środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 51

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=e2BNiR5GtcQ

Wciągnąłem szybko spodnie i koszulę i zbiegłem na dół zakładając kurtkę. Coś tu kurwa śmierdzi. Jej jebane muffiny. Wyłączyłem piekarnik i wyjąłem telefon.

*** Oczami Summer ***

Siedziałam w McDonaldzie wcinając swoje nuggetsy.
- Winter powiedz o co chodzi ? - tylko z Ryanem mogłam spędzać czas w takich chwilach.
- Chodzi o Harry'ego.
- No powiem Ci, że akurat się domyśliłem.
- On jest strasznie.. strasznie zazdrosny i chorobliwie nadopiekuńczy. Nie mogę już tego wytrzymać !
- Pogadaj z nim.
- Myślisz, że nie próbowałam ?! On twierdzi, że to dla mojego dobra i on wie co dla mnie najlepsze.
- O co poszło dzisiaj ?
- Ogólnie to zabiera mnie do swojej rodziny na  święta i kazał mi tam zostać dłużej. Rozumiesz ?! U swojej matki kiedy on będzie w Londynie !
- Winter nie żartuj.
- Mówię serio. On  już " podjął decyzję ".
- No to masz przejebane. Może powinniście od siebie odpocząć.
- On się nigdy na to nie zgodzi.
- Umm.. Summer odwróć się. - najpierw spotkałam niebieskie tęczówki Lou, a zaraz za nimi wkurwionego Harry'ego. Odwróciłam się w stronę Ryana i zajęłam swoimi kurczakami. Poczułam jego oddech na swoim karku.
- Summer wychodzimy. - warknął.
- Idź, nie trzymam Cie.
- Powiedziałem wychodziMY ! - poczułam broń przy swoich żebrach. Oparłam się o jego obojczyk korzystając z tego, że wysokie krzesło dodało mi wzrostu.
- Strzelaj Styles, Strzelaj.. - szepnęłam prosto do jego ucha. Zabrał pistolet i wykręcił mi ręce do tyłu.
- Ej dobra, zostaw ją ! - Ryan odepchnął ode mnie loczka. No to teraz się zacznie. Louis stanął między nimi zapobiegając nadchodzącej bójce.
- Koniec. Summer do auta. Harry spokój. A ty jak Ci tam.. połóż łapy na Summer albo dotknij mojego przyjaciela, a Cie zabije. - nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi Ryana bo Harry przerzucił mnie sobie przez ramię i wyniósł z budynku.
- Puść mnie do jasnej cholery ! - kopnęłam go w brzuch, ale nie pomogło.
- Puszę Cie i ty mi się puścisz !
- Postaw mnie zjebany, zaborczy frajerze !
- Dostaniesz taki wpierdol
- Przestań kurwa, bo wiem, że mnie nie tkniesz !
- Żebyś się nie zdziwiła.
- Postaw mnie ! - ten kretyn wsadził mnie siłą do swojego zajebanego auta  i zatrzasnął drzwi z taką siłą, że zakołysało samochód. Ludzie posyłali mi spojrzenia pełne współczucia. Zaczęłam się po prostu śmiać kiedy wyrwał mi kluczyki z ręki.
- Co Cie kurwa bawi ?!
- Ty mnie bawisz ! Próbujesz był groźny, a jesteś żałosny.
- Tylko pogorszyłaś swoją sytuację. - odjechał z centrum miasta w kierunku przedmieścia
- Masz się spakować i za godzinę być gotowa.
- Bo ?
- Bo wyjeżdżamy.
- To jedź.
- Ty i ja.
- Nie chcę.
- Przestań robić problemy.
- Może mnie zostaw i nie będziesz miał więcej problemów.
- Przesadziłaś.
- Kiedyś może ze 2 kwiatki się zdarzyło przesadzić.
- Summer !
- Nie krzycz.
- Nie wkurwiaj mnie.
- Powiedz mi dlaczego mnie po prostu nie zostawisz ? Do czego jestem Ci potrzebna ?
- Do oddychania..

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 50 ( yay ! )

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=szBdsYantoI

- Nie. Nie zgadzam się i koniec.
- Harry
- Ona się załamie ! Nie ma mowy.
- Przecież ona się nie dowie.
- To jest jej brat.
- Harry to jest  jej brat !
- Ona ma 18 lat !
- On chciał jej zniszczyć życie. Harry sam mówiłeś, że on musi zginąć przez krzywdy wyrządzone Summer.
- Nie chciałem, żeby to ona go zabiła !
- Kto ma to zrobić ?
- Ja.
- Nie możesz brać na siebie jej spraw !
- Mogę Louis i będę. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko.
- Podjąłem decyzję. Summer musi to zrobić.
- Louis błagam Cie..nie..
- Wszystko będzie dobrze. Summer jest silna.
- Nie aż tak silna. Nie pozwolę na to. - ruszyłem do wyjścia.
- Harry zaczekaj !
- Myślałem, że się przyjaźnimy ! Powiedz mi prawdę ! Chcesz ją zabić ?! Pozbyć się mojego aniołka ?!
- Czy ty oszalałeś ?! Mogłem zabić ją kilka miesięcy temu, ale tego nie zrobiłem więc o co Ci chodzi ? - pokręciłem z niedowierzaniem głową i opuściłem jego dom. Wołał mnie ale miałem to w dupie. Wróciłem do domu przybity zaistniałą sytuacją. Przyszła do mnie ze spuszczoną głową.
- Co się stało ?
- Rozcięłam sobie paluszka.. - wyciągnęła go w moją stronę. Ucałowałem rankę i wziąłem ją w ramiona.
- Kochanie..
- Tak ?
- Zrobisz raz w życiu coś o co proszę bez zbędnej dyskusji ze mną ?
- A co ?
- Zostaniesz dłużej u mojej mamy.
- Nie ma mowy. - odsunęła się i zniknęła w kuchni.
- Summer.. - jęknąłem i poszedłem za nią. Mieszała ciasto odwrócona do mnie tyłem. Objąłem ją w talii.
- Kochanie.. - całowałem jej szyję.
- Harry nie. Chcę być z Tobą.
- Nie chcę żebyś szła na akcję.
- Znów zaczynasz ?
- Błagam Cie.. dam Ci granat. Wybuchniesz co będziesz chciała, ale nie możesz iść na akcję.
- Ale
- Skończ już Summer. - postanowiłem odświeżyć malinkę na jej szyi. Obraziła się. Chodziła po kuchni ciągnąc mnie za sobą przyssanego do swojej szyi.
- Nie gryź mnie Harry. - prowokacyjnie przyszczypnąłem zębami jej skórę. Złapała moją głowę w swoje małe dłonie i odsunęła od siebie.
- Traktujesz mnie jak psa.
- Zachowujesz się jak pies.
- Summer !
- Gryziesz mnie, liżesz. Ogarnij się.
- Nie.. - spuściłem głowę.
- Daj spokój. - przelewała ciasto do foremek na muffiny co doprowadziło mnie do szału. Wsadziła je do piekarnika i zaczęła sprzątać. Zgarnąłem wszystko z blatu zrzucając na podłogę po czym posadziłem na nim Summer. Rozerwałem swoją koszulę.
- Normalny jesteś ?! - nie, cholernie napalony.
- Kochaj się ze mną.
- Nie.
- Dlaczego ?
- Dlaczego tak ?
- Muszę się wyładować Summer. - rozerwałem jej bluzkę. Chciała zejść z blatu, ale tylko wpadła w moje ramiona.
- Puszczaj.. - dotarłem do jej ust masując jej piersi. Jęknęła przez przyjemność jaką jej dawałem. Ścisnąłem je mocniej po czym wziąłem ją na ręce. Rozpiąłem jej stanik i rzuciłem ją na łóżko. Mruczałem całując jej sutki. Jęczała cicho gładząc dłońmi mój tors. Rozpięła moje spodnie śmiejąc się cicho.
- Co ?
- Komuś ciasno.
- Komuś mokro. - odpysknąłem przenosząc rękę na jej kobiecość.
- Długo jeszcze będziesz mnie macał Harry ?
- Ile tylko będę chciał. - rozebrałem się i zsunąłem z niej bieliznę.
- Chcę być na górze. - powiedziała stanowczo.
- Nie sypiasz z frajerem. - wbiłem się w jej ciasne wnętrze rozkoszując się naszym zbliżeniem. Ściągnąłem z jej włosów frotkę i patrzyłem jak kasztanowe fale opadły na poduszkę. Moja piękna. Poruszałem się powoli ciesząc się jej ciepłem i zapachem. Zatopiła palce w moich plecach mrucząc moje imię.
- H.. harry tak mi dobrze. - oplotła dłonią mój kark.
- Nie krępuj się kochanie. Jestem z Tobą, Dojdź dla mnie. - wygięła się pode mną jęcząc cicho. Jej wnętrze zacisnęło się na mojej długości doprowadzając mnie do obłędu. Wpiłem się w jej usta tłumiąc nasze jęki. Opadłem obok niej na łóżko, a ona od razu zajęła miejsce w moich ramionach.
- Pamiętaj do kogo należysz Baby.
- Pamiętam. Powiedz mi o co chodzi z tą akcją.
- Śpij kochanie. Jesteś zmęczona.
- N..nie.. Proszę powiedz.
- Kochanie zostaniesz u mojej mamy !
- Nie !
- Podjąłem decyzję. - wyswobodziła się z moich objęć i poszła do łazienki. Chwilę później wróciła, weszła do garderoby i wyszła ubrana w http://img.szafa.pl/ubrania/1/015843753/1377604966/jesienna-stylizacja.jpg i opuściła sypialnię trzaskając drzwiami. Co to jest za zachowanie ?! Powoli zwlokłem się z łóżka i zdążyłem zobaczyć jak mój samochód znika za drzewami. Zostawiłem go na podjeździe. Kurwa.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 49

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=0SEg695ce3k

Niesforne loczki opadły mu na czoło.
- Harry nie tutaj..
- Kochanie.. proszę. Potrzebuję tego. Zrób mi dobrze..
- Nie. - wtuliłam się w jego ramiona. Jęczał nieszczęśliwy jakieś przekleństwa. Złapałam w zęby jego dolną wargę.
- Jesteś cudowna. Kocham Cie nad życie kotku.
- Ja Ciebie też kocham Harry.
- Głodna ?
- Jak smok.
- Na co masz ochotę kochanie ? Zabiorę Cie na obiad. - wróciliśmy do jego gabinetu. Na biurku leżał stos papierów.
- Szefuńcio. - dokuczałam mu.
- Tobie będę rozkazywał jak Cie bzyknę.
- Pf.
- To co chcesz zjeść ? Tajska kuchnia, włoska ?
- Pizza.
- Widzę, że dużo Ci do szczęścia nie potrzeba.
- To chyba dobrze prawda ?
- Zrobię dla Ciebie wszystko Baby.
- Znowu zaczynasz z Baby.
- Baby ja nigdy nie przestanę. Która pizzernia ?
- Crusty's.
- Wiedziałem. - otworzył mi drzwi zapraszając do swojego samochodu.

*** Oczami Harry'ego ***

Patrzyłem jak moja ukochana Baby pałaszuje ogromny kawał  pizzy. Gładziłem wierzch jej dłoni z lekkim uśmiechem.
- No co ?! - zapytała w końcu.
- Nic. To po prostu urocze kiedy jesz coś większego od Ciebie.
- Spadaj. - przyciągnąłem ją do siebie i objąłem ramieniem.
- Dałbym Ci buzi, ale masz czosnkowy oddech.
- Świnio ! To od sosu. - cmoknąłem ją szybko w usta.
- Kolejny skradziony całus na konto Harry'ego. - przygryzłem płatek jej ucha spotykając się z jej gniewnym mruknięciem. Zapłaciłem i poszliśmy do samochodu.
- Harry ?
- Słucham kochanie ?
- Weź mnie do Lou.
- Nie.
- Ale
- Nie dyskutuj ze mną !
- Chciałam się spotkać z Eleanor.
- I podsłuchiwać o czym rozmawiamy. Kotku nie znam Cie od wczoraj.
- No, ale
- Jeżeli chcesz się spotkać z Eleanor to poproszę Lou, żeby przysłał ją do Ciebie.
- To nie możesz po prostu
- Skończ ze mną dyskutować bo powoli tracę do Ciebie cierpliwość Summer.
- Pierdolisz. Kochasz mnie.
- Kocham Cie, ale nie zamierzam być pobłażliwy.
- Jak na razie to jesteś drażliwy.
- Powiedziałem nie i przestań. - zaparkowałem pod domem.
- Kup sobie jakieś ziółka na uspokojenie Harry bo jesteś serio wkurzający. - trzasnęła drzwiami i weszła do domu. Japierdolekurwamać. Zakręciłem samochód i pojechałem do domu mojego przyjaciela. Drzwi otworzyła mi Eleanor.
- Hej Hazz.
- Hejj El, jest Lou ?
- Już na Ciebie czeka w salonie.
- Summer chciała się z Tobą zobaczyć.
- Pojadę do niej później. - zostawiła mnie w salonie, a sama uciekła na górę.
- Hazz.
- Louis o co chodzi ? Dlaczego nie mogłem wziąć Summer ?
- Nie chcę, żeby ona wiedziała kim jest ofiara.
- Kto to ?
- Spencer Miller. Brat Summer.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 48

Pocałował mnie w policzek chwytając za rękę.
- Po co mamy się z nimi spotkać ?
- No jak to po co ? Trzeba się zabawić ! - otworzyły się drzwi od windy i znaleźliśmy się w sali konferencyjnej. Duży stół i tych czterech idiotów.
- Summer słoneczko ! Wspaniale wyglądasz !
- Hej Lou, dzięki. Ty też. - przywitałam się z resztą i usiadłam obok Zayna.
- Zacznę przyjemnie jak zawsze. Co wasza dwójka sobie wyobrażała ?! - wydarł się na mnie i Zayna.
- Emm no.
- Nie możecie tak po prostu buchnąć sklepu !
- A Harry może tak po prostu bić ludzi ?! - jego zielone tęczówki wgniotły mnie w fotel i w sekundzie pożałowałam, że się odezwałam. Opuściłam głowę.
- Co kurwa zrobiłeś ?! Styles !
- Pobiłem fagasa, który przystawiał się do mojej kobiety.
- Czy ja pracuję z idiotami ? Dlaczego do mnie nie przyszedłeś ? Harry zawsze jestem z Tobą załatwilibyśmy to razem.
- Louis ja nie mogłem czekać. Ten skurwiel przysyłał jej zdjęcia swojego fiuta.
- Summer to prawda ? - kiwnęłam głową. Tommo stanął za mną i położył ręce na moich ramionach na co Harry zareagował cichym warknięciem.
- Jeszcze z nim nie skończyłem Lou.
- Uspokój się Harry. Więc.. Wy nie wybuchacie sklepów, Harry nikogo nie bije i jest super bal. Spotykamy się po świętach, dajmy ludziom świętować w spokoju. Zaraz po nowym roku na Wembley odbywa się mecz. Summer, Harry, Niall i ja pójdziemy jako policja.
- Lou ty i policja ?! - zadrwił blondyn.
- Zamknij się Horan. Liam, Zayn waszym zadaniem będzie rozpocząć zamieszki.
- Co ?
- Louis jaki jest cel tej akcji ? - wtrącił Harry.
- Jeden człowiek musi zginąć Hazz. - wpatrywali się sobie w oczy. Mój chłopak kiwnął głową i przeniósł wzrok na mnie. On zawsze mi to robi. Obserwuje mnie jakbym miała uciec.
- Louis to może się nie udać. - odezwałam się cicho.
- Dlaczego ?
- Na stadionie są kamery.
- I co ? Chłopakom umaluje się twarze, my założymy czapki. Poza tym nikt nie będzie ścigał policji za oddanie strzału podczas zamieszek. Już nie takie rzeczy wyciszałem Summer.
- Ty decydujesz Lou.
- Ty strzelisz moja droga.
- Co ?! Czemu ?!
- Louis ! - Hazz zerwał się na równe nogi.
- Siadaj. - Tommo jednym słowem wrócił go na miejsce. - Summer wiem co potrafisz. Dasz radę. Strzelasz najlepiej z nas wszystkich. Ufaj nam. Ufaj mi.
- Dobrze Louis.
- Harry spokój. - wstałam i wryłam mu się na kolana. Dyszał ciężko tuż przy moim uchu.
- Louis, a nie mogłabym rzucić
- Nie dostaniesz granatu. - mruknęłam niezadowolona.
- Dlaczego ?
- Summer zamilcz.
- Nie odzywaj się tak do mnie Harry.
- Uspokójcie się. My lecimy. Trzymajcie się zakochańce.  - Niall, Zayn i Liam opuścili salę.
- Harry przyjedź do mnie wieczorem. Muszę coś z Tobą obgadać.
- Sam ?
- Sam.
- Dzięki Lou.
- Też Cie kocham słoneczko. - wyszedł, a ja poczułam rękę Harry'ego wędrującą w górę mojego uda. Spojrzałam mu w oczy.
- Zerżnę Cie tu i teraz. - jego oczy.. nie ma zieleni.. Czarne morze wzburzone falami pożądania.


----------------------------------------------------------------------------------
W odpowiedzi na komentarze o treści " zawiodłaś mnie bo wczoraj nie dodałaś rozdziału " przepraszam, że jeden dzień w wakacje spędziłam z przyjaciółmi.. / Horanowa.

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 47

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=bGWvnBt2PP4

- M.. męża ?
- Nie rozumiesz ?! Wracać do pracy ! - ruszyłam wściekła do gabinetu Harry'ego.
- Kochanie co tak długo ?
- Kochanie ?
- Coś nie tak ?
- Kogo przyprowadziłeś tu ostatnim razem ?! Kim ona była ?!
- Chodź do mnie.. Uspokój się. Kochanie proszę Cie. - podszedł do mnie i zaprowadził na swój fajny fotel. Usiadł na brzegu biurka.
- To może wytłumacz.
- Kotku to zabrzmi banalnie, ale to była moja siostra.
- Ta jasne, bo Ci uwierzę. - wyjął z portfela zdjęcie i mi je podał.
- Moja starsza siostra Gemma. Maleńka podaj mi jeden powód dla którego miałbym Cie zdradzić ? Kocham Cie. Chwale się Tobą na prawo i lewo.
- No bo.. może ja Cie nie zaspokajam ?
- Przestań gadać głupoty kochanie. To miała być dla Ciebie niespodzianka..
- Co ?
- Niedługo poznasz moją rodzinę. Spędzimy z nimi święta.. - podniósł mnie z krzesła i przyciągnął do siebie.
- Ale
- Nie dyskutuj. Proszę Cie.
- Poznam Twoją mamę.
- Może w końcu zrozumie, że nie jestem gejem.
- Co ?
- Nigdy nie przyprowadziłem do domu dziewczyny. Będziesz pierwsza. I ostatnia. - przytuliłam się do niego.
- Polubi mnie ?
- Pokocha Cie. - całowaliśmy się. Wierzę mu. Wierzę, że mnie nie zdradza. Oderwałam się w końcu żeby zaczerpnąć oddech. Gdyby mnie nie kochał to by tak nie całował.
- No dobra. Wierzę Ci.
- Cieszę się Skarbie. Co one jeszcze o mnie mówiły ?
- Że mnie nie kochasz i trzymasz przy sobie jak psa.
- Tak się czujesz ?
- Nie..nie wiem.
- Summer kocham Cie. Staram się o Ciebie dbać. Trzymam Cie przy sobie bo nie chcę, żeby ktoś nas rozdzielił, żebyś odeszła.
- Ja Ciebie też kocham..
- A powiesz mi co im odpowiedziałaś ?
- Że życie moje i mojego męża nie powinno  ich interesować i żeby wracały do pracy. - obdarzył mnie najpiękniejszym z uśmiechów.
- Powiedziałaś, że jestem Twoim mężem.. Jestem taki szczęśliwy..
- Ty też tak o mnie mówisz. Cały czas.
- Bo tego pragnę. Kochanie.. nosiłabyś obrączkę ? Tak symbolicznie ?
- Chyba tak. - sięgnął do szuflady biurka i wyjął z niej malutkie pudełeczko. Boże skąd on wytrzasnął obrączki ? https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQq3k67YCfFsSN7yO2O5VcmVlB37nReZYw6xnoqrrZX00M7nO6N Wyjął mniejszą i założył na mój palec. Na co ja się zgodziłam ?! Drżącą ręką założyłam obrączkę na jego palec. One pasowały idealnie. Czy on jest psychopatą ?!
- Chodź żoneczko. Zobaczysz jak Twój mąż radzi sobie z pracownikami. - wziął mnie za rękę i poirytowany wyprowadził mnie z gabinetu.
- Czy ktoś z obecnych ma problem z obecnością mojej żony ?!
- Nie panie Styles..
- To jakim prawem wypowiadacie się o związku moim i mojej małżonki ?! Za to Wam płacę ?! Nie. Do godziny 15 chcę mieć wszystkie raporty na biurku ! Jeżeli którakolwiek nie wyrobi się ze swoją pracą wszystkie wylecicie ! - poprowadził mnie do windy. Gdy tylko zamknęły się drzwi zamknął mnie w ramionach.
- Kochanie wszystko dobrze ? - zapytał opiekuńczo. Gdzie podział się ten potwór ?!
- Tak.. Gdzie idziemy ?
- Na spotkanie gangu kochanie.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 46

- A mogę wiedzieć co pana sprowadza ?
- Znaleźliśmy dzisiaj rano pobitego Nicka Stanleya. Panna Miller była ostatnią osobą, z którą się kontaktował.
- Proszę wejść, pójdę po narzeczoną. - zaprosiłem go do salonu i pobiegłem na górę.
- Kto przyszedł ?
- Kochanie posłuchaj mnie - szeptałem - Przyszła policja. Powiedz, że wczoraj cały czas byłaś ze mną i Louisem Tomlinsonem.
- Po co przyszli ?! Wiedzą, że to ja ?!
- Nie kochanie, chodzi o Nicka. - kiwnęła głową. Wziąłem ją za rękę i sprowadziłem na dół.
- Posterunkowy Jack Willis. Chciałbym się dowiedzieć co robiła pani wczoraj wieczorem ?
- Byłam w domu z Harrym i Louisem Tomlinsonem.
- Louisem Tomlinsonem ?! Tym Louisem Tomlinsonem ?! To mój szef !
- To wypieprzaj stąd i przestań prześladować moją kobietę ! Chyba nie sądzisz, że taka drobna osoba byłaby w stanie kogoś pobić ?! Ona o siebie nie umie zadbać !
- Ja nie wiedziałem, przepraszam. Staram się wykonywać swoją pracę
- To może weź się za szukanie osoby, która mogła skrzywdzić tego człowieka bo moja Summer nie jest do tego zdolna.
- Jeszcze raz przepraszam. - skinął głową i wyszedł. Poszedłem zamknąć drzwi i wróciłem do salonu. Stała ze skrzyżowanymi rękami, a jej usta zaciśnięte były w cienką linię.
- Ładnie wyglądasz kiedy się złościsz.
- Ta ? To muszę być piękna, bo jestem wściekła !
- Idź zmyj to z buzi.
- Co ?
- Makijaż.
- Nie.
- Bo ja Ci to zmyję.
- Harry !
- Summer kochanie zrób o co proszę.
- Nie prosisz. Karzesz.
- Proszę, idź zmyj to z buzi. Nie potrzebujesz tego.
- Jezu jak ty mnie wkurzasz !
- Ja wiem co
- Ty wiesz co mnie wkurwia.
- Zrób co karzę.
- Czyli nie prosisz.
- Do jasnej cholery
- Dlaczego nie do ciemnej ?
- Summer
- Harry
- Przestań.
- Zaczęłaś.
- Baby.
- Curly. - wplotła palce w moje włosy.
- Idź to zmyć. Teraz. - ugryzła mnie. Ssała, lizała i przygryzała moją szyję. Zjechała ręką w dół mojego torsu, ale uprzedzając jej zamiary złapałem ją za nadgarstek i zaprowadziłem do łazienki. Umyłem jej buzię ignorując wyzwiska skierowane w moją stronę.
- Nienawidzę Cie Harry.
- Chodź kochanie. - pomogłem jej założyć kurtkę.
- Dokąd idziemy ?
- Do mojej firmy.
- A po co ja tam ?
- Nie dyskutuj ze mną.

*** Oczami Summer ***

Jego żałosne gierki doprowadzają mnie do szału. Przez całą drogę się nie odezwał. Obmacywał tylko moje udo. Zatrzymał się pod ogromnym wieżowcem i otworzył mi drzwi.
- Zachowuj się. - mruknął prowadząc mnie do środka. Objął mnie w talii przyciągając do swojego ciała. Puszczaj świrze ! Weszliśmy do bogato wyposażonej recepcji.
- Państwo Styles. - nienawidzę kiedy ludzie tak o mnie mówią.
- Dzień dobry Stephanie. Kochanie to moja asystentka.
- Miło mi. - jest stanowczo za ładna.
- Przyślij wszystko do mojego gabinetu. - poprowadził mnie w stronę wind.
- Co ty taka markotna ? - pogłaskał mnie po policzku.
- Zaliczyłeś ją ?
- Kochanie jesteś jedyną kobietą w tym budynku, która widziała mojego penisa i korzystała z jego usług.
- Mogłeś po prostu powiedzieć nie.
- Nie marudź. - otworzyły się drzwi od windy, a oczy wszystkich obecnych zwróciły się w naszą stronę. Jakieś 20 kobiet wszystkie w białych bluzkach.
- Dzień dobry panie Styles. - powiedziały w tym samym czasie. Whow.
- Dzień dobry moje panie. - czułam na sobie palące spojrzenia pełne zazdrości. Dziwne szepty przebiegły po sali kiedy Harry prowadził mnie przez pomieszczenie. Przepuścił mnie w drzwiach do swojego gabinetu. Ładnie tu. Pozwoliłam sobie usiąść na jego fotelu.
- Kochanie chcesz kawę ?
- Poproszę. - uśmiechnął się i wyszedł. O Jezuu on ma nasze zdjęcie na biurku.
- Proszę aniołku. - podał mi kawę i pocałował mnie w czoło.
- Dziękuję.
- Kochanie pomożesz mi ?
- Jasne. Co mam zrobić ? - położył przede mną stos papierów.
Zdjęcie, które Harry ma na biurku <3 *o*
- Podpisz to wszystko moim nazwiskiem. Już to czytałem dobrze ? - kiwnęłam głową i wzięłam długopis. Dziwnie podpisywać coś " Harry Styles ". On robił coś na laptopie.
- Harry skończyłam.
- Dziękuję. Zanieś to dziewczynom. Którejkolwiek.
- Okej. - wzięłam plik dokumentów i wyszłam z jego gabinetu. One wszystkie zgromadzone były przy jednym biurku. Ruszyłam w ich stronę. Miękki dywan tłumił moje kroki.
- Założę się, że on kazał się jej tak ubrać !
- A widziałyście co ona ma na szyi ?
- Widać, że on nią rządzi. Jakby mógł to by ją na smyczy prowadzał.
- I tak za miesiąc przyprowadzi inną. Kilka tygodni temu był tu z inną, a teraz udaje wielką miłość. - odłożyłam z hukiem papiery na najbliższe biurko. Odwróciły się przerażone w moją stronę.
- Wydaje mi się, że życie moje i mojego męża nie należy do waszych obowiązków. - powiedziałam chłodno.

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 45

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=2PEG82Udb90

Drżała jej dolna warga. Boi się. Bardzo dobrze. Może tą ją czegoś nauczy i da trochę rozumu. Dokładnie wiedziała co zrobić, żeby wyprowadzić mnie z równowagi. Zawsze to robi. Ryzykuje swoje życie, zdrowie i wygląd. Przytuliła się do mnie.
- Chciałam się zabawić..
- Nie w taki sposób i nie kurwa beze mnie. Tym razem się nie ugnę. Łzy, płacz i obietnice nie załatwią sprawy.
- To dlatego, że ty wyszedłeś. Bałam się o Ciebie. Nie chciałam, żebyś ryzykował, a ty miałeś to w dupie. Chciałam, żebyś poczuł to co ja.
- Zadowolona jesteś z efektów ?!
- Tak.  - odsunąłem się od niej
- Zrób śniadanie i idź się ubrać.
- Dlaczego ?
- Zrób co karzę. - poirytowany poszedłem pod prysznic. Gorące strumienie spływające po moim ciele ukoiły nerwy. Założyłem spodnie i zszedłem na dół. Już czekało na mnie ciepłe jedzenie i załamana Summer. Grzebała widelcem w swoim talerzu.
- Jedz.  - powiedziałem uważnie obserwując każdy jej ruch. Pokręciła przecząco głową. Zająłem się pochłanianiem swojej porcji.
- Zjedz Summer. - jadła, ale mnie wzrokiem.
- Nie mam apetytu. Nie chcę nigdzie iść.
- Podjąłem decyzję. Zjesz czy mam Cie przerżnąć na blacie ?
- Możesz mnie pocałować.
- Nie.
- Pierdolony rządziciel.
- Co powiedziałaś ?!
- To co usłyszałeś.
- Summer nie wkurwiaj mnie.
- Bo Tobie wszystko wolno prawda ?! Zamykać mnie, krzyczeć i ryzykować !
- Masz siedzieć w domu i o siebie dbać !
- Ale ja nie chcę takie życia !
- Ty będziesz nosiła nasze dziecko. Nie ja. Ty musisz być zdrowa i zadbana ! Ile razy mam Ci to tłumaczyć ?!
- A ja nie chcę, żeby ojciec moich dzieci był kaleką ! - chciała wyjść, ale złapałem ją w talii i zamknąłem w ramionach. Styles frajerze znów ulegasz.. Co ona ze mną robi ?
- Nie krzycz na mnie. Nigdy.
- Nie rób kurwa takich głupot.
- Nie zostawiaj mnie tak..
- Zjedz.
- Ale ten blat.. całkiem kuszący.
- Wyrucham Cie tak mocno jak nigdy, ale jak wrócimy. Jedz. Pójdę wybrać Ci jakieś ubranie. - wpiła się w moje usta spragniona jakiegokolwiek uczucia. Kompletnie zdominowałem wnętrze jej ust.
- Przestań mnie rozpraszać. Próbuję się złościć. - dałem jej klapsa i poszedłem na górę. Przeszukiwałem garderobę aż w końcu trafiłem na http://fabfashionfix.com/wp-content/uploads/2013/03/Barbara-Palvin-Loreal-Melbourne-Fashion-Festival-2013-051.jpg.
- Dlaczego tak bardzo lubisz wybierać mi ubrania ?
- Bo lubię kiedy wyglądasz jak kobieta, a nie jak facet.
- To nie było miłe.
- Ale tak się ubierasz Summer !
- Bo mi wygodnie !
- Tłumacz to sobie jak chcesz kochanie. Ubieraj się. - pocałowałem ją w czoło i poszedłem do gabinetu. Zbierałem potrzebne mi dokumenty, ale przeszkodził mi dzwonek do drzwi.
- Harry otwórz ! - zszedłem na dół.
- Dzień dobry, czy zastaliśmy pannę Summer Miller ? - policja.

--------------------------------------------------------------------
Czy ktoś z was może wybiera się do Radomia na This is us ? / Horanowa.:)

Obserwatorzy