wtorek, 15 października 2013

Rozdział 79

Zaczęła rzucać się po łóżku i krzyczeć.
- Ej ej ej ej Summer ! - usiadłem jej na brzuchu i złapałem jej twarz w dłonie. - Summer otwieraj oczy ! Obudź się ! - nie słuchała mnie. - Summer otwieraj te jebane oczy ! - zachłysnęła się powietrzem i spojrzała na mnie załzawionymi oczami.
- Harry.. - zamknąłem ją w ramionach.
- Summer co się stało ? Co Ci się śniło ? - ciągle płakała, a ja pocierałem jej plecki chcąc ją pocieszyć.
- Że umarłeś.. - zaczęła płakać jeszcze bardziej.
- Kochanie jestem tutaj. Nic mi nie jest. Spokojnie skarbie, jestem tutaj. - zszedłem z niej i przyciągnąłem do swojego ciała. Leżała na mnie niespokojnie oddychając. To było cholernie słodkie i jednocześnie straszne. Dlaczego moja Summer ma takie sny ? Pocałowałem ją w czoło i czekałem aż uśnie. Kiedy jej oddech się wyrównał usnąłem.


*** Oczami Summer ***

Jego ciało w krwi.. ostatnie " Kocham Cie " wyszeptane między pourywanymi oddechami. Ta wizja nie mogła opuścić mojej głowy. Przez całą noc nie zmrużyłam oka przytulona do jego ciała. Kiedy zobaczyłam, że zaczyna świtać wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel i w samym ręczniku poszłam do garderoby. Ubrałam się w http://img.szafa.pl/ubrania/1/016234841/big_1381310672/na-jesienne-dni.jpg i schodząc na dół usłyszałam trzask tłuczonego szkła. W sekundzie pojawił się za mną Harry. Wcisnął mi w ręce broń i zeszliśmy na dół. Weszłam do kuchni i wstrzymałam oddech.
- Hazz.. - szyba była potłuczona, na podłodze leżała cegła.
- Dzwoń do Louisa. Zaczynam wątpić w nieszczęśliwy zbieg okoliczności z wypadkiem Darcy.
- O czym ty mówisz Harry ?
- Summer od dłuższego czasu mam wrażenie, że ktoś nas śledzi. Nie tylko mnie i Ciebie, Louis i Niall mówią to samo. Nie mówiłem Ci bo nie chciałem Cie martwić.
- Dlatego ostatnio nie.. ryzykujesz ? - pokiwał głową i wyciągnął do mnie rękę. Zadzwoniłam po Lou, a Hazz po ekipę do naprawy okna. W naszej willi zaroiło się od funkcjonariuszy. Sprawdzali każdy milimetr, ogród. Cały czas siedzieliśmy na kanapie czekając na jakieś wieści. Przytulałam się do Harry'ego szukając bezpieczeństwa, ale jego ciało napięte jak nigdy. To sprawiało, że się go bałam.
- Summer jedź do Darcy. Ja muszę zostać.
- Pojedźmy razem.
- Powiedziałem, że masz jechać do Darcy.. - wcisnął mi kluczyki w rękę i wypchnął z domu. Dziwne.. Wsiadłam do jego auta i pojechałam do szpitala. Moja córeczka uśmiechnęła się szeroko kiedy mnie zobaczyła. Pocałowałam ją w czubek głowy.
- A gdzie tatuś ?
- Musiał zostać w domku wiesz ? Zaraz do niego pojedziemy. - pielęgniarka pomogła ubrać mi mojego aniołka i wsadzić do auta. Już chciałam odjechać kiedy zaraz obok mojego samochodu zaparkował Liam.
- Summer nie możesz wrócić do domu. Jedź za mną dobrze ?
- Liam co się dzieje ?
- Mieliście w domu podsłuch na szczęście źle podłączony. Harry wpadł w furię. Louis musiał go uspokajać, ale on już podjął decyzję. Jedź za mną. - wsiadł do samochodu. Byłam cholernie wszystkim zmęczona, ale zrobiłam co mi kazał. Zatrzymał się w centrum miasta pod najwyższym apartamentowcem i wziął Darcy na ręce. Wjechaliśmy na najwyższe piętro. W środku były wszystkie nasze rzeczy. Ciuchy moje i Darcy.. co z rzeczami Harry'ego ?
- Liam..
- Summer nie wiem. Ja dzisiaj dowiedziałem się o tym, że on ma to mieszkanie. Wiedziałem o tym, w którym kiedyś mieszkałaś ty, ale to.. Pancerne cholerstwo. On oszalał Sami. Nie spuści z oczu ani Ciebie, ani Darcy.
- Summer. - w chwili kiedy Liam przestał mówić Hazz wszedł do pomieszczenia. Wziął Darcy na ręce i przyciągnął mnie do siebie.
- Gdzie są Twoje rzeczy?
- Kochanie.
- Harry pytam gdzie są Twoje rzeczy.
- Zostają w domu.
- Znaczy, że zostawisz mnie i Darcy same ?
- Zayn będzie z Wami.
- Ty żartujesz prawda ?! Nie możesz nas zostawić !
- Tatku.. - Darcy bawiła się jego lokami.
- Słucham malutka.
- Nie zostawiaj mnie i mamusi z wujkiem Zayn'em.
- Darcy to dla waszego bezpieczeństwa.
- Chcę żebyś ty był tu. Wtedy się nie boję. - mała daje mu do myślenia. Ja już odpuściłam bo wiedziałam, że nie mam co się męczyć. I tak postawi na swoim.
- Summer zrób coś. - spojrzał na mnie oczami pełnymi łez.
- Nie. Ona ma rację Harry. - westchnął głęboko i popatrzył na Liama.
- Summer nie masz pojęcia co się dzieje.
- To mnie oświeć.
- Liam zabierzesz Darcy do jej pokoju ? - brunet skinął głową, a Harry popatrzył na mnie ze strachem w oczach. Harry się boi.. Jest źle. Bardzo źle.


Macie takie dla rozluźnienia : http://www.youtube.com/watch?v=bgVTvlWQ-mU

I do tego prośba gdybyście mogli to przesłuchajcie piosenkę mojego przyjaciela.. To dla mnie bardzo ważne i jeżeli byście mogli to zostawcie jakiś miły komentarz na youtube :) xx
http://www.youtube.com/watch?v=ctaXTnXXvW0 / Horanowa.:)

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 78

- Darcy porozmawiamy kiedy lepiej się poczujesz. Prześpij się księżniczko. Zostanę z Tobą.
- A pocałujesz mamusię ? - uśmiechnąłem się i wstałem z miejsca. Przyciągnąłem Baby do swojego ciała. Oddała mi uśmiech, a ja czułem jakbym zakochiwał się w niej kolejny raz. Wpiłem się w jej słodkie usta, które były moją ostoją. Kilka sekund później wtulałem się w jej włosy i patrzyłem na usypiającą Darcy.
- Dasz się zaprosić na kawę ? - kiwnęła potwierdzająco głową i wzięła mnie za rękę. Poszliśmy do kawiarenki niedaleko szpitala. Zamówiłem napoje i ciastka i usiedliśmy przy stoliku.
- Kochanie..
- Hmm
- Powiedz mi czy to jedyne wyjście ?
- O czym ty mówisz ? - spojrzała na mnie z dziwną miną.
- Gang. Muszę zrezygnować, żeby między nami było dobrze ?
- Nie. Ja po prostu chciałabym, żebyś zabrał mnie czasem na kolację, do kina, albo na spacer. Przytulił, powiedział, że kochasz. Pocałował tak jak tylko ty potrafisz całować. Harry my nawet ze sobą nie sypiamy. Cały czas jesteś poza domem, a kiedy już wracasz zajmujesz się Darcy, a ja jestem gdzieś z boku.
- Kochanie to nie tak.
- A jak ?
- Wiesz jak bardzo kocham Darcy. I wiesz, że tak samo mocno kocham Ciebie. Masz racje Sami, brakuje mi czasu, żeby wszystko było tak jak bym tego chciał. Ja też za nami tęsknie. Obiecuję Ci, że wszystko się zmieni.
- Ja już nie wierzę w te Twoje obietnice Hazz. Nawet nie wiesz, że mnie to rani. - opuściła głowę kiedy jej głos niebezpiecznie zadrżał. Kucnąłem obok niej i podniosłem palcem jej podbródek.
- Baby pozwól mi o Ciebie walczyć. - szepnąłem muskając ustami jej policzek. Przytuliła się do mnie tym samym dając znak, że wszystko jest okej. Po powrocie do szpitala dowiedzieliśmy sie, że Darcy musi zostać na obserwacji. Postanowiliśmy wrócić do domu, odpocząć. - siedziałem w salonie popijając Whisky, kiedy Sami brała prysznic. Czułem alkohol w moich żyłach. Brałem kolejne łyki jakby to miało ukoić moje problemy. Usłyszałem ciche kroki na górze i  prawie biegiem poszedłem do sypialni. Rzuciłem się na łóżko i nachyliłem nad moją Summer.
- Piłeś ?
- Kochaj się ze mną.
- Harry jesteś pijany.
- I co z tego ? Wystarczająco trzeźwy. - miałem na sobie tylko bokserki. Wpiłem się w jej usta po omacku rozwiązując szlafrok, który miała na sobie. Zamiast delikatnej satyny jej koszulek nocnych wyczułem coś szorstkiego. Koronka ? Odsunąłem się i mruknąłem zadowolony z tego co zobaczyłem. Moja Summer zakłada dla mnie takie coś. Zacząłem się ślinić jak gówniarz na cukierki.
- Tym razem Ci nie odpuszczę Sami. Na kolana.
- Co ?! - jęknęła przerażona.
- Klęknij przede mną. - zsunąłem z siebie bokserki ignorując jej strach. - Otwórz buzię kotku. Tylko bez zębów.
- Harry ja
- No otwórz. - pociągnąłem za jej podbródek tym samym dostając to na co czekałem od długiego czasu. Już raz to dla mnie robiła, ale nigdy nie była chętna. Złapałem ją za włosy pomagając jej zadowolić mnie. Patrzyła mi cały czas w oczy co było cholernie podniecające. Mój jęk przerwał ciszę, kiedy wzięła go prawie całego do ust.
- Ta..tak kochanie. - powtarzała to w kółko aż doszedłem w jej ustach. Wszystko grzecznie połknęła, a ja opadłem na łóżko próbując wrócić do normalności. Teraz ona była nade mną. Przekręciła mocno moją głowę i wpiła w moją szyję. Syknąłem z bólu kiedy poczułem jej zęby przy mojej skórze. Moje ręce wędrowały bez celu po jej ciele aż zatrzymały się na jej talii. Zdjąłem z niej bieliznę i rzuciłem gdzieś w kąt pokoju. Położyłem ją na łóżku.
- Jesteś cudowna wiesz Summer ?
- Jak bardzo źle było ?
- Było cudownie. - wbiłem się w nią bez ostrzeżenia przez co wciągnęła głośno powietrze. Splotłem nasze dłonie i przeniosłem obok jej głowy. Nasze usta co chwilę łączyły się w namiętnych pocałunkach.
- Ha..Hazz..
- Dojdź kochanie. Jesteś ze mną bezpieczna. Dojdź. - jej ciałko wygięło się w łuk przylegając do mojego torsu, a jej kobiecość zacisnęła się na mojej długości. Przeżywaliśmy wspólny orgazm wyznając sobie miłość między urywanymi oddechami. Położyłem się obok niej na łóżku i przyciągnąłem do siebie. Całowaliśmy się mówiąc sobie słodkie słówka, aż Sami usnęła. Kreśliłem kciukami kółeczka na dole jej pleców i biodrze. Nie mogę spać. Jakiś czujnik w mojej głowie karze mi pilnować Sami.
- Harry.. Harry nie ! Harry proszę Cie nie umieraj ! Harry słyszysz ?! Nie zostawiaj mnie i Darcy ! Harry !

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 77

*** Oczami Louisa ***

Telefon on Harry'ego rozbił mnie kompletnie. Mój aniołek. Moja mała chrześnica miała wypadek. Pędziłem do szpitala nie mogąc uwierzyć w słowa mojego przyjaciela. Wbiegłem na oddział i gdy tylko zobaczyłem roztrzęsioną Summer i załamanego Hazzę opadły mi ręce. Bez słowa podszedłem do nich i spojrzałem mu prosto w oczy.
- Hazz co się stało ?
- Nie wiem Louis.. To była chwila. Nie zdążyliśmy zareagować, a ona po prostu wbiegła na ulicę i.. - Summer zatkała mu usta ręką, a on zamknął ją w ramionach..

*** Oczami Harry'ego ***
#Wspomnienie

- Harry do cholery gdzie jest Darcy ?! - ruszyliśmy biegiem w stronę głównej ulicy. 
- Darcy ! - krzyknąłem na dziewczynkę stojącą na poboczu. Zaśmiała się głośno. 
- Złap mnie tatusiu. 
- Darcy stój !!!!! - jej pisk rozdarł powietrze i moje serce. Kierowca niebieskiego Audi podbiegł do mojej córeczki leżącej na ulicy, a ja nie byłem w stanie się ruszyć. Summer i ten facet ratowali moje dziecko, a ja umierałem wewnętrznie. Słyszałem jej płacz i słowa mojej żony. Słyszałem sygnały karetek, policję. Słyszałem i czułem obecność Summer obok mnie kiedy karetka odjechała. 
- Harry proszę Cie otrząśnij się ! Musimy do niej jechać. Harry.. - potrząsała mną, ale mój umysł już był gdzie indziej. Poświęciłbym wszystko. Poświęcił bym nawet Summer.. Wszystko za życie mojej córeczki.

#Koniec

- Co powiedzieli lekarze ?
- Daj mi spokój Lou.
- Summer ?
- Darcy ma złamany obojczyk, nóżkę i wstrząs mózgu.
- Jak to się stało ?! Dlaczego do tego dopuściliście ?!
- Bo Harry chciał mnie pocieszyć. To moja wina.
- Summer do jasnej cholery powiedz jeszcze raz, że to Twoja wina, a chyba mnie rozkurwi ! - wydarłem się na nią nie kontrolując swojej złości. Łzy spłynęły po jej twarzy, a ja poczułem się jak debil.
- Ale małej nic nie grozi ?
- Jej życiu nic nie zagraża.
- Który z panów jest ojcem Darcy ? - jakaś pielęgniarka.
- Ja. - powiedziałem łamiącym się głosem.
- Córka chce pana  widzieć. - pocałowałem Summer w czoło i poszedłem za tą kobietą. Mój mały aniołek leżał na łóżku podpięty do jakiejś aparatury.
- Tatuś.. - powiedziała cicho. Pocałowałem ją w czółko i siadając obok jej łóżka zacząłem bawić się jej loczkami.
- I co narobiłaś kochanie.. Boli ?
- Chciałam się z Tobą pobawić Tatku. Nie boli.
- Kochanie tyle razy Ci z mamą mówiliśmy, że nie wolno wchodzić na ulicę.
- Wiem Tatku. Przepraszam.
- Maleńka nie płacz. Kupię Ci dużego misiaka, co będziesz chciała.
- Chcę żebyś kochał mamusię, tak jak kochasz mnie.
- Darcy ja bardzo kocham Twoją mamusię.
- To dlaczego na nią krzyczysz ? Na mnie nie krzyczysz..
- Darcy to trochę inna sytuacja. Twoja mama nie jest osobą, której da się coś wytłumaczyć.
- Ale to Mama..
- Darcy co ja mam Ci teraz powiedzieć ? Kochanie to jest bardziej skomplikowane niż Ci się wydaje. Jesteś za mała, żeby to zrozumieć. Nawet ja tego nie rozumiem.
- Harry.. - Summer położyła mi dłoń na ramieniu.
- Mamusiu  kochasz Tatusia ?
- Kocham Darcy.
- To dlaczego nie jesteście szczęśliwi ? - popatrzyłem w oczy mojej ukochanej żony. Mała Darcy zadała nam pytanie, którego oboje się baliśmy. Zadała pytanie, na które Summer nie znała odpowiedzi, a którą znałem ja.


Jeżeli będziecie szukali ze mną kontaktu to :

http://ask.fm/MonikaSz1
https://twitter.com/NiallouJHoran
https://www.facebook.com/nouis.child?fref=ts
https://www.facebook.com/DirectionerFromPoland - Horanowa.;)

wtorek, 8 października 2013

Rozdział 76

- O czym ty mówisz Summer ? Ej spójrz na mnie. - oczy pełne koncentracji, mała zmarszczka między brwiami na skutek poirytowania i.. ranka na policzku. Wczoraj kiedy wychodził nie było jej.
- Nie wytrzymam już tego dłużej. Tych wszystkich Twoich akcji, tego ryzyka. Całą noc nie spałam czekając na ciebie i zastanawiając się kiedy wrócisz..czy wrócisz. Pomyślałeś chociaż raz o mnie i o Darcy ? Pomyślałeś o tym, że mała też się o Ciebie martwi i pyta mnie gdzie jest tatuś, a ja nie potrafię jej odpowiedzieć ?!
- Czemu nie powiedziałaś mi o tym wcześniej ?
- Mówiłam Ci Hazz. Pomyśl, że ryzykujesz życie. Możesz stracić Darcy.
- I Ciebie.. - złapał mnie mocno w talii i położył na sobie. - Summer wiesz, że ja nie zrezygnuję z gangu. To dla mnie zbyt ważne.
- A my ? Co jest ważniejsze Harry ?
- Oczywiście, że wy kochanie. Zrezygnuję dla Ciebie z nocnych akcji i nie będę aż tak ryzykował dobrze ? - kiwnęłam głową i dostałam słodkiego buziaka.
- Tatuś.. - Darcy poradziła sobie z drzwiami i chwilę później wdrapała się na nasze łóżko. Harry zgarnął ją jedną ręką i przytulił do siebie.
- Tatuś Cie kocha wiesz ? I zawsze będzie się zajmował Tobą i mamusią. - dziewczynka zaśmiała się słodko, a w jej policzkach ukazały się dołeczki identyczne do dołeczków Harry'ego.
- Kochanie może po obiedzie pójdziemy z Darcy na spacer. Tak mało czasu z nami spędzasz..
- Świetny pomysł aniołku. - pocałował mnie w czubek głowy. To smutne, że dopiero kiedy zagroziłam mu rozwodem potrafił zmienić swoje podejście do mnie i Darcy. Razem przygotowaliśmy kurczaka z frytkami i wyszliśmy z domu. Harry jak zwykle objął mnie w talii i co chwilę patrzył oczami pełnymi miłości na biegającą wesoło Darcy.
- Kochanie ty nie mówiłaś serio z tym rozwodem prawda ?
- Nie wiem Harry. Jeżeli nic się nie zmieni to..
- Nie kończ. Zmieni się. Obiecuję. - nasze usta złączyły się w gorącym pocałunku. Już dawno mnie tak nie całował. Całkowicie zatraciłam się w przyjemnym uczuciu wypełniającym moje podbrzusze.
- Darcy.. - mruknął nie odrywając się od moich ust.
- Darcy co.. - odpowiedziałam mu rozmarzona.
- Gdzie jest Darcy ?! - jak na zawołanie dostał śnieżką prosto w nos.
- Znalazłam ! - dziewczynka wskoczyła mu na ręce śmiejąc się uroczo. Hazz podrzucał ją do góry. Patrząc na to jak szczęśliwy jest bawiąc się z naszą córeczką, patrząc na to jak dobrym ojcem jest fala bólu i smutku zalały moje ciało. Przypomniało mi się nasze pierwsze dziecko, które umarło. Odwróciłam się tyłem do tamtej dwójki chowając przed nimi napływające do oczu łzy.
- Baby idziemy ? - pokiwałam głową i biorąc głęboki oddech odwróciłam się do nich. - Maleńka co jest ? - postawił Darcy i podszedł do mnie szybko.
- Nic. Chodźmy już. - próbowałam wymusić uśmiech, ale słabo mi poszło.
- Summer mów co jest grane.
- Chodzi o nasze pierwsze dziecko. - nic nie powiedział tylko mocno mnie przytulił. On już wie, że w tych chwilach lepiej nic nie mówić. Objął mnie ramieniem i powoli szliśmy w stronę ulicy. Słychać już było przejeżdżające tędy samochody.
- Harry
- Hmm ?
- Gdzie jest Darcy ?
- Summer nie żartuj ze mnie w ten sposób !
- Harry do jasnej cholery gdzie jest Darcy ?! - ruszyliśmy biegiem w stronę głównej ulicy.

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 75

-Dokąd się wybierasz?
-Summer myślałem, że śpisz.
-Niespodzianka. Pytam dokąd się wybierasz?
-Na spacer.
-Kłamiesz.
-I co z tego?
-Harry jeśli wyjdziesz z tego pokoju to..
-To co? Uderzysz mnie?
-Nigdy więcej się do Ciebie nie odezwę
-Odezwiesz. Nie wytrzymasz.-zaśmiała się cicho i odeszła ode mnie.
-I co teraz foch?-cisza.-Barwo Summer. Kupię Ci jeszcze smoczka i pieluchy, bo zachowujesz się jak dziecko.
-To jest nas dwoje.
-Nie takim tonem!- uderzyłem z całej siły w drzwi.
-Uspokój się debilu.-podszedłem do barku i nalałem sobie whisky. Podałem drugą szklankę Baby. Obrzuciła mnie tylko pogardliwym spojrzeniem.
-Nagle nie lubisz pić?
-Wystarczy, że nasze dziecko się przez Ciebie stresuje, nie muszę go jeszcze dobijać alkoholem.
-Powtórz to!
-Co?
-Jakie dziecko?
-Nie wpadłeś na to, że kiedy się nie zabezpieczamy to mogę zajść w ciążę?
-Jak długo wiesz?
-3,4 dni.
-I nic mi nie powiedziałaś?!
-Nie krzycz.-ukryłem twarz w dłoniach i łzy spłynęły po moich policzkach.
-Harry..-poczułem jej palce na moich i zaraz moja twarz została odsłonięta. Otarła moje policzki i spojrzała mi głęboko w oczy.
-Mężu..czemu płaczesz?
-Bo..bo kurwa to nie tak miało być. Miałaś mnie kochać.
-Kocham Cię. Przecież wiesz jak bardzo mi na tobie zależy.
-Wcale nie Summer. Nie wierze w to.
-Harry dlaczego?
-Nie cieszysz się ze ślubu, nie powiedziałaś mi, że jesteś w ciąży nie chcesz się kochać, jesteś dla mnie zimna.
-Po prostu nie czuję się najlepiej w takiej sytuacji.Nienawidzę kiedy robisz coś za moimi plecami i..jestem Ci bardzo wdzięczna za to co dla nas zrobiłeś.-wziąłem ją na kolana i mocno przytuliłem.
-Jesteś tylko moja wiesz?
-Wiem i bardzo mnie to cieszy.A teraz powiedz mi dokąd się wybierasz.
-Ale nie będziesz się złościć?-zeszła z moich kolan, otworzyła drzwi i wciągnęła za ucho czekającego na mnie Louisa.
-Co wy dwaj kombinujecie?
-Baby kochanie.
-Mów.
-Akcja.
-Jaka znów akcja?!
-Pamiętasz tego kolesia, którego miałaś wyciągnąć z baru?
-Trudno zapomnieć.
-Chodzi o niego. Mogę iść?-czułem się jak pantoflarz.
-Louis co masz mi do powiedzenia?-skrzyżowała ręce na piersi. Pominę fakt, że miała na sobie tylko bieliznę.
-Cudownie dzisiaj wyglądałaś i teraz nie mogę na Ciebie patrzeć bo Harry wydłubie mi oczy, więc ja już pójdę.-wyminął Baby i uciekł.
-Styles.
-No proszę pozwól mi.
-Masz być za godzinę.
-Dwie.
-Półtorej.
-Mrrr..dobra.-pocałowałem ją i wyszedłem.


***3 lata później***

*** Oczami Summer***

Siedziałam przed kominkiem paląc papierosa i pijąc kawę. Harry znów nie wrócił na noc, kiedy wyszedł na akcję.
-Mamusiu..-szybko zgasiłam fajkę i otarłam policzki
DRACY ♥
-Już wstałaś?-uśmiechnęłam się do Dracy.
-Gdzie tatuś?
-Nie wiem kochanie. Chodź zjemy coś.-wzięłam ją za rękę i poszłyśmy do kuchni. Siedziała na krześle ze spuszczoną głową i machała nogami. usłyszałam opony skrzypiące na śniegu.
-Tatuś!!!-Dracy zeszła z krzesła i pobiegła do drzwi.
-Hej księżniczko.-usłyszałam śmiech Dracy.
-Dzień dobry kochanie.- podszedł z nasza córką na rękach i pocałował mnie w skroń.
-Gdzie byłeś?
-Doskonale wiesz.-posadził sobie Dracy na kolanach i przytulał ją.
-Miałeś wrócić o 23.
-Jezu Summer nie rób awantury. Komplikacje.-wyszłam z kuchni trzaskając naczyniami i rzuciłam się na łóżko w sypialni.
-Co się dzieje Baby?-poczułam jego rękę na swoim krzyżu.
-Chcę rozwodu Harry.







niedziela, 6 października 2013

Rozdział 74

Czułam jak jego klatka piersiowa unosi się i opada w szybkim tempie. Ucisnęłam mocniej jego dłoń.
-Kochanie?-zapytał nisko.
-Jest okej.-zajął miejsce obok mnie.
-Piękna uroczystość.Gratuluję Summer.-jak zwykle naburmuszony dupek.
-Dziękujemy.
-Sami jestem taka dumna.Tak bardzo mi Ciebie brakowało.Może razem z mężem przyjedziecie do nas na obiad?
-Dziękujemy.-ojciec skinął głową i odeszli.
-Kochanie wszystko w porządku?-zapytał opiekuńczo.
-Tak.
-Goście pojechali na wesele,ale ja sądzę, że my wrócimy sobie do hotelu.
-Super pomysł.-złapał moją wargę w swoje zęby i delikatnie zassał. Mój mąż. Chyba się nie przyzwyczaję.Gdy tylko weszłam do pokoju hotelowego zdjęłam z siebie sukienkę.
-Boże jaka jesteś piękna..
-Przestań Hazz.-weszłam do łazienki i odkręciłam wodę pod prysznicem.Summer Styles. Baby Styles. Uśmiechnęłam się i odprężałam w strumieniach.
-Moja Baby.-poczułam jego oszałamiający zapach i ręce na mojej talii.
-Co tam Harry? Coś się stało?
-Nie, dlaczego?
-Chciałam wziąć prysznic.
-A co ja ci przeszkadzam kochanie?!
-Przestań na mnie krzyczeć.-przytulił mnie mocno. Wtuliłam się w jego tors.
-Oddaj mi się.-mruknął.
-Nie jestem w nastroju.-odepchnęłam go i wyszłam z kabiny. Owinęłam się ręcznikiem i położyłam się na łóżku.Nie musiałam długo czekać, żeby się zaczęło.
-Co to znaczy, że nie jesteś w nastroju?! Summer do cholery jesteś moją żoną!  Z kim ja mam sypiać?!
-Po prostu nie jestem w nastroju.. Zrozum Hazz.
-Nie potrafię.Odrzucasz mnie? Gdzie jest problem? Nie jest Ci ze mną dobrze?!
-Jest Hazz. Nie o to chodzi?
-To co co?
-Po prostu jestem na Ciebie zła.
-Summer..
-Wiem. Nie doceniam Cie.
-Maleńka ceremonia była piękna. Jesteśmy szczęśliwi. Wzięliśmy ślub na Fiji. Postarajmy się o dziecko.Kotku..oboje tego pragniemy.
-Harry bo ja..ja Cię okłamałam.
-Wiem
-Co??!
-Kotku ja doskonale wiem kiedy masz okres.
-Buziaka.-wpił się w moje usta. Delikatnie kreślił kciukami kółeczka na dole moich pleców.Popchnął mnie na łóżko i zamruczał całując moją szyję.
-Zabiję kiedy ktoś Cię dotknie. Choćby palec na Tobie położy. Jedno spojrzenie. Jeden uśmiech za dużo, a pobiję gnoja.Moja żona.-jego ręce pozbyły się mojego ręcznika, a ja skutecznie pozbyłam się jego nakrycia.
-Będziemy mieć wspaniałe dzieci.-wsunął się we mnie. Agresywnie.Pisnęłam z bólu.
-Co jest mała?
-Boli!
-Nie boli..- poruszał się powoli namiętnie mnie całując. Obserwowałam go. Jego piękną twarz. Jego umięśnione ramiona i wyrzeźbiony brzuch. Wplotłam palce w jego loczki burząc je.Zamruczał z zadowolenia.
-Summer kocham Cię..Dojdź dla mnie aniołku. Jesteś bezpieczna.-jego słowa były magiczne.Wtulona w jego szyję przeżyłam swój własny kosmos.Wypuścił we mnie swoje nasienie i położył się obok mnie.Zgarnął mnie w swoje ramiona i przykrył kołdrą. Nasze usta co chwilę łączył się w namiętnych pocałunkach.
-Śpij kochanie..Jesteś wykończona.-przytuliłam się do niego i usnęłam.

***Oczami Harry'ego***

Patrzyłam jak moja żona słodko śpij w moich ramionach. Oddałbym za nią wszystko. Ochronię ją za wszelką cenę i dam poczucie bezpieczeństwa. Zadbam o nią jak nigdy dotąd. Pocałowałam delikatnie Baby w czoło i wstałem z łóżka. Szybko się ubrałem i w ciemnościach chciałem opuścić pokój. Zamiast na klamkę trafiłem na czyjąś dłoń.



środa, 2 października 2013

Rozdział 73

Stanęłam przed drzwiami prowadzącymi do kaplicy. Byłam sama. Zupełnie sama.
-Summer?
-Ryan? Co ty tu robisz?
-Harry mnie ściągnął. Mała wszystko okej? Wyglądasz na przygnębioną.
-Nie jest okej..Pogadamy kiedy indziej.
-Idź mała. Wyglądasz cudnie.-uśmiechnął się i odszedł.Usłyszałam organy... Czas iść.Drzwi otworzyły się, a ja tłumiąc łzy ruszyłam w stronę Harry'ego.Spojrzał na mnie z miłością i czułością. Wyciągnął w moją stronę dłoń, a ja jak robot podałam mu swoją.
-Kocham Cię.-szepnął cicho.Cała ceremonia mało mnie obchodziła. Słuchałam przemów różnych ludzi, nawet nie wiem kogo. Harry ściskał moją dłoń uniemożliwiając mi ucieczkę, na która miałam coraz większą ochotę.
-Czy ty Harry Styles bierzesz sobie Summer Miller za swoją żonę i ślubujesz jej miłość wierność i uczciwość małżeńską oraz, że jej nie opuścisz aż do śmierci?
-Tak.-dopiero chłodny metal obrączki na moim palcu rozbudził we mnie emocje.
-Czy ty Summer Miller bierzesz sobie Harry'ego Stylesa za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci?-fale ciepła i zimna zalewały moje ciało.Co robić..
-Summer..-szepnął Harry.Spojrzałam w jego przestraszone oczy, następnie omiotłam wzrokiem zgromadzonych gości. Moje usta poruszyły się bezgłośnie.
-Baby co mówisz?
-Ja...-Zayn....co on robi...dlaczego on trzyma rękę za pazuchą?! O Jezu...On chce mnie zabić...Spojrzałam przerażona na Harry'ego. Chyba sądził, że oszalałam.Zrozumiałam co się dzieje. Jeśli się nie zgodzę to mnie zabiją.
-Tak.-szepnęłam i wtuliłam się w jego tors. wydawało mi się, a może nie, że wszyscy odetchnęli z ulgą. Harry przyciskał mnie mocno do swojego ciała. wszyscy bili nam brawo, a ja tylko chciałam zniknąć.
-Baby co się dzieje?
-Z...Zayn..
-Co z nim?
-On chciał mnie zabić.
Co?! Summer on ma po prostu złamaną rękę. Nie może inaczej stać.-odetchnęłam z ulgą. Czyli to jednak moje serce..
-Zabierz mnie stąd..
-Chodź maleńka-uśmiechnął się piekielnie, a ja mimowolnie oddałam mu uśmiech. rzucali w nas ryżem i innymi pierdołami. Składali gratulacje i dawali prezenty.
-Summer..-zmroziło mnie, a Harry w sekundzie stanął przede mną.
-Żonko idź do Ryana.
-Nie..Harry..
-Chcę tylko pogratulować mojej córce zaślubin..-Harry objął mnie ramieniem. Mama i ojciec.

Obserwatorzy