sobota, 31 sierpnia 2013

Rozdział 52

Kompletnie zbił mnie z tropu. Najchętniej bym się do niego przytuliła, ale nie dam mu tak łatwo wygrać.
- Jak mnie znalazłeś ?
- Louis namierzył Twój telefon. - zamilkłam. Złość nie pozwalała mi mówić. - Nie denerwuj się piękna. - chciał mnie dotknąć, ale odepchnęłam jego rękę. Nie spodobało mu się to. Zatrzymał się w garażu, a ja tylko czekałam, aż otworzy mi drzwi. Skurwiel zagrodził mi wyjście tak, że musiałam wejść mu na ręce. Trzymał mnie jak rozkapryszoną sześciolatkę chociaż rozpaczliwie domagałam się wolności. Wkurzyłam się jeszcze bardziej kiedy zaniósł mnie do sypialni i położył na łóżku jak lalkę.
- Hazz
- Ciii. - przyciągnął mnie do swojego torsu, pocałował w czoło i mocno przytulił.
- Wyjdziemy z tego. Silniejsi niż kiedykolwiek. Kocham Cie Baby i nie mogę Cie stracić.
- Harry tego nie da się przeczekać ! Musimy rozmawiać !
- Dobrze kochanie, porozmawiajmy, ale już się nie denerwuj.
- Musisz się zmienić. Z tą swoją zazdrością i nadopiekuńczością bo ja nie wytrzymam. Mam też dość tego, że sam decydujesz za nas dwoje.
- Wiem, że Cie to denerwuje, ale
- Ale co ?! Harry co jest ważniejsze ? Moje szczęście czy
- Twoje bezpieczeństwo Summer. Idź spać kochanie. Jesteś wykończona. Porozmawiamy jutro.
- Powiesz mi o co chodzi z tą akcją ?
- Nie obiecuję. Śpij. - pocałowaliśmy się.

*** Oczami Harry'ego ***

Nie mogę usnąć. Trzymałem Summer blisko siebie, ale nawet to nie pomagało. Zadrżała. Otuliłem ją drugim ramieniem i ucałowałem w czubek głowy.
- Śpij kochanie. To tylko zły sen. Jestem tu. - wtuliła się w zagłębienie między moją szyją, a obojczykiem. Dostałem sms'a. Oślepiony światłem telefonu z trudem odczytałem jego treść.

Jednego gnoja mniej. Lepiej będzie jeżeli Summer się nie dowie bo będzie się mnie bała. Otworzyła oczy i zaciągnęła się powietrzem. 

- Kochanie ?
- Harry pić. - zszedłem na dół i przyniosłem jej sok. Ponownie zająłem miejsce przy jej boku.
- Kochanie dobrze się czujesz ?
- Tak, czemu ?
- Tylko się martwię.
- Dlaczego nie śpisz ?
- Nie wiem Baby. Pilnuję Cię.
- Śpij.. - wtuliła się w moje ramiona. Poprawiłem swoją pozycję i udało mi się zasnąć wtulonemu w jej włosy. 
*** Oczami Summer *** 

- Harry..- odgonił moją rękę - Misiu.. - mruknął i zakrył się poduszką. - No przytul mnie bo trochę mi zimno nago ! - wynurzył się spod białej pościeli i mruknął zawiedziony widząc mnie ubraną. Usiadłam obok niego na łóżku i pocałowałam go w policzek. 
- Zostaw.. - mruknął odganiając mnie jak natrętną muchę. 
- A całus ? - zaśmiałam się i musnęłam jego usta. 
- Dzidziu wstań ! - pociągnęłam go za rękę. 
- Kobieto wykończysz mnie. -  usiadł nieszczęśliwy na łóżku przecierając oczy jak małe dziecko. 
- Kochasz mnie.
- Bardzo. - obejrzał moje dłonie.
- Coś nie tak ? 
- Ładny kolor. - pochwalił moje paznokcie.
- Dziękuję. - pociągnęłam go za włosy podnosząc z łóżka. 
- Nie szarp mnie za włosy ! Chyba, że podczas seksu ! 
- D-R-A-Ż-L-I-W-Y !
- Dostaniesz po dupie zaraz. - pokazałam mu język i uciekłam na dół.
- Chodź do mnie loczku..
- Nie mów tak do mnie Baby. 
- Nie złość się tak. - zajęliśmy się swoimi porcjami jedzenia. Gdy skończyłam swoje naleśniki poszłam na górę. Telefon Harry'ego brzęczał przez sms'a. Wzięłam go do ręki i przesunęłam palcem po ekranie. 
- Kontrola ?! - złapał mnie mocno za przedramię i odwrócił w swoją stronę. 
- Nie, ja tylko
- Tylko co ?! 
- Dzwonił ! 
- I co z tego ?! - wykręciłam się z jego uścisku. 
- Nic. - popchnął mnie na łóżko. 
- Co się z Tobą dzieje Summer ?! Zmieniłaś się ! 
- W tym momencie przestań !
- Zakochałem się w Tobie bo byłaś inna niż wszystkie ! Miałaś swoje zasady, trzymałaś mnie na dystans ! A co robisz teraz ?! Próbujesz mną pomiatać. Nie pozwolę ci na to słyszysz ?! 
- Czy ty się dobrze czujesz Harry ?! - odepchnęłam go od siebie i wstałam z łóżka. 
- Daj mi swój telefon. - wyciągnął po niego rękę. 
- Nie. 
- Zrób co karzę. 
- To ty daj mi swój ! 
- Przestań się kurwa ze mną bawić ! - wyszarpał Iphona z mojej ręki i schował do swojej kieszeni. 
- Co ty robisz ?! 
- Musze ograniczyć Ci kontakty ze znajomymi bo widocznie szkodzą Ci na głowę. 

*** Oczami Harry'ego *** 

Zazdrość rozwalała mnie od środka. Summer wybiegła z sypialni. 
- Wróć tutaj Baby. 
- Pierdol się kurwa ! Mam Cie dość ! - weszła do garderoby i zaczęła wrzucać ciuchy do walizek. 
- Kochanie co ty robisz ?
- Co robię ?! Wyprowadzam się KOCHANIE. 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Uwaga..

Hej kochani..

Umm.. Chciałam Was przeprosić bo kolejny rozdział pojawi się dopiero w sobotę. Mam okropny nastrój i nie mam ochoty dodawać imagina. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i zrozumiecie.

Wszystkiego najlepszego dla anonimowej osoby, która napisała pod tamtym rozdziałem, ze ma urodziny :)
Ciesz się swoim dniem x

Kocham Was i dziękuję za wszystko..

Co do " This is us " to ja mam seans w Heliosie, około 14 będę na dworcu PKS więc.. :)

/ Horanowa.:)

środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 51

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=e2BNiR5GtcQ

Wciągnąłem szybko spodnie i koszulę i zbiegłem na dół zakładając kurtkę. Coś tu kurwa śmierdzi. Jej jebane muffiny. Wyłączyłem piekarnik i wyjąłem telefon.

*** Oczami Summer ***

Siedziałam w McDonaldzie wcinając swoje nuggetsy.
- Winter powiedz o co chodzi ? - tylko z Ryanem mogłam spędzać czas w takich chwilach.
- Chodzi o Harry'ego.
- No powiem Ci, że akurat się domyśliłem.
- On jest strasznie.. strasznie zazdrosny i chorobliwie nadopiekuńczy. Nie mogę już tego wytrzymać !
- Pogadaj z nim.
- Myślisz, że nie próbowałam ?! On twierdzi, że to dla mojego dobra i on wie co dla mnie najlepsze.
- O co poszło dzisiaj ?
- Ogólnie to zabiera mnie do swojej rodziny na  święta i kazał mi tam zostać dłużej. Rozumiesz ?! U swojej matki kiedy on będzie w Londynie !
- Winter nie żartuj.
- Mówię serio. On  już " podjął decyzję ".
- No to masz przejebane. Może powinniście od siebie odpocząć.
- On się nigdy na to nie zgodzi.
- Umm.. Summer odwróć się. - najpierw spotkałam niebieskie tęczówki Lou, a zaraz za nimi wkurwionego Harry'ego. Odwróciłam się w stronę Ryana i zajęłam swoimi kurczakami. Poczułam jego oddech na swoim karku.
- Summer wychodzimy. - warknął.
- Idź, nie trzymam Cie.
- Powiedziałem wychodziMY ! - poczułam broń przy swoich żebrach. Oparłam się o jego obojczyk korzystając z tego, że wysokie krzesło dodało mi wzrostu.
- Strzelaj Styles, Strzelaj.. - szepnęłam prosto do jego ucha. Zabrał pistolet i wykręcił mi ręce do tyłu.
- Ej dobra, zostaw ją ! - Ryan odepchnął ode mnie loczka. No to teraz się zacznie. Louis stanął między nimi zapobiegając nadchodzącej bójce.
- Koniec. Summer do auta. Harry spokój. A ty jak Ci tam.. połóż łapy na Summer albo dotknij mojego przyjaciela, a Cie zabije. - nie zdążyłam usłyszeć odpowiedzi Ryana bo Harry przerzucił mnie sobie przez ramię i wyniósł z budynku.
- Puść mnie do jasnej cholery ! - kopnęłam go w brzuch, ale nie pomogło.
- Puszę Cie i ty mi się puścisz !
- Postaw mnie zjebany, zaborczy frajerze !
- Dostaniesz taki wpierdol
- Przestań kurwa, bo wiem, że mnie nie tkniesz !
- Żebyś się nie zdziwiła.
- Postaw mnie ! - ten kretyn wsadził mnie siłą do swojego zajebanego auta  i zatrzasnął drzwi z taką siłą, że zakołysało samochód. Ludzie posyłali mi spojrzenia pełne współczucia. Zaczęłam się po prostu śmiać kiedy wyrwał mi kluczyki z ręki.
- Co Cie kurwa bawi ?!
- Ty mnie bawisz ! Próbujesz był groźny, a jesteś żałosny.
- Tylko pogorszyłaś swoją sytuację. - odjechał z centrum miasta w kierunku przedmieścia
- Masz się spakować i za godzinę być gotowa.
- Bo ?
- Bo wyjeżdżamy.
- To jedź.
- Ty i ja.
- Nie chcę.
- Przestań robić problemy.
- Może mnie zostaw i nie będziesz miał więcej problemów.
- Przesadziłaś.
- Kiedyś może ze 2 kwiatki się zdarzyło przesadzić.
- Summer !
- Nie krzycz.
- Nie wkurwiaj mnie.
- Powiedz mi dlaczego mnie po prostu nie zostawisz ? Do czego jestem Ci potrzebna ?
- Do oddychania..

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 50 ( yay ! )

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=szBdsYantoI

- Nie. Nie zgadzam się i koniec.
- Harry
- Ona się załamie ! Nie ma mowy.
- Przecież ona się nie dowie.
- To jest jej brat.
- Harry to jest  jej brat !
- Ona ma 18 lat !
- On chciał jej zniszczyć życie. Harry sam mówiłeś, że on musi zginąć przez krzywdy wyrządzone Summer.
- Nie chciałem, żeby to ona go zabiła !
- Kto ma to zrobić ?
- Ja.
- Nie możesz brać na siebie jej spraw !
- Mogę Louis i będę. Kocham ją i zrobię dla niej wszystko.
- Podjąłem decyzję. Summer musi to zrobić.
- Louis błagam Cie..nie..
- Wszystko będzie dobrze. Summer jest silna.
- Nie aż tak silna. Nie pozwolę na to. - ruszyłem do wyjścia.
- Harry zaczekaj !
- Myślałem, że się przyjaźnimy ! Powiedz mi prawdę ! Chcesz ją zabić ?! Pozbyć się mojego aniołka ?!
- Czy ty oszalałeś ?! Mogłem zabić ją kilka miesięcy temu, ale tego nie zrobiłem więc o co Ci chodzi ? - pokręciłem z niedowierzaniem głową i opuściłem jego dom. Wołał mnie ale miałem to w dupie. Wróciłem do domu przybity zaistniałą sytuacją. Przyszła do mnie ze spuszczoną głową.
- Co się stało ?
- Rozcięłam sobie paluszka.. - wyciągnęła go w moją stronę. Ucałowałem rankę i wziąłem ją w ramiona.
- Kochanie..
- Tak ?
- Zrobisz raz w życiu coś o co proszę bez zbędnej dyskusji ze mną ?
- A co ?
- Zostaniesz dłużej u mojej mamy.
- Nie ma mowy. - odsunęła się i zniknęła w kuchni.
- Summer.. - jęknąłem i poszedłem za nią. Mieszała ciasto odwrócona do mnie tyłem. Objąłem ją w talii.
- Kochanie.. - całowałem jej szyję.
- Harry nie. Chcę być z Tobą.
- Nie chcę żebyś szła na akcję.
- Znów zaczynasz ?
- Błagam Cie.. dam Ci granat. Wybuchniesz co będziesz chciała, ale nie możesz iść na akcję.
- Ale
- Skończ już Summer. - postanowiłem odświeżyć malinkę na jej szyi. Obraziła się. Chodziła po kuchni ciągnąc mnie za sobą przyssanego do swojej szyi.
- Nie gryź mnie Harry. - prowokacyjnie przyszczypnąłem zębami jej skórę. Złapała moją głowę w swoje małe dłonie i odsunęła od siebie.
- Traktujesz mnie jak psa.
- Zachowujesz się jak pies.
- Summer !
- Gryziesz mnie, liżesz. Ogarnij się.
- Nie.. - spuściłem głowę.
- Daj spokój. - przelewała ciasto do foremek na muffiny co doprowadziło mnie do szału. Wsadziła je do piekarnika i zaczęła sprzątać. Zgarnąłem wszystko z blatu zrzucając na podłogę po czym posadziłem na nim Summer. Rozerwałem swoją koszulę.
- Normalny jesteś ?! - nie, cholernie napalony.
- Kochaj się ze mną.
- Nie.
- Dlaczego ?
- Dlaczego tak ?
- Muszę się wyładować Summer. - rozerwałem jej bluzkę. Chciała zejść z blatu, ale tylko wpadła w moje ramiona.
- Puszczaj.. - dotarłem do jej ust masując jej piersi. Jęknęła przez przyjemność jaką jej dawałem. Ścisnąłem je mocniej po czym wziąłem ją na ręce. Rozpiąłem jej stanik i rzuciłem ją na łóżko. Mruczałem całując jej sutki. Jęczała cicho gładząc dłońmi mój tors. Rozpięła moje spodnie śmiejąc się cicho.
- Co ?
- Komuś ciasno.
- Komuś mokro. - odpysknąłem przenosząc rękę na jej kobiecość.
- Długo jeszcze będziesz mnie macał Harry ?
- Ile tylko będę chciał. - rozebrałem się i zsunąłem z niej bieliznę.
- Chcę być na górze. - powiedziała stanowczo.
- Nie sypiasz z frajerem. - wbiłem się w jej ciasne wnętrze rozkoszując się naszym zbliżeniem. Ściągnąłem z jej włosów frotkę i patrzyłem jak kasztanowe fale opadły na poduszkę. Moja piękna. Poruszałem się powoli ciesząc się jej ciepłem i zapachem. Zatopiła palce w moich plecach mrucząc moje imię.
- H.. harry tak mi dobrze. - oplotła dłonią mój kark.
- Nie krępuj się kochanie. Jestem z Tobą, Dojdź dla mnie. - wygięła się pode mną jęcząc cicho. Jej wnętrze zacisnęło się na mojej długości doprowadzając mnie do obłędu. Wpiłem się w jej usta tłumiąc nasze jęki. Opadłem obok niej na łóżko, a ona od razu zajęła miejsce w moich ramionach.
- Pamiętaj do kogo należysz Baby.
- Pamiętam. Powiedz mi o co chodzi z tą akcją.
- Śpij kochanie. Jesteś zmęczona.
- N..nie.. Proszę powiedz.
- Kochanie zostaniesz u mojej mamy !
- Nie !
- Podjąłem decyzję. - wyswobodziła się z moich objęć i poszła do łazienki. Chwilę później wróciła, weszła do garderoby i wyszła ubrana w http://img.szafa.pl/ubrania/1/015843753/1377604966/jesienna-stylizacja.jpg i opuściła sypialnię trzaskając drzwiami. Co to jest za zachowanie ?! Powoli zwlokłem się z łóżka i zdążyłem zobaczyć jak mój samochód znika za drzewami. Zostawiłem go na podjeździe. Kurwa.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 49

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=0SEg695ce3k

Niesforne loczki opadły mu na czoło.
- Harry nie tutaj..
- Kochanie.. proszę. Potrzebuję tego. Zrób mi dobrze..
- Nie. - wtuliłam się w jego ramiona. Jęczał nieszczęśliwy jakieś przekleństwa. Złapałam w zęby jego dolną wargę.
- Jesteś cudowna. Kocham Cie nad życie kotku.
- Ja Ciebie też kocham Harry.
- Głodna ?
- Jak smok.
- Na co masz ochotę kochanie ? Zabiorę Cie na obiad. - wróciliśmy do jego gabinetu. Na biurku leżał stos papierów.
- Szefuńcio. - dokuczałam mu.
- Tobie będę rozkazywał jak Cie bzyknę.
- Pf.
- To co chcesz zjeść ? Tajska kuchnia, włoska ?
- Pizza.
- Widzę, że dużo Ci do szczęścia nie potrzeba.
- To chyba dobrze prawda ?
- Zrobię dla Ciebie wszystko Baby.
- Znowu zaczynasz z Baby.
- Baby ja nigdy nie przestanę. Która pizzernia ?
- Crusty's.
- Wiedziałem. - otworzył mi drzwi zapraszając do swojego samochodu.

*** Oczami Harry'ego ***

Patrzyłem jak moja ukochana Baby pałaszuje ogromny kawał  pizzy. Gładziłem wierzch jej dłoni z lekkim uśmiechem.
- No co ?! - zapytała w końcu.
- Nic. To po prostu urocze kiedy jesz coś większego od Ciebie.
- Spadaj. - przyciągnąłem ją do siebie i objąłem ramieniem.
- Dałbym Ci buzi, ale masz czosnkowy oddech.
- Świnio ! To od sosu. - cmoknąłem ją szybko w usta.
- Kolejny skradziony całus na konto Harry'ego. - przygryzłem płatek jej ucha spotykając się z jej gniewnym mruknięciem. Zapłaciłem i poszliśmy do samochodu.
- Harry ?
- Słucham kochanie ?
- Weź mnie do Lou.
- Nie.
- Ale
- Nie dyskutuj ze mną !
- Chciałam się spotkać z Eleanor.
- I podsłuchiwać o czym rozmawiamy. Kotku nie znam Cie od wczoraj.
- No, ale
- Jeżeli chcesz się spotkać z Eleanor to poproszę Lou, żeby przysłał ją do Ciebie.
- To nie możesz po prostu
- Skończ ze mną dyskutować bo powoli tracę do Ciebie cierpliwość Summer.
- Pierdolisz. Kochasz mnie.
- Kocham Cie, ale nie zamierzam być pobłażliwy.
- Jak na razie to jesteś drażliwy.
- Powiedziałem nie i przestań. - zaparkowałem pod domem.
- Kup sobie jakieś ziółka na uspokojenie Harry bo jesteś serio wkurzający. - trzasnęła drzwiami i weszła do domu. Japierdolekurwamać. Zakręciłem samochód i pojechałem do domu mojego przyjaciela. Drzwi otworzyła mi Eleanor.
- Hej Hazz.
- Hejj El, jest Lou ?
- Już na Ciebie czeka w salonie.
- Summer chciała się z Tobą zobaczyć.
- Pojadę do niej później. - zostawiła mnie w salonie, a sama uciekła na górę.
- Hazz.
- Louis o co chodzi ? Dlaczego nie mogłem wziąć Summer ?
- Nie chcę, żeby ona wiedziała kim jest ofiara.
- Kto to ?
- Spencer Miller. Brat Summer.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 48

Pocałował mnie w policzek chwytając za rękę.
- Po co mamy się z nimi spotkać ?
- No jak to po co ? Trzeba się zabawić ! - otworzyły się drzwi od windy i znaleźliśmy się w sali konferencyjnej. Duży stół i tych czterech idiotów.
- Summer słoneczko ! Wspaniale wyglądasz !
- Hej Lou, dzięki. Ty też. - przywitałam się z resztą i usiadłam obok Zayna.
- Zacznę przyjemnie jak zawsze. Co wasza dwójka sobie wyobrażała ?! - wydarł się na mnie i Zayna.
- Emm no.
- Nie możecie tak po prostu buchnąć sklepu !
- A Harry może tak po prostu bić ludzi ?! - jego zielone tęczówki wgniotły mnie w fotel i w sekundzie pożałowałam, że się odezwałam. Opuściłam głowę.
- Co kurwa zrobiłeś ?! Styles !
- Pobiłem fagasa, który przystawiał się do mojej kobiety.
- Czy ja pracuję z idiotami ? Dlaczego do mnie nie przyszedłeś ? Harry zawsze jestem z Tobą załatwilibyśmy to razem.
- Louis ja nie mogłem czekać. Ten skurwiel przysyłał jej zdjęcia swojego fiuta.
- Summer to prawda ? - kiwnęłam głową. Tommo stanął za mną i położył ręce na moich ramionach na co Harry zareagował cichym warknięciem.
- Jeszcze z nim nie skończyłem Lou.
- Uspokój się Harry. Więc.. Wy nie wybuchacie sklepów, Harry nikogo nie bije i jest super bal. Spotykamy się po świętach, dajmy ludziom świętować w spokoju. Zaraz po nowym roku na Wembley odbywa się mecz. Summer, Harry, Niall i ja pójdziemy jako policja.
- Lou ty i policja ?! - zadrwił blondyn.
- Zamknij się Horan. Liam, Zayn waszym zadaniem będzie rozpocząć zamieszki.
- Co ?
- Louis jaki jest cel tej akcji ? - wtrącił Harry.
- Jeden człowiek musi zginąć Hazz. - wpatrywali się sobie w oczy. Mój chłopak kiwnął głową i przeniósł wzrok na mnie. On zawsze mi to robi. Obserwuje mnie jakbym miała uciec.
- Louis to może się nie udać. - odezwałam się cicho.
- Dlaczego ?
- Na stadionie są kamery.
- I co ? Chłopakom umaluje się twarze, my założymy czapki. Poza tym nikt nie będzie ścigał policji za oddanie strzału podczas zamieszek. Już nie takie rzeczy wyciszałem Summer.
- Ty decydujesz Lou.
- Ty strzelisz moja droga.
- Co ?! Czemu ?!
- Louis ! - Hazz zerwał się na równe nogi.
- Siadaj. - Tommo jednym słowem wrócił go na miejsce. - Summer wiem co potrafisz. Dasz radę. Strzelasz najlepiej z nas wszystkich. Ufaj nam. Ufaj mi.
- Dobrze Louis.
- Harry spokój. - wstałam i wryłam mu się na kolana. Dyszał ciężko tuż przy moim uchu.
- Louis, a nie mogłabym rzucić
- Nie dostaniesz granatu. - mruknęłam niezadowolona.
- Dlaczego ?
- Summer zamilcz.
- Nie odzywaj się tak do mnie Harry.
- Uspokójcie się. My lecimy. Trzymajcie się zakochańce.  - Niall, Zayn i Liam opuścili salę.
- Harry przyjedź do mnie wieczorem. Muszę coś z Tobą obgadać.
- Sam ?
- Sam.
- Dzięki Lou.
- Też Cie kocham słoneczko. - wyszedł, a ja poczułam rękę Harry'ego wędrującą w górę mojego uda. Spojrzałam mu w oczy.
- Zerżnę Cie tu i teraz. - jego oczy.. nie ma zieleni.. Czarne morze wzburzone falami pożądania.


----------------------------------------------------------------------------------
W odpowiedzi na komentarze o treści " zawiodłaś mnie bo wczoraj nie dodałaś rozdziału " przepraszam, że jeden dzień w wakacje spędziłam z przyjaciółmi.. / Horanowa.

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 47

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=bGWvnBt2PP4

- M.. męża ?
- Nie rozumiesz ?! Wracać do pracy ! - ruszyłam wściekła do gabinetu Harry'ego.
- Kochanie co tak długo ?
- Kochanie ?
- Coś nie tak ?
- Kogo przyprowadziłeś tu ostatnim razem ?! Kim ona była ?!
- Chodź do mnie.. Uspokój się. Kochanie proszę Cie. - podszedł do mnie i zaprowadził na swój fajny fotel. Usiadł na brzegu biurka.
- To może wytłumacz.
- Kotku to zabrzmi banalnie, ale to była moja siostra.
- Ta jasne, bo Ci uwierzę. - wyjął z portfela zdjęcie i mi je podał.
- Moja starsza siostra Gemma. Maleńka podaj mi jeden powód dla którego miałbym Cie zdradzić ? Kocham Cie. Chwale się Tobą na prawo i lewo.
- No bo.. może ja Cie nie zaspokajam ?
- Przestań gadać głupoty kochanie. To miała być dla Ciebie niespodzianka..
- Co ?
- Niedługo poznasz moją rodzinę. Spędzimy z nimi święta.. - podniósł mnie z krzesła i przyciągnął do siebie.
- Ale
- Nie dyskutuj. Proszę Cie.
- Poznam Twoją mamę.
- Może w końcu zrozumie, że nie jestem gejem.
- Co ?
- Nigdy nie przyprowadziłem do domu dziewczyny. Będziesz pierwsza. I ostatnia. - przytuliłam się do niego.
- Polubi mnie ?
- Pokocha Cie. - całowaliśmy się. Wierzę mu. Wierzę, że mnie nie zdradza. Oderwałam się w końcu żeby zaczerpnąć oddech. Gdyby mnie nie kochał to by tak nie całował.
- No dobra. Wierzę Ci.
- Cieszę się Skarbie. Co one jeszcze o mnie mówiły ?
- Że mnie nie kochasz i trzymasz przy sobie jak psa.
- Tak się czujesz ?
- Nie..nie wiem.
- Summer kocham Cie. Staram się o Ciebie dbać. Trzymam Cie przy sobie bo nie chcę, żeby ktoś nas rozdzielił, żebyś odeszła.
- Ja Ciebie też kocham..
- A powiesz mi co im odpowiedziałaś ?
- Że życie moje i mojego męża nie powinno  ich interesować i żeby wracały do pracy. - obdarzył mnie najpiękniejszym z uśmiechów.
- Powiedziałaś, że jestem Twoim mężem.. Jestem taki szczęśliwy..
- Ty też tak o mnie mówisz. Cały czas.
- Bo tego pragnę. Kochanie.. nosiłabyś obrączkę ? Tak symbolicznie ?
- Chyba tak. - sięgnął do szuflady biurka i wyjął z niej malutkie pudełeczko. Boże skąd on wytrzasnął obrączki ? https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQq3k67YCfFsSN7yO2O5VcmVlB37nReZYw6xnoqrrZX00M7nO6N Wyjął mniejszą i założył na mój palec. Na co ja się zgodziłam ?! Drżącą ręką założyłam obrączkę na jego palec. One pasowały idealnie. Czy on jest psychopatą ?!
- Chodź żoneczko. Zobaczysz jak Twój mąż radzi sobie z pracownikami. - wziął mnie za rękę i poirytowany wyprowadził mnie z gabinetu.
- Czy ktoś z obecnych ma problem z obecnością mojej żony ?!
- Nie panie Styles..
- To jakim prawem wypowiadacie się o związku moim i mojej małżonki ?! Za to Wam płacę ?! Nie. Do godziny 15 chcę mieć wszystkie raporty na biurku ! Jeżeli którakolwiek nie wyrobi się ze swoją pracą wszystkie wylecicie ! - poprowadził mnie do windy. Gdy tylko zamknęły się drzwi zamknął mnie w ramionach.
- Kochanie wszystko dobrze ? - zapytał opiekuńczo. Gdzie podział się ten potwór ?!
- Tak.. Gdzie idziemy ?
- Na spotkanie gangu kochanie.

Obserwatorzy