środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 31

*** Oczami Harry'ego *** 

Złapałem ją za przedramię, podniosłem i zsunąłem z niej leginsy. 
- Harry przestań ! - na prawym pośladku miała siniaka. Odbitą rękę tego frajera. Mocno ją przytuliłem.
- Teraz mi wierzysz ? - prawie płakała.
- Cichutko kochanie. Załatwię to. Ufasz mi ? 
- Ufam Ci. Weźmiesz mnie na ręce ? - uniosłem ją do góry. Oplotła mnie nogami w pasie i mocno się
przytuliła.
- Kocham Cie skarbie. Najmocniej na świecie. 
- Będziesz mnie zawsze bronił ? 
- Tak. Zjedz kochanie. - posadziłem ją i konsumując obiad podziwiałem jej piękno. 
- Baby idź na górę i nie schodź dopóki Cie nie poproszę dobrze ? 
- Dlaczego ? 
- Chłopaki przyjdą, muszę pogadać z Zaynem. 
- Co jest w tej paczuszce ? 
- Nic co powinno Cie interesować. - odpowiedziałem niezbyt grzecznie 
- Ok. 
- Mam coś dla Ciebie. 
- Harry nie musiałeś.. 
- Muszę Cie rozpieszczać aniołku, żebyś ode mnie nie uciekła. Idź do mojego gabinetu, rozpakuj prezent, weź sobie laptopa. - podałem jej pakunek. 
- Dziękuję. - cmoknąłem ją w policzek. Usłyszałem  samochody podjeżdżające pod dom, a Summer uciekła na górę.Wziąłem precle i piwo i zaniosłem to do salonu. Wpuściłem moich przyjaciół do środka. Zajęli miejsca na kanapach i fotelach, tylko ja stałem. 
- Stary wszystko okej ? - zapytał mnie mulat.
- Nie Malik. Możesz mi powiedzieć dlaczego MOJA kobieta ma odbitą twoją rękę na pupie ?! - chłopaki się wzdrygnęli, a on zerwał się na równe nogi i pobiegł na górę. Chwila.. co on ? Moja Baby ! Całą czwórką pobiegliśmy za nim. Wparowałem do gabinetu. Moja ukochana leżała pod ścianą, a ten skurwiel stał nad nią z uśmieszkiem. Wycelowałem w niego bronią. 
- Odsuń się od mojej kobiety. - zaśmiał się i kopnął ją w brzuch. Jęknęła cicho. Rzuciłem się na niego. Odsunąłem go od Summer, uderzyłem kilka razy, a potem zabrali go chłopcy. Padłem obok niej na kolana. 
- Kochanie..- próbowała podnieść się z podłogi .Pomogłem jej i mocno przytuliłem. Zaniosłem ją na dół i położyłem na kanapie tak, że jej głowa spoczywała na moich kolanach. Obłożyłem jej buzię i brzuch lodem. Przytuliłem się policzkiem do jej czoła. Uklęknął obok nas Liam. 
- Harry mogę podwinąć jej koszulkę ? - niepewnie kiwnąłem głową. Payno studiuje medycynę.Dotykał jej brzucha, a ja starałem się go nie zabić. Louisa i Zayna nie było w pokoju.
- Summer - spojrzała na niego - boli Cie tak jakby od środka ?
- Nie. - oglądał policzek głaskając ją po brzuchu. 
- Liam.. - jęknąłem bliski furii. 
- Już Harry. - odwinął bluzkę na miejsce. 
- Co jej jest ? 
- Nic jej nie jest. Poboli i przestanie. Daj jej jakieś proszki czy coś
- Nie chcę. Jest okej. - podniosła się i usiadła obok mnie. Ona na serio jest taka silna ? Czy umiera w głębi ducha ? - przez okno zobaczyłem w ogrodzie Zayna i Lou. Tommo potrząsał mulatem coś mu tłumacząc. Mam nadzieję, że przemówi mu do rozumu. 
- Czemu nie  przeprowadziłeś Monicy Niall ? 
- Ma karę. - kiwnąłem głową, a Summer wbiła mi pazury w udo.
- Co ty robisz ?! - opieprzyłem ją. 
- Nic.
- Idź na górę. 
- Dobra Hazz zostaw ją. Wrócili Tommo z Zazą. Mulat stał w drzwiach balkonowych.
- Policzymy się później. - warknąłem na nią. 
- Summer wszystko okej ? - klepnął ją w ramie. 
- Tak Louis. 
- To super. Wysłuchaj mnie.  W sobotę zaczniemy pierwszą fazę naszego planu. Pójdziemy do klubu tam, gdzie będzie nasza ofiara. Spróbuj go sobą zainteresować, on zaproponuje Ci drinka. Wtedy odmów i daj mu to. - wcisnął jej coś w rękę. - Poczekamy aż do Ciebie zadzwoni, a zadzwoni na pewno. Zabajerujesz go przez telefon jak prostytutka, zażądasz od niego 300 000 tysięcy za noc, a my to wszystko nagramy i potem będziemy go szantażować. Wszystko jasne ? 
- Tak. 
- To się cieszę. 
- Chłopaki jest jeszcze jedna sprawa. - wtrącił Liam.
- Jaka ? 
- Jak będziemy ją nazywać.
- No Baby. - prychnął Niall. 
- Nie ma kurwa mowy. Baby jest moje. - warknąłem. 
- Nie wiem, Sami, Sam.. - kombinował Louis. 
- Proponuję Black. - wtrącił Zayn. 

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 30

Obudziłam się w pustym łóżku. Dziwny  dyskomfort dominował dolne partie mojego ciała. Owinęłam się kołdrą i poszłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic. Cholera... W co ja się ubiorę ? Wróciłam do sypialni otulona ręcznikiem i weszłam do jego garderoby. Na podłodze leżała karteczka.



Whow.. Czyli tak wygląda życie jego kobiet ? Seks, słodkie liściki o poranku i drogie prezenty ? Wybrałam http://photo3.ask.fm/676/129/518/1280003034-1qi0a2b-h5pa5c30ajmtagk/original/23.jpg, związałam włosy w wysokiego kucyka i umalowałam się tym co znalazłam w jednym z pudełek. Całkiem nieźle. Bardzo podoba mi się jego dom. Rozglądałam sie po pięknym wnętrzu. Whow. Dotarłam w końcu do kuchni i zrobiła lekkie śniadanie. 
- Dzień dobry pani Styles. 
- Cześć, mam na imię Summer.
- Nie wolno mi tak do pani mówić. Pan Styles zabrania. 
- Psychopata. - mruknęłam  i zaczęłam przeglądać szafki i lodówkę. Chciałam przygotować mu na obiad pieczeń z warzywami ale nie było groszku. Cholera. Obiecałam mu, że nie będę wychodzić.. Wzięłam telefon, znalazłam jego numer i wysłałam mu smsa. 


Czułam się jak mała dziewczynka pytająca tatę o pozwolenie. Minęło pół godziny, a on nie odpisał. Przecież się nie dowie. Założyłam buty i wyszłam. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi jego samochód stanął na dole schodów. 
- A ty dokąd ?! - ruszył wściekły w moją stronę. 
- Do sklepu.. napisałam Ci smsa, ale mi nie odpisałeś, a ja potrzebuję groszek, żeby zrobić obiad. 
- Obiecałaś, że nie będziesz wychodzić.
- Ale
- Ale groszek, tak wiem. - wywrócił oczami i wziął mnie za rękę. O jejuu on jest taki elegancki. 
- Czemu mi nie odpisałeś  ?  - szliśmy ulicą. 
- Bo musiałem się upewnić, że mnie nie okłamujesz..
- Dlaczego mi nie ufasz ? 
- Summer moja była mnie zdradzała i właśnie zawsze " Chodziła do sklepu ".
- Jebana suka. 
- Spokojnie maluchu.. - objął mnie ramieniem. 
- Dlaczego Twoja sprzątaczka nie może ze mną gadać ? 
- Bo ma niewyparzony dziób. - otworzył drzwi i puścił mnie przodem do sklepu. Odnalazłam groszek i wróciłam do Harry'ego. 
- Potrzebujesz coś jeszcze ? Może jakieś.. kobiece.. no wiesz.. podpaski czy coś.. - ale się zmieszał. Pocałowałam go w policzek.
- Nie, na razie nie potrzebuję. 
- Jak coś to mów.
- Dobrze. - wziął jeszcze precle i piwo i wyszliśmy. Wniósł zakupy do kuchni i wyjął kluczyki od auta. 
- Baby proszę zostań już w domu. 
- A ty dokąd ?
- Do pracy. 
- Kiedy wrócisz ? 
- Koło 16 dobrze ? 
- Dobrze. - musnął moje usta. 
- Umm Summer Zayn przyniesie dla mnie paczkę. Weź ją od niego i połóż w moim gabinecie. 
- Nie ! Nie on proszę Cie tylko nie on ! 
- Kochanie należysz do mnie. On Cie nie tknie. 
- Lou, Niall, Liam ? Nie mogą oni ? 
- Baby nie dyskutuj. On Cie nie skrzywdzi. - znów mnie pocałował i wyszedł. Pierdolenie. Pokroiłam warzywa, przyprawiłam mięso i wstawiłam wszystko do pieczenia akurat kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wzięłam ze sobą nóż. 
- Cześć - mruknął. 
- Cześć. - niechętnie wpuściłam go do środka. Poszedł do salonu. Cholernie się bałam. Wyciągnął do mnie rękę z pakunkiem. 
- Daj to Harry'emu. Nie otwieraj.
- Ok. 
- Nie musisz się mnie bać. I tak Cie kiedyś zerżnę. - klepnął mnie mocno w tyłek i wyszedł. Stałam taka oniemiała jeszcze chwilę. Wszystko powiem Harry'emu. Odniosłam to coś do jego gabinetu i wróciłam do kuchni pilnować jedzenia. Kilka minut przed 16 podjechał pod dom. Odwiesił marynarkę na oparcie krzesła. 
- Cześć. 
- Cześć. 
- No i co ? Zayn nic nie zrobił. 
- Nic oprócz klepnięcia mnie w tyłek z taką siłą, że nie mogę siedzieć i stwierdzenia, że mnie zerżnie. 
- Co ?!
- To samo. 
- Nie wierzę Ci Summer. 
- Co ?! Twój psychopatyczny kolega
- Milcz ! 
- Harry
- Skończyłem ! - postawiłam przed nim obiad i z trudem usiadłam naprzeciwko niego. Rzucił mi podejrzliwe spojrzenie i wstał z miejsca. 


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 29

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=AKolTwOyKmg

- Masz zielone światło.. - mruknęłam cicho. Zaśmiał się. Nie.. nie zabieraj tej ręki. Ugh. Zabrał. Podjechał pod willę i wziął mnie na ręce. Jego idealne wargi nie odrywały się od mojego policzka. Zaniósł mnie do łazienki, odkręcił wodę i zapalił chyba z tysiąc świeczek. Zgasił światło. Zostawił mnie na chwilę samą i wrócił z truskawkami i szampanem. Romantyczna kąpiel ? To takie nie w jego stylu. Poczułam jakieś dziwne uczucie w dole moje brzucha. Bałam  się ruszyć. Poczułam jak jego nagie ramiona oplatają mnie. Chwila.. gdzie koszula ?! Pozbawił mnie T-shirtu i w prawie tej samej chwili stanika. Uścisnął lekko moje piersi. Odwróciłam się przodem do niego, a on od razu złączył nasze usta. Ten pocałunek był inny niż wszystkie. Nie dominował nade mną. Nasze języki były harmonią. Nie.. nie mogę. Oderwałam się od niego i chciałam uciec, ale złapał mnie w talii i zawrócił. Szybkim ruchem rozpiął guzik moich spodni.
- Wszystko jest w porządku prawda Baby ?

*** Oczami Harry'ego ***

Kiwnęła głową patrząc na mnie przerażona. Zsunąłem z siebie spodnie, a po chwili zrobiłem to samo z jej jeansami. Przytuliła się do mnie. Nie chcę przesadzić. Uspokaja się. Dobrze.
- Zrób to kiedy będziesz gotowa.
- Co ?
- Rozbierz nas do końca. - popatrzyła na mnie opierając brodę na moim torsie. Odgarnąłem jej za ucho niesforny kosmyk i pocałowałem ją. Jej rączki zsunęły się bo moim ciele do tasiemki bokserek. Posłała je na podłogę, a ja to samo uczyniłem z jej bielizną.
- Zimno mi..- powiedziała cicho. Malutka, waleczna Summer zachowywała sie jak dziecko. Podniosłem ją do góry i wsadziłem do wanny. Od razu ukryła się pod warstwą piany. Wszedłem zaraz za nią.
- Chodź, przytul się. - niepewnie zajęła miejsce między moimi nogami i oparła się o mój tors.
- Boisz się ?
- Nie.
- Ciepło Ci ?
- Tak.. - pogłaskała mnie po udzie. Uznałem to jako znak i owinąłem ją ramionami. Moje dłonie spoczęły na jej brzuchu.
- Tak mi przy tobie dobrze. - wtuliłem się w zagłębienie między jej szyją, a obojczykiem. Przekręciła głowę i złączyła nasze usta. Pozwoliłem sobie dotknąć jej piersi. Kreśliłem kciukami kółeczka w okolicach jej sutków. Westchnęła cicho. Przeniosłem jej rękę na mojego penisa. Zadrżała, ale nie przestała go dotykać. Zsunąłem rękę wzdłuż jej talii do jej kobiecości na co zareagowała cichym piśnięciem.
- Baby wszystko jest dobrze. - czułem krew napływającą w dolne partie mojego ciała.
- Harry musisz mi powiedzieć co mam robić.
- Trochę mocniej kochanie. - wciągnąłem głośno powietrze kiedy zacieśniła uścisk. Dotykałem ją coraz namiętniej. Przyspieszył jej oddech. Wsunąłem w nią palec. Pisnęła i uciekła z wanny.
- Baby co.. - brawo Styles. Zrób palcówkę dziewczynie, która była molestowana w taki sposób. Owinęła się ręcznikiem. Wyszedłem zaraz za nią.
- Summer ja nie chciałem Cie skrzywdzić. - owinąłem ręcznik na biodrach.
- Jest okej, nie przejmuj się.
- Nie jest. Jestem idiotą.
- Po prostu nie rób tego więcej okej ?
- Oczywiście. Chodź, dam Ci jakieś ciuchy, zjemy coś..
- Harry ?
- Tak ?
- Nie masz małego penisa. - wybuchnąłem śmiechem i poprowadziłem ją do sypialni. Zaczynało się już ściemniać. Usiadła na brzegu łóżka, a ja podałem jej ubrania. Założyła more dresy i koszulę.
- Ślicznie wyglądasz Baby.
- Podkreślają moją talię, nie sądzisz ?
- Wolę Cie w sukience lub nago, ale tak też jest nieźle.
- Masz ochotę na spaghetti ? - pokiwałem ochoczo głową. Zeszliśmy do kuchni. Siedziałem na blacie i obserwowałem jak moja Baby krząta się po kuchni. Nuciła cicho mieszając coś w garnku.
- Do widzenia panie Styles. - do kuchni zajrzała sprzątaczka i obrzuciła Summer pogardliwym spojrzeniem.
- Tiffany coś nie tak ?
- Wszystko dobrze panie Styles, dlaczego ?
- Masz jakiś problem z obecnością mojej kobiety ?!
- Nie panie Styles.
- Do widzenia Tiffany. - skinęła głową i wyszła.
- Naszykujesz talerze ?
- Oczywiście pani Styles. - cmoknąłem ją w usta za co upaprała mój policzek sosem.
- Baby ! Teraz to zliż. - zaśmiała się i wykonała moje polecenie. Dotyk jej mięciutkiego języczka jest nie do opisania. Jadłem gładząc jej dłoń. Nigdy nie pozwolę jej odejść.
- Harry ?
- Hmm ? - opróżniłem kieliszek z winem.
- Pamiętasz co mi powiedziałeś w samochodzie ? - rumieni się. Jaka piękna.
- Żebyś została w domu.
- Nie idioto powiedziałeś, że weźmiesz mnie  w swoim łóżku.
- Do sypialni i się rozbierz.
- A ty ?
- A ja pozmywam ?

*** Oczami Summer ***

Tak cholernie go pragnę. Nie mogę zapomnieć o jego dotyku podczas kąpieli. To on jest mężczyzną, któremu chce się oddać. Dlaczego ? Nie wiem. Może dlatego, że jest opiekuńczy, że daje mi poczucie bezpieczeństwa. Zsunęłam z siebie jego dresy i zdjęłam koszulę. To trochę żenujące, że on zmywa kiedy ja proszę go o seks. Stałam w samej bieliźnie tyłem do wejścia i wyglądałam przez okno.
- Chodź do mnie Baby.. - leżał na łóżku w samych bokserkach. Pociągnął mnie za rękę zmuszając, żebym zajęła miejsce obok niego. Nachylił się nade mną.
- Mam Cie zerżnąć w bieliźnie Baby ?!
- Rżnij mnie jak chcesz. - chore pożądanie błysnęło w jego oczach. Zdarł ze mnie i z siebie bieliznę. Pociągnął mnie za kostki zsuwając w dół łóżka. Umieścił moją dłoń na swoim kroczu, a sam jedną ręką masował moje piersi, a drugą pobudzał moją kobiecość. Mój oddech przyspieszał i krzyżował się z jego jękami. Bawiłam się jego penisem, a on stawał się twardszy i większy. Całował mnie klękając między moimi nogami.
- Mam Cie jeszcze pieścić czy chcesz, żebym w Ciebie wszedł ?
- Kochaj mnie. - sięgnął nad moją głową i wyjął z szafki nocnej paczkę prezerwatyw i jakąś buteleczkę.
- Chodź tu maluchu.  - posadził mnie obok siebie.
- Co to ? - wskazałam na butelkę.
- Będzie nam łatwiej, nie będzie Cie bolało. - wspólnie założyliśmy prezerwatywę. Wylał płyn na moją rękę i kazał nasmarować nim swojego penisa.
- Summer bo ja.. muszę Cie tym wysmarować tam w środku.. mogę ? - kiwnęłam niepewnie głową. Popchnął mnie delikatnie opierając na poduszkach. Poczułam TAM jego usta. Pocałował mój najczulszy punkt i wsunął we mnie palce.
- Jakie zimne !
- Wiem Baby. - tak szybko jak je włożył tak wyjął. Poczułam go przy swoim wejściu, jego ciepło, to jak się
we mnie wsuwa. Moje podbrzusze przeszył dziwny ból. Syknęłam, a on zastygł w miejscu.
- Summer kochanie.. skradłem Twoje dziewictwo. Obiecuję, że nie zrobię tego ponownie. - uśmiechnęliśmy się do siebie. Głaskał mnie delikatnie po policzku wsuwając się do końca. Całowaliśmy się.
- Harry mów mi co mam robić..
- Po prostu leż baby... Jezu jesteś taka ciasna.. boli Cie ?
- Już nie.. - zaczął się powoli poruszać. Jak przyjemnie.. Mimowolne jęknięcie wydostało się z moich ust. Nasze wargi łączyły się we wręcz zwierzęcych pocałunkach.Wessał się w moją szyję, a ja wbiłam paznokcie w jego plecy upewniając się, że zostawię na nich ślad.
- Harrryyy ...
- Dojdź kochanie.. Dojdź. - moje ciało ogarnęło nowe, nieznane uczucie. Nieskładne jęki uciekały z moich ust. Z ust Harry'ego wydobywało się urywane " baby ". Opadł na moje ciało. Wplotłam palce w jego loki pozwalając mu nacieszyć się jego własnym kosmosem.
- Baby.. tak bardzo Cie kocham..
- I z tego powodu chcesz mnie udusić ? - zaśmiał się i wstał ze mnie. Uciekł z łóżka. Nie wiedziałam, ze seks jest taki męczący. Chcę jeszcze. Chcę Harry'ego.
- Chodź do mnie.. - mruknęłam usypiając pod cieplutką kołdrą.
- Śpij kochanie, a ja zaraz przyjdę dobrze ? - pocałował mnie w czoło, założył bokserki i wyszedł. Poczułam jego silne ramiona oplatające moje ciało.. a może tylko mi się śniło ? Śpię.

-----------------------------------------------------------------


Nie umiem pisać +18, wybaczcie :* 

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 28

Przeglądałam szablony ignorując to o czym rozmawiają.
- Summer.
- Tak ?
- Wybrałaś ? - wskazałam palcem wzór. Karta była czarna z białym napisem " nigdy się nie poddam ". Mam nadzieję, że ten debil zrozumie sugestię. 30 minut później już wszystko było załatwione. Byłam na niego niewyobrażalnie zła.
- Cieplej Ci ?
- O tak. Aż się we mnie gotuje.
- Po co się stawiasz skoro i tak ja postawię na swoim ?
- Zobaczymy.
- Chcę dla Ciebie jak najlepiej nawet jeżeli ty znosisz mnie tylko przez pieniądze.
- Co ?!
- Myślisz, że ja nie wiem, że kłamałaś ? Chciałem to od Ciebie usłyszeć, bo chcę żebyś mnie kochała.
- Jakbyś się zmienił byłoby łatwiej.
- Chciałabyś mną rządzić ? Zapomnij.
- Tylko trochę !
- Nie ma mowy !
- No weź.
- Jak będziesz miała penisa.
- Skąd wiesz, że nie mam ?
- Bo widziałem Cie nago. 2 razy.
- Bo jesteś dupkiem.
- Bo miałaś chujowe zamki.
- Bo jesteś nieobliczalnym zbokiem ?
- Bo masz fajny tyłeczek.
- Bo nie masz mózgu.
- Bo nie potrzebuję go, żeby zrobić Ci dobrze.
- Bo
- Przebij to baby.
- Bo Cie nienawidzę.
- Bo na mnie lecisz.
- Bo jesteś słodziutki.- zmrużył oczy. hahahahhahha wygrałam ! Wsadził mnie do samochodu.
- Bo Cie kocham. - dał mi buziaka. Dobra Styles tym razem ty wygrałeś. Wsiadł do auta z wyrazem triumfu na twarzy.
- Dzisiaj wieczorem moi ludzie przywiozą do naszego domu Twoje rzeczy.
- Do TWOJEGO domu.
- Musiałaś ?
- Tak.
- Dobrze Summer, graj ze mną dalej.
- Grozisz mi ? - cmoknął w moją stronę. Fu.
- Posłuchaj mnie Baby. Jutro muszę iść do pracy. Proszę Cie nie wychodź z domu.
- Gdzie pracujesz ?
- Mam kilka firm. Zostaniesz w domu ? - kiwnęłam głową.
- A co będę z tego miała ?
- Coś wymyślę, dobrze ?
- Żartowałam..
- Ale ja nie.. - uśmiechnął się słodko.
- Hazza ?
- Hmm ?
- Daj mi swój numer.
- Masz go w swojej komórce skarbie. - otworzyłam usta ze zdumienia. Dobra Summer odpuść. Stanęliśmy na światłach. Poczułam jego rękę  na swoim udzie. Uścisnął je lekko obserwując moją reakcję. Lubię kiedy on mnie dotyka. Nie w taki sposób, kiedy czuję się brudna. Lubię kiedy jest delikatny. Wręcz nieśmiały. Pogłaskałam lekko jego dłoń. Nachylił się nade mną.
- Wezmę Cie w moim łóżku. - warknął przygryzając lekko mój policzek.

sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 27

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=M_fto99tVd4

Nie mogłam uwierzyć, że to zrobił. Wysiadł, wyjął broń i przestrzelił opony. Teatralnie uderzył pięścią w przednią szybę sprawiając, że rozprysła się na miliony kawałeczków. Wsiadł do auta dumny z siebie.
- Jesteś żałosny.
- A ty uparta jak osioł. Będę Cie karał gdy nie będziesz mnie słuchać.
- Jak ?! Niszcząc moje rzeczy ?!
- Weź te cholerne kluczyki i się w końcu zamknij. - rzucił mi je na kolana.
- Harry
- Skończyłem !
- Chciałam Ci powiedzieć, że krwawisz. - wyjęłam ze schowka apteczkę i obeszłam samochód podchodząc do jego drzwi. Z jego długich palców kapały kropelki krwi. Ale się popisałeś Styles. Obmyłam jego rozcięte kostki wodą utlenioną i zmyłam krew gazą. Czystymi wacikami obłożyłam rany i owinęłam je bandażem.
- Dziękuję Baby. Kocham Cie.
- Nie ma za co. - wysiadł i w sekundzie posadził mnie na swoim siedzeniu tak, że byliśmy jednego wzrostu.
- A ty mnie kochasz ?
- Ja..
- Musisz mnie kochać. Powiedz mi, że mnie kochasz.  - przytulił mnie z desperacją.
- Kocham Cie. - niewinne kłamstewko uciekło z moich ust.
- Chodź moja mała.. - zmusił mnie, żebym oplotła go nogami i przeniósł na siedzenie pasażera. Cmoknął mnie w czubek nosa i chwilę później odjechaliśmy. Nigdy nie zrozumiem wahania jego nastrojów. Zaparkował w samym centrum Londynu, pod biurem mojego ojca. Zrobił to nieświadomie, a ja wzdrygnęłam się na samą myśl.
- Co się dzieje ?
- Umm.. to biuro ojca. -  przyciągnął mnie do siebie i uśmiechnął się tajemniczo.
- Chodź laleczko. Zabawimy się. - wciągnął mnie do środka
- Oszalałeś ?! Co ty chcesz zrobić ?!
- Przestraszymy go trochę ! No choodź. ! - wepchnął mnie do windy. Bałam się. Bałam się spotkania z moim ojcem. A już zwłaszcza bo Harry ma przy sobie broń.
- Daj mi.. daj mi pistolet.
- Co ?!
- Proszę.. - spuściłam wzrok. Uniósł mój podbródek dwoma palcami.
- Dam Ci jeden dobrze ? - kiwnęłam głową, a on wsunął go za pasek moich jeansów. Wjechaliśmy na najwyższe piętro. Trzymałam jego poszkodowaną dłoń w swojej. Zapukał do jego gabinetu.
- Zapraszam ! - jego głos wywołał u mnie ciarki. Hazz mocniej ścisnął moją dłoń i nacisnął klamkę. Źrenice mojego ojca rozszerzyły się kiedy zobaczył mnie i Harry'ego stojących w drzwiach jego gabinetu.
- Summer ?
- Ja ? - nabrałam odwagi.
- Dziewczyno gdzieś ty się podziewała ?! Czy ty wiesz jak my się z matką o Ciebie martwiliśmy ?!
- Taa... hahahaahahah martwiłeś się o mnie ? A nie martwiłeś się kiedy mnie molestowałeś ?
- Kim jest twój towarzysz ? - nawet nie ruszył dupy z fotela.
- Nie Twoja sprawa.
- Pewnie się z nim puściłaś, masz dziecko i chcesz ode mnie pieniędzy ?
- Tak, mamy dwójkę dzieci  i 69 pingwinów. - Hazz znalazł sie za jego biurkiem i przysunął swoją twarz bliżej jego.
- Teraz mnie posłuchaj śmieciu. Twój synalek wciągnął Summer w dług. Wiem co jej zrobiłeś i jesteś numerem 3 w kolejce na tamten świat zaraz po Nicku i Spencerku. Uważaj na siebie kutasie. Nie znasz dnia ani godziny. - klepnął go lekko w policzek i pociągnął mnie za rękę wyciągając z gabinetu. Prawie za nim biegłam. Był spięty. Bardzo. Poburzone włosy. Taki przerażał mnie najbardziej. Wyszliśmy na ulicę. Chłodne powietrze spowodowało, że zadrżałam.
- Zimno Ci ? - mruknął przez ramię.
- Zimno. - wyjął z samochodu kurtkę i założył na moje ramiona. Przylgnęłam do niego. Moje ręce utonęły w rękawach. Dlaczego jest mi tak zimno ? Pocierał moje plecy.
- Baby ?
- Hmm ?
- Dobrze się czujesz ?
- Takk.. Tylko mi zimno.
- Załatwimy sprawy w banku, wrócimy do domu i weźmiemy gorącą kąpiel dobrze ?
- Ja wezmę.
- Nie Baby, razem. - zrobię wszystko, żeby było mi ciepło. Objął mnie ramieniem i poprowadził w dół ulicy. Otworzył drzwi i weszliśmy do drogiego lobby banku. Podeszła do nas jakaś blondynka.
- Dzień dobry panie Styles. - mrugała do niego zalotnie. Spieprzaj małpo.
- Dzień dobry Becc. Chciałbym przelać dużo pieniędzy.
- Oczywiście. - pocałował mnie w skroń. I co teraz blond pawianie ?! Zaprowadziła nas do jednego z wielu pokoi. Przyjął nas jakiś niski facet.
- Państwo Styles ! - co kurwa ?!
- Gabriel.
- Zgaduję, że chce pan wyrobić kartę kredytową dla ukochanej ?
- To także, ale mam też inną sprawę.
- Co ?! Harry. - syknęłam, ale uciszył mnie jednym spojrzeniem. Urzędnik położył mi na kolanach katalogi z wzorami kart kredytowych.
- Przepraszam państwa na chwilę - wyszedł.
- Harry co ty odwalasz ?!
- Nie pyskuj.Po prostu wybierz jaką chcesz albo ja zrobię to za Ciebie, a w domu dostaniesz taki wpierdol, że nie usiądziesz przez tydzień. - jego ton.. jego oczy..

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 26

Na wstępie chcę powiedzieć, że jest mi na prawdę nie miło kiedy ktoś kopiuje mojego imagina, przerabia niektóre zdania  i pisze, że jest jego. To jest przykre bo ja naprawdę poświęcam masę czasu na to, żeby rozdziały były ciekawe i żeby się wam podobały. Więc jeżeli kopiujesz NAPISZ VIA. Directioners From Poland lub VIA. Black. Dziękuję. <3 

-----------------------------------------------------------
- Dzień dobry Baby.
- Umm.. Cześć.
- Chodź zrobiłem dla nas śniadanie.. - widziałem po niej, że płakała całą noc. Wyciągnąłem do niej rękę w zachęcającym geście, a ona z oporami podała mi swoją. Zaprowadziłem ją na taras.
- Kawa, herbata, sok ?
- Poproszę kawę. - nalałem jej i podałem kubek,. Owinęła go dłońmi i siedziała z opuszczoną głową.
- Zjedz coś, jesteś wykończona.
- Nie, dziękuję.
- Baby nie będę z Tobą rozmawiał kiedy ledwo się trzymasz na nogach. - wmusiłem w nią dwie kanapki przez co wyglądała jakby ją zemdliło.
- Teraz słucham Summer. Co Cie do mnie sprowadza ?
- Czy twoja propozycja jest aktualna..? - wbiła wzrok  w swoje uda. Wstałem z miejsca i oparłem się o barierkę.
- W pewnym sensie tak.
- To znaczy ?
- Nie chcę naciskać. Prześpisz się ze mną kiedy będziesz gotowa. Teraz moja Baby zamieszkasz ze mną, będziesz ze mną i będziesz się mnie słuchała. Zrozumiano ? - podeszła do mnie z miną mordercy i mocno się przytuliła. Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet.
- Bardzo Ci dziękuję Harry.
- Pocałuj swojego mężczyznę Summer.  - skrzywiła się ale wykonała moje polecenie.

*** Oczami Summer ***

Byłam wdzięczna Hazzie bo nie zmusza mnie do seksu. Musiałam być mu posłuszna, ale nigdy nie będę. Wtuliłam się w jego tors.
- Zjedz jeszcze Baby.
- Nie... Naprawdę dziękuję.
- To poczekaj na mnie, pójdę się ubrać
- Może posprzątam.
- Kochanie, teraz jesteś panią Styles. Masz od tego ludzi. Gotuj mi dalej bo pycha. - wszedł do domu. Dolałam sobie kawy i stanęłam przy balustradzie. " Teraz jesteś panią Styles " obijało się echem po mojej głowie. Podziwiałam jego wypielęgnowany ogród. Poczułam ręce na brzuchu i głowę na ramieniu.
- Tu będą bawiły się nasze dzieci..- zamruczał i pocałował mnie w policzek. HAHAHAHAH NA PEWNO CI KURWA DZIECI URODZE HAHAHAHAH NIE.
- Będziesz ze mną szczęśliwa. Obiecuję. Zadbam, żebyś miała wszystko czego potrzebujesz. Zrobię wszystko co chcesz. Nasz związek będzie idealny dobrze ? - kiwnęłam głową. - Chodź. - zaprowadził mnie do ogromnego garażu. Było tu dużo samochodów, wszystkie duże.
- Lubisz jeepy Hazz ?
- Tak. Który Ci się podoba ?
- TEN biały w kącie.
- Dobrze, będzie Twój.
- Ale ja mam samochód.
- Moja kobieta nie będzie jeździła złomem.
- Tuptuś nie jest złomem !
- Chyba jednak jest. Skończ ze mną dyskusję.  Jutro twój tuptuś pójdzie do kasacji.
- Nie możesz ! - myślałam, że go zabiję. Wyrwałam się z jego uścisku.
- Księżniczko, złość piękności szkodzi ! - wziął mnie na ręce i wsadził do swojego auta. Kopnęłam jego zasrany wóz jakby miało być mi lepiej. Podszedł do małej szafeczki wiszącej na ścianie wyjął coś z niej i wsiadł do samochodu. Wyciągnął do mnie rękę z kluczykami. Nie wezmę ich. Och.. Denerwujesz się Styles ? I dobrze.
- Tak się bawimy Summer ? Dobrze. - wyjechał rozpędzony z garażu i po prostu zmiażdżył mojego tuptusia.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 25

Włącz : http://www.youtube.com/watch?v=E8PZV0A6c8M

Rozpłakała się jeszcze bardziej.
- Kochanie chodź do mnie.. - wziąłem ją w ramiona i pozwoliłem płakać na moim torsie. Cała się trzęsła.
- Jestem taka głupia.. - zaczęła jakiś czas później. Rozpinała moją koszulę. Dopiero teraz zauważyłem, że jest brudna w tuszu. Zsunęła ją z moich ramion i zniknęła za drzwiami. Szybko poszedłem za nią zdziwiony jej zachowaniem. Była w łazience i starała się usunąć zanieczyszczenie z białego materiału.
- Baby zostaw to.
- Ubrudziłam ją.
- Zostaw to i powiedz mi co się stało. - wytarłem jej buźkę z łez i rozmazanego tuszu. Pozwoliła mi wziąć się na ręce i zanieść do salonu. Usadziłem ją na sobie jak małe dziecko. Oplotła mnie rękami w pasie.
- Summer myszko powiedz mi.. Pomogę Ci. - westchnęła głęboko i otarła policzki.
- Pamiętasz mojego brata ?
- Niestety.
- On.. Potrzebował miejsca zameldowania i ja mu pozwoliłam się zameldować tutaj i on.. on wziął kredyt na moje mieszkanie, a potem się wymeldował.
- Nie płacz maluchu. Gdzie są Wasi rodzice ?
- Uciekłam z domu jak miałam 17 lat. Nie mogłam znieść tego, co on mi robił..
- Kto Ci robił i co ?
- Mój ojciec.. On mnie molestował.. - zabiję kurwa. Zabiję gnoja gołymi rękami, ale najpierw obetnę mu chuja.
- Gwałcił Cie ? - pokręciła przecząco głową.
- On... mi palce.. tam..
- Ciii...- pogłaskałem ją delikatnie. Nie chciałem wracać jej tych wspomnień.
- Masz rację Harry. Nie można mnie zostawić samej nawet na chwilę.
- Baby ja Ci dam te pieniądze. Mam nadzieję tylko, że będziesz miała z tego jakąś nauczkę.
- Oszalałeś ?! Nie przyjmę od Ciebie takiej kwoty.
- A jaką masz inną opcję ? Dla mnie to nie jest duża suma.
- Kredyt.
- Nie dostaniesz.
- Sprzedać mieszkanie.
- I mieszkać w kartonie ? Bez sensu.
- Pożyczyć od kogoś ?
- Kto dysponuje takimi pieniędzmi ?
- W sumie to i tak nie mam jak oddać.
- Dam Ci je.
- Ale ja nie mogę dać Ci niczego w zamian.
- Boże Summer dlaczego ty na to wcześniej nie wpadłaś ?
- O czym mówisz ?
- Sprzedaj mi to co masz najcenniejsze ?
- Mieszkanie ? Samochód  ?
- Nie ! Sprzedaj mi swoje dziewictwo.
- Ty sobie chyba żartujesz !
- Zapłacę Ci 300 000 za jedną noc.
- Ty.. ty dupku.. - zeszła ze mnie i podeszła do okna.
- Przecież to układ idealny. Będzie nam cudownie, a do tego zniknie problem.
- Jak zwykle chodzi o seks prawda Harry ?
- Nie. Chciałem Ci pomóc bezinteresownie to nie chciałaś tego przyjąć. Będziemy jednością. Ty i ja.
- Wynoś się kurwa. Wynoś się i nie wracaj. Mam to w dupie. Twoi pieprzoni koledzy mogą mnie zabić. I tak nie mam po co żyć.
- Przemyśl to i daj mi znać. - zostawiłem na stoliku kartkę z moim adresem, cmoknąłem ją w tył głowy i wyszedłem. Zaproponowałem bezinteresowną pomoc było źle. Zapragnąłem czegoś w zamian, jeszcze gorzej. Przyjdzie do mnie. Wiem, że przyjdzie. Tylko wtedy będę miał inne wymagania. Obudziłem się w wyśmienitym nastroju. Przygotowałem wystawne śniadanie dla mnie i mojej Baby. Wziąłem szybki prysznic i zdążyłem jeszcze założyć bokserki kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi.

Obserwatorzy