam Cie.. Musisz mi wybaczyć. Błagam Cie. Od dzisiaj wszystko będzie dobrze, dam Ci wszystko czego chcesz !
- Dasz mi wolność ?
- Tak. W pewnym sensie tak. - splotłam nasze palce i otworzyłam oczy. Oczy miał czerwone, a policzki spuchnięte.
- Płakałeś ? - kiwnął głową.
- Bałem się, że stracę Ciebie i małego.. - mocniej ścisnął moją dłoń.
- Przepraszam, że przeszkadzam.. - do sali wszedł lekarz - Mam wyniki Pani badań.
- I ?
- Musi pani zostać tutaj do końca ciąży.
- Nawet nie ma takiej opcji. - zaczęłam odpinać od siebie wszystkie te kabelki, ale Harry złapał mnie za ręce.
- Musisz.. Summer. Baby.. jemu coś grozi. Tobie coś grozi. Musisz tu zostać.
- Właściwie to nic Wam nie grozi, ale jest Pani za słaba nerwowo. Więc może pani wyjść na własne życzenie albo tu zostać.
- Wychodzę.
- Zostajesz. - mierzyłam się z nim wzrokiem, ale w jego oczach była tylko troska. Wygrał..

*** 2 miesiące później ***

*** Oczami Harry'ego ***

- Tatusiu daleko jeszcze do mamy ?
- Nie Darcy. - zaparkowałem pod szpitalem i wziąłem moją córcię na ręce. Jak zwykle wtuliła się w moje loki. Wjechaliśmy windą na najwyższe piętro i Darcy od razu zeskoczyła mi z rąk i pobiegła do sali Summer. Szedłem wolno za nią, ale w połowie drogi wróciła do mnie.
- Tatku, ale mamusi nie ma !
- Co ?! Przepraszam gdzie jest moja żona ? - zaczepiłem lekarkę, która zawsze zajmowała się Baby.
- O ile mnie wzrok nie myli to stoi przy oknie.. - odwróciłem się i zobaczyłem Summer. Wziąłem Darcy za rękę i podeszliśmy wolno do mojej żony.
- Mama ! - Darcy przytuliła się do jej nóg wiedząc, że nie ma na co więcej liczyć. Odwróciła się w moją stronę.
- Cześć.
- Cześć. - nasze relacje już dawno nie były tak złe.
- Dlaczego wstajesz z łóżka ? - wzruszyła ramionami i popatrzyła na Darcy. Wyciągnąłem rękę i złączyłem nasze dłonie. Spojrzała na mnie zszokowana moim gestem, ale ja po prostu przyciągnąłem ją i przytuliłem obracając bokiem do siebie.
- Kocham Cie słyszysz ? I nic tego nie zmieni.. - jęknęła i złapała się za brzuch. Co znowu.. ?

Obserwatorzy