wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 37

 Włącz muzykę

Louis rozkuł jej ręce i rozmasował nadgarstki. Odgarnął jej włosy z twarzy. Przypływ adrenaliny pozwolił mi uwolnić się z uścisku chłopaków. Rzuciłem się na Liama.
- Co ty jej kurwa zrobiłeś ?! Jak mogłeś ?!
- Zamknij się bo ją obudzisz.- warknął na mnie.
- Co ?
- Ona śpi idioto ! - wziąłem ją na ręce i posadziłem sobie na kolanach. Liam wyciągnął dłoń w naszym kierunku.
- Nie dotykaj jej. - cofnął rękę i usiadł obok Louisa urażony moim tonem. Dyskutowali, analizowali każdą sekundę tej porażki.
- Harry, a ty co myślisz ? - mój wzrok spoczął na jej posiniaczonych dłoniach.
- Wiesz co ja kurwa myślę ? Myślę, że już nigdy nie wystawicie jej jako przynęty. Nigdy.
- Harry
- Mam w dupie tą umowę ! - wstałem i zaniosłem mojego aniołka do sypialni. Zdjąłem z niej poplamioną sukienkę i ubrałem koszulę nocną. Położyłem ją do łóżka i wróciłem do chłopaków. Piliśmy alkohol w milczeniu wykrzywiając się przy każdym kieliszku wódki.
- Summer ma jakiś uraz z dzieciństwa czy coś ? - kiwnąłem głową
- Hazz powinieneś zabrać ją do psychologa. Ona jest niebezpieczna dla siebie.
- Daj jej może spokój.
- Stary chcę pomóc.
- Ja wiem co jest dla niej najlepsze. - usłyszałem ciche kroki. Wstałem z miejsca i chwiejnym krokiem poszedłem do hallu.
- Baby ?
- Tak Hazz ? - stała przy schodach. Światło z salonu oświetlało tylko jej stopy i kawałek jej łydek.
- Chodź do mnie kochanie. -podeszła niepewnie. - Jak sie czujesz ?
- Bardzo boli mnie głowa i ręce.
- Przytulisz się ? - stała jakiś metr ode mnie. Za daleko. Pokręciła przecząco głową. - Dlaczego ?
- Nie chcę.
- Boisz się mnie Baby ?
- Nie. Po prostu nie chcę, żebyś mnie dotykał.
- Dlaczego kochanie?
- Nie wiem.
- Nie skrzywdzę Cie. Nie potrafiłbym. Jestem tu po to, żeby Cie chronić. Daj mi rękę. - umieściła ją nieśmiało na mojej wyciągniętej ręce.
- Słoneczko obudziłaś się ! - Louis.
- Umm.. Tak. - bawiła się rąbkiem koszulki nocnej.
- Chodź, przytul się do wujka Lou.
- Połóż na niej swój jebany
palec, a Cie potne.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 36 Część II ( Ostatnia część tego rozdziału )

WŁĄCZ MUZYKĘ

Spotkałam się z czymś twardym. Nie z czymś, a raczej z kimś. Papierosy i perfumy. Zayn. Przysunął mnie do siebie. Chyba próbuje dać mi poczucie bezpieczeństwa.
- Znów się spotykamy Ben. - Liam. Mają na głowach kominiarki. Czemu ja nie mam ?!
- Czego chcecie ?! Kim jesteście ?!
- Sprowadzasz sobie młode dziewczynki ? Nie ładnie. Co będzie kiedy Twoja żona się dowie ?
- Nie ! Proszę nie mówcie jej nic !
- Irish zajmij się dziewczyną. - Zayn popchnął mnie w stronę blondyna, który wyciągnął mnie na korytarz. Serce waliło mi jak oszalałe. Wyprowadził mnie tylnym wyjściem i zdjął kominiarkę. Zarzucił na moje ramiona swoją marynarkę i mocno mnie przytulił.
- Cholera Summer co się stało ?!
- On postawił mi drinka i zaproponował seks za pieniądze, dałam mu tą karteczkę, ale on zaczął mnie szarpać. Zaciągnął mnie do swojego pokoju. - stałam i ryczałam w jego ramionach.
- Kochanie ! - przybiegli Harry z Louisem. Owinął mnie płaszczem i mocno przytulił. Mój poziom bezpieczeństwa minimalnie wzrósł. Louis i Nialler zniknęli.
- Chodź moja mała.
- Nie ! Pójdę tam i go zabiję !

*** Oczami Harry'ego ***

Zobaczyłam w jej oczach furię i piekielny strach. Zaczęła się ze mną szarpać.
- Summer uspokój się !
- Nie ! Puszczaj ! Zabiję go ! - drapała mnie i gryzła. Złapałem ją za włosy i wykręciłem ręce do tyłu. Piszczała cicho z bólu, ale ciągle próbowała się wyrwać.
- Wracamy do domu. - zaciągnąłem ją do auta.
- Puść mnie idioto !
- Uspokój się ! Co Ci odpierdoliło ?!
- Już  nikt mnie nie skrzywdzi ! Nigdy !
- Kochanie obronię Cie. Od tego tu jestem. - wsadziłem ją do auta i zablokowałem drzwi. Wsiadłem na swoje siedzenie i przyjąłem na swoje kolana coś koło 50 kilo. Uderzyła mnie w twarz próbując wydostać się z auta.
- Tak kochanie to ja się kurwa nie będę z Tobą bawił. - złapałem ją w pasie i wysiadając z auta przerzuciłem sobie przez ramię. Ignorując to, że mnie biła, kopała i drapała, a no i oczywiście dziwne spojrzenia ludzi dosłownie wrzuciłem ją do bagażnika. Byłem wściekły. Kobieta nie będzie podnosiła na mnie ręki ! Jechałem jak najszybciej do domu. Przecież nie chcę jej udusić. Zaraz za mną pod wille przyjechała furgonetka chłopaków. Louis zakuł Summer w kajdanki i zawlókł do domu. Rzucił na dywan w salonie. Zayn i Niall złapali mnie za ramiona. Liam klęknął przy roztrzęsionej dziewczynie i coś jej wstrzyknął. Spojrzała na mnie przerażona i jej ciało opadło bez życia.

Rozdział 36 część I

Tak dzisiaj będzie rozdział w częściach. 

AMDINKO "MRS.MALIK " STRONY " JESTEM DUMNA, ŻE MOGĘ BYĆ DIRECTIONERKĄ " PRZESTAŃ KOPIOWAĆ MOJEGO IMAGINA I GO SOBIE PRZYWŁASZCZAĆ ! SKORO JEST TWÓJ TO NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ AŻ NAPISZESZ KOLEJNY ROZDZIAŁ, BO JA TEGO NIE ZROBIĘ DOPÓKI MNIE PRZEPROSISZ . 

Harry pojechał do centrum i zaparkował pod hotelem Hilton. Pomógł mi wysiąść z samochodu. Poprowadził mnie za zakręt gdzie czekała już reszta.
- Summer słoneczko miło Cie widzieć.

- Dzięki Lou. Ciebie też.
- Posłuchaj słoneczko wejdziesz sobie spokojnie do środka. Usiądziesz przy barze, zamówisz drinka. Zapłacisz tą kartą kredytową. - podał mi ją. 
- Udawaj smutną. - podpowiedział Liam. 
- Ok.
- Masz tą karteczkę co Ci dałem ? 
- Mam. 
- Nie bój się Summer. Pilnujemy Cie. - Whow..Zayn mnie pociesza ?!
- Umm.. Dzięki Zaza. - odwróciłam się i powoli odeszłam. Dobra Summer dasz radę. Opuściłam głowę i kątem oka odnalazłam " ofiarę ". Siedzi bardzo blisko baru. Chooleraaa. Wyprostowałam się starając wyglądać atrakcyjnie. Patrzy na mnie. O Jezu. Zamówiłam jakiegoś bezalkoholowego drinka i udawałam smutną oglądając swoje paznokcie. Widzę Lou i Hazza. Jak dobrze. 
- Co gnębi piękną panią ? - podniosłam wzrok.  O BOŻE TO TEN FACET. 
- Emm.. Mam problemy finansowe. 
- Przy drinkach lepiej się rozmawia.  - zamówił napoje, a ja zaczęłam się bać. 
- Nie musi pan.
- Powiedz, o jakich problemach mówisz ? - położył rękę na moim kolanie. Obleśny świr. Wzdrygnęłam się przez jego dotyk. 
- Mam dług w banku.
- Jak duży ? 
- 50 tysięcy. 
- Jak masz na imię Doll ? 
- Mam na imię.. - spojrzałam na karteczkę, którą obracałam w palcach - Mam na imię Clara. 
Summer tego wieczoru. 
- Clara. Piękne imię dla pięknej dziewczyny. Wiesz Claro mogę rozwiązać Twój problem, ale chcę czegoś w zamian. - przesunął rękę po mojej nodze i lekko uścisnął udo. 
- Proszę do mnie zadzwonić. - przesunęłam karteczkę po blacie i wstałam z miejsca.
- Wolałbym załatwić to teraz. - złapał mnie za przedramię i pociągnął przez salę. Paraliżował mnie strach.
- Proszę mnie puścić ! 
- Uspokój się. Troszkę się zabawimy. Zapłacę Ci.
- Nie chcę pana pieprzonych pieniędzy ! Proszę mnie puścić !
- Mam na Ciebie ochotę. - wepchnął mnie do jakiegoś pokoju. 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Rozdział 35

Usiadłam mu na kolanach i wtuliłam w jego ramiona.
- Nie odejdę..
- Wytrzymasz ze mną ? Nie myśl o długu.  Ta sprawa jest załatwiona i zakończona.
- Chcę zostać jeżeli ty chcesz mnie tutaj. - wpił się w moje usta. Całował mnie jakby się bał, że rozpłynę się w jego objęciach. Kiedy w końcu uśmiechnął się, żeby zaczerpnąć powietrza śliczny uśmiech rozświetlił jego buzię. Wściubiłam palec w dołeczek w jego policzku.
- Wygrałem kochanie.
- Niby czemu ?
- Używałaś karty i samochodu.
- Nie dałeś mi wyboru.
- Nie dam Ci wyboru jeszcze z jednym.
- Z czym ?
- Nasza córeczka będzie miała na imię Darcy. - pocałowałam go w czoło i wstałam.
- Chodź Styles. Pomożesz mi gotować.
- Po nazwisku to po pysku Styles.
- O jaki mądry.
- O jaka pyskata.
- O jaki słodziutki.
- Summer ! - jęknął niezadowolny.
- Powiedz tak do mnie.
- Jak Baby ?
- O właśnie tak !
- Oj Baby jesteś serio pogmatwana.
- Cicho.- nasze próby wspólnego gotowania skończyły się tak, że Harry był uwalony różnymi składnikami kiedy próbowałam bronić się przed jego dotykiem. W końcu usiedliśmy do stołu.
- Baby wiesz, że dzisiaj piątek ?
- Wiem, ale co z tego ?
- Jutro sobota.
- Whow znasz dni tygodnia Harry, brawo ! - pocisnął mi wzrokiem.
- Masz jutro wieczorem, a wieczorem pierwsza faza planu. - straciłam apetyt. Odsunęłam od siebie talerz.
- Odwieziesz mnie na zajęcia ?
- Przecież masz samochód.
- No ale
- Nie ma ale !
- Harry !
- No co ?! Nie będę bez sensu Cie woził bo ty masz jakieś kaprysy. Kocham Cie skarbie, ale to bez sensu.
- Chciałam się Tobą pochwalić.. - ugnij się, ugnij się, ugnij się.
- Jak dojrzale kochanie. - droczy się. Cwaniak.
- Ucze się od Ciebie.
- Jeżeli tak bardzo chcesz się mną pochwalić to zaproś do nas swoich znajomych. Kupię wino, piwo, jakieś przekąski i obiecuję, że będę grzeczny.
- Nie możesz mnie po prostu odwieźć ?
- I Ci ustąpić ? Nie.
- Ughhh ! No dobrze.
- Idziemy na zakupy ? Kupię Ci coś ładnego.
- A co ?
- Wszystko co będziesz chciała. - pojechaliśmy do centrum. Do domu wróciliśmy późnym wieczorem obładowani zakupami. Wzięliśmy razem długą kąpiel i położyliśmy sie spać. Oplótł mnie ciasno ramionami cały czas upewniając się, że jest mi wygodnie. Kiedy obudziłam się rano jeszcze słodko spał. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w http://img.szafa.pl/ubrania/1/015701893/1376220125/miejska-elegancja.jpg i wcinając banana wyszłam z domu. Zaczynam lubić moje nowe auto. Biedny Tuptuś niech spoczywa w spokoju. Podjechałam pod uczelnię gdzie już czekali na mnie moi przyjaciele. Opuściłam nowiutkie BMW w nowiutkich ciuchach od Hazza. Oczy mało nie wyszły im z orbit.
- Whowww Winter ! Jak ty się wozisz.. !
- To prezent od Harry'ego.
- Ma chłopak gest. - obszedł już chyba mnie i samochód ze 4 razy.
- Kto to Harry ? - zapytały równo Rose, Bella i Johannach.
- Mój chłopak. A właśnie, prosił żebym zaprosiła Was do naszego domu na jutro.
- Mieszkasz z chłopakiem i nic nam o tym nie powiedziałaś ?!
- To wyszło szybko, nie planowaliśmy.
- Musisz nam wszystko opowiedzieć ! - zaciągnęły mnie do środka, a zaraz za nami pobiegł Ryan. Nie miałam ochoty zwierzać się z mojego życia z Harrym dlatego wymijałam to półsłówkami. Nie przypadło im to do gustu.
- Jak się poznaliście ? Sypiacie ze sobą ?
- Rose ! Normalnie, na ulicy, przez przypadek !
- Nie uwierzę w to. Po prostu szłaś ulicą i wpadłaś na młodego miliardera, który się w Tobie zakochał ?
- Zdarza się.
- Summer jak masz sponsora to nam powiedz !
- Bella ! On nie jest moim sponsorem. ! Dał mi dostęp do swojego konta i kilka drogich prezentów i to wszystko ! Kochamy się i koniec !
- Jesteś z nim w ciąży ?
- Nie !
- Whow. To ja też chcę żeby miliarder z ulicy kupił mi samochód i zabrał do swojej wilii.
- Dajcie jej już spokój ! Poznałem tego Harry'ego. Trochę nadopiekuńczy, ale widać, że zależy mu na Summer.
- Gdzie go poznałeś ?
- Byli w Monster. - dziewczyny otworzyły usta ze zdziwienia i już chciały coś powiedzieć, ale dzięki Bogu przyszedł wykładowca. Po zajęciach szybko uciekłam z sali, żeby znów nie zasypały mnie pytaniami.
Cały gang
- Summer zaczekaj ! - kurwwaaaaa maać !
- Co tam Jo ?
- Nie dałaś nam adresu, nie powiedziałaś o której.
- Wyślę Wam smsy Johannach. Podwieźć Cie ?
- Nie dzięki, Ryan mnie weźmie.
- To do jutra. - wsiadłam do auta i jak najszybciej odjechałam. Wróciłam do domu w kiepskim nastroju.
- Aniołku wróciłaś ! - pocałował mnie w policzek.
- Daj mi umrzeć w spokoju.
- Coś się stało ?
- Mam irytujących i ciekawskich znajomych. Wszystko przez ten samochód.
- Taa.. Chodź, zamówiłem chińszczyznę. W sypialni masz strój na dzisiaj.
- Będziesz blisko prawda ?
- Tak blisko jak się da. Nie skrzywdzi Cie jeżeli o to Ci chodzi. - po posiłku poszłam się przebrać. Zaśmiałam się bo sukienka sporo zakrywała. To takie nie w stylu Hazza. On założył garnitur. O Jezuu.. Boję się. Cholernie. Zaczyna się moja pierwsza gangsterska akcja.

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 34

Balkon ! Zamknięty. Zaraz oszaleję.
- Dzień dobry Pani Styles.
- Tiffany tak ?!
- Tak pani Styles.
- Jak można wyjść z tego domu ?
- Przez drzwi proszę pani.
- Bardzo śmieszne. Jeżeli drzwi są zamknięte ?
- Proszę spróbować wyjechać autem.
- Dzięki ! - zbiegłam do garażu i odnalazłam w torebce kluczyki. Mm.. jak ładnie w środku. Odnalazłam w schowku  pilot do bram. Otwierają się. Jak dobrze. Telefon dzwoni. Harry. Wrzuciłam go na dno torebki i wyjechałam na ulicę. Pojechałam do mojego ulubionego supermarketu. Napakowałam do koszyka wszystko co potrzebne i zapłaciłam kartą od Harry'ego, i wróciłam do samochodu. Kiedy zamknęłam bagażnik ktoś złapał mnie za przedramię. Proszę proszę.. Pan Styles we własnej osobie.
- Dupek, cham, świnia, idiota, zaborczy kutas i frajer.
- Ciebie też miło widzieć kochanie.
- Zabieraj łapy.
- Do domu.
- Nie.
- Mam zadzwonić po Zayna ?
- Dzwoń po kogo chcesz. Wolę znosić jego niż Ciebie.

*** Oczami Harry'ego ***

Zabolało. Cholernie. Skrzywdziłem ją. Chcąc ją chronić wyrządziłem jej jeszcze większą krzywdę. Zamknąłem ją nie tylko w domu, ale i w toksycznym związku. Sięgnąłem po jej dłoń, ale ją cofnęła.
- Summer wróćmy do domu. Muszę Ci coś powiedzieć. - odwróciła się i bez słowa wsiadła do auta. Jechałem za nią próbując ułożyć sobie w głowie to co mam je do powiedzenia. Pomogłem jej wnieść zakupy i zaprosiłem do salonu.
- Chcesz Whisky ? - pokręciła przecząco głową. Nalałem sobie i usiadłem na przeciwko niej.
- Przepraszam Summer. Popełniłem błąd. Lubię mieć kontrolę dlatego jest mi ciężko kiedy za każdym razem mi się stawiasz i ze mną kłócisz. Próbuję opanować Twój charakter, ale nie potrafię znaleźć metody. Wszystko zawodzi. Chcę stworzyć normalny związek dla nas obojga. Chcę żebyś mnie kochała tak mocno jak ja kocham Ciebie. Może nie zawsze potrafię okazać Ci to.. Może jestem czasami chamski i irytujący. Chcę stworzyć dla nas dom. Dla nas i dla naszych dzieci. Chcę żebyśmy razem ubierali choinkę i chodzili do kina. Zmienię się. Dla Ciebie. Będę Twoim mężczyzną, a Ty moją kobietą. Proszę kochanie.. Nie odchodź.. Nie odchodź jak one wszystkie..

*** Oczami Summer ***

Czy on płacze ? O jezu.. To łamie mi serce.
- Harry dlaczego to zrobiłeś ?
- Boję się, że odejdziesz do innego. Ja po prostu chcę być  taki jaki ty chcesz, żebym był, żebyś mnie kochała. Żebyś ze mną rozmawiała i mi ufała. Żebyśmy sobie pomagali i się wspierali. Ja będę Cie zawsze kochał nawet jeżeli ty mnie zostawisz..



Przepraszam, że krótki rozdział, ale ostatnio tak, a nie inaczej się dzieje, że nie mam weny na pisanie, imagin nie wygląda tak jakbym tego chciała czego powodem jest bezsenność. Przepraszam, że kolejny raz Was zawiodłam.. / Horanowa.;) 

piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 33

Biegłam najszybciej jak mogłam żwirową alejką.
- Stój. - był blisko. Za blisko.
- Zostaw mnie !
- Stój kurwa bo nie chce mi się za Tobą biegać ! - popchnął mnie na ziemię.
- Zostaw !
- Dlaczego przede mną  uciekasz złotko ? - mulat warknął mi do ucha.
- Zostaw mnie !
- Dlaczego miałbym ? Jesteś gorąca, jesteśmy w środku lasu i nikt  nie usłyszy twoich krzyków.
- Puść ją już. - Harry. Napastnik wstał z moich pleców  i podniósł mnie do góry. Wtuliłam się w loczka.
- Zabierz go ode mnie. - jęknęłam kiedy pierwsze łzy spłynęły po moich policzkach.
- Będziesz w stosunku do mnie grzeczna ? Będziesz mnie szanować i słuchać ?
- Tak..
- Chodź kochanie. Wrócimy do domu i pójdziesz spać. - wziął mnie na ręce. Właśnie zaczął padać pierwszy śnieg. Cały czas trzęsłam się z zimna i płakałam. Wniósł mnie do sypialni i ułożył w łóżku.
- Śpij już Baby. - pocałował mnie w czoło.
- Kiedy przyjdziesz ? - Jezu moje gardło.
- Dobrze się czujesz?
- Bywało lepiej.
- Wyśpij się. Przejdzie Ci. Mam nadzieję, że nauczka, którą dostałaś ode mnie i Zayna Ci wystarczy. - odwróciłam się do niego plecami.
- Dobranoc Harry.
- Dobranoc moja Baby. - pocałował mnie w policzek i wyszedł. Przesadził. Nasłał na mnie Zayna, a doskonale wie jak się go boję. Ten debil położył mnie spać w ubraniu. Jezuuu... wstałam i ruszyłam do garderoby. Przeszukiwałam półki.
- Czego szukasz ? - aż podskoczyłam.
- Umm.. czegoś do spania.
- Tutaj masz kochanie. - podał mi coś..takie krótkie..
Tak Harry ubrał Summer do spania :) 
- Harry co to jest ?
- Koszulka nocna. Sam wybierałem.
- To wiele wyjaśnia.
- Mam na Ciebie ochotę kochanie.  Dużą. Zerżnąłbym Cie w te Twoje pyskate usteczka. - wyminęłam go i uciekłam z garderoby. Poszłam do łazienki i zamknęłam drzwi. On mnie wykończy z takimi tekstami.
- Summer otwórz.
- Harry chcę wziąć prysznic.
- Otwórz te pierdolone drzwi ! - uderzył w nie mocno. Przeraził mnie dlatego zrobiłam co mi kazał i uciekłam w głąb łazienki. Wszedł do środka z miną mordercy.
- Dlaczego uciekasz kiedy ja chcę się kochać ?
- Nie uciekam.. Po prostu chciałam się umyć.  - zdjął z siebie koszulkę i rozłożył ręce zapraszając mnie bliżej siebie. Oplótł mnie w pasie jedną ręką. Ucałował moje dłonie.
- Moje.. - przeniósł się na szyję i dekold.. - Moje.. - zdarł ze mnie koszulkę i stanik. Ucałował moje piersi. - Moje.. - przygryzał i całował moje sutki. - Moje.. - Jęknęłam cicho bo takie pieszczoty sprawiały mi przyjemność. Wrócił się do moich ust. - Moje. - mruknął całując mnie. Wziął mnie na ręce i wrócił do sypialni. Zdzierał z nas ciuchy nie odsuwając się od moich ust. Położył się na łóżku.
- Chodź Baby. Zabawimy się w 69.
- Nie ma mowy.
- Popieścimy się. Chodź.
- Nie wezmę tego do ust.
- Dlaczego ?
- Nie potrafię. Nie chcę.
- Ja Cie nauczę. Najpierw ręką kochanie.
- Nie !
- Musisz mnie rozpalić kochanie. - oplótł moją rękę wokół swojej męskości. Nie musiałam się namęczyć, żeby był gotowy do działania.
- Wejdź już... - jęknęłam niezadowolona.
- Nie weźmiesz ?
- Nie. Za wcześnie Harry.
- Ugh.. Dobra. - usiadłam na nim oplatając jego pas moimi nogami. Wpiłam się w jego szyję, a on wypchnął w górę swoje biodra szukając kontaktu z moją kobiecością.
- Przykro mi kochanie, ale nie będziesz na górze. - jednym ruchem przerzucił mnie pod siebie. Wtargnął w moje wnętrze. Szybko i bardzo mocno. Ból ? Nie. Przyjemność. Dziwne rozpieranie, ale przyjemne. Jego ruchy były agresywne. Warczał cicho przy moim uchu.
- Ha..harry..- przyspieszył. - Mocniej..
- Co tylko sobie życzysz kochanie.. - zrobił o co prosiłam. Jego pchnięcia stawały się wolniejsze i bardziej niechlujne. Wygięłam się pod nim jęcząc głośno. Warknął gardłowo.. Zamknął oczy i nieskładnie szeptał moje imię. Tkwił we mnie. Byliśmy jednością. Muszę się przyznać. Kocham go. Jego popieprzony charakter. Jego dołeczki i zapach jego loczków. Sposób w jaki poprawia włosy. Położył się obok mnie dysząc ciężko.
- Jesteś cudowna.. Kocham Cie. - jego pełne wargi odnalazły moje. Złączył je w delikatnym pocałunku.
- Ja Ciebie też kocham..
- Śpij już kotku. - przykrył nas kołdrą i mocno mnie przytulił.
- Idziesz jutro do pracy ?
- Idę, a ty zostajesz w domu.
- Har
- Śpij. - wtulona w jego nagie ciało oddałam się snom. Puste łóżko. Uhh.. Nienawidzę zasypiać przy nim i budzić się sama. Po szybkim prysznicu ubrana w http://img.szafa.pl/ubrania/1/015682613/big_1375987179/elegancko-ale-codziennie.jpg zeszłam na dół. W jadalni czekało na mnie śniadanie i liścik.


Awww.. Oh Styles, co ty ze mną robisz. Zjadłam śniadanie i rozejrzałam się po szafkach. Cholera muszę znów do sklepu. Wzięłam torbę, pieprzoną kartę kredytową od Harry'ego i nacisnęłam klamkę od drzwi wejściowych. Zamknięte. Kurwa. 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 32

Baby wstała i wyszła na taras mijając Zayna. Wybiegłem za nią.
- Kochanie. ? - położyłem ręce na jej talii.
- Zostaw mnie.. Proszę.
- Baby co się dzieje ?
- Chcę zostać sama.
- Może zadzwoń po jakąś koleżankę ?
- Nie. Po prostu chcę zostać sama.
- Summer
- Proszę Cie. - założyłem na jej ramiona bluzę i wróciłem do domu. Nie spuszczałem z niej wzroku. Usiadła na fotelu i zwinęła się w kłębek.
- Co jej jest ?
- Nie wiem, powiedziała, że chce zostać sama. - Lou wyjął  telefon.

*** Oczami Summer ***

Ale boli. To stało się tak szybko. Po prostu wszedł do gabinetu i mnie uderzył. Owinęłam się jego bluzą i obserwowałam chmury.
- Cześć ! - usiadła obok mnie Eleanor. Co ona tu robi ?!
- Hej.
- Wszystko okej ? - pogłaskała mnie po plecach.
- Umm.. nie.
- Jestem tu, żeby Ci pomóc.
- To właśnie  Harry rozumie przez " chcę zostać sama ". - uśmiechnęła się.
- Ty trafiłaś na tego opiekuńczego i zazdrosnego.
- Co ?
- Oni.. cała piątka jest w pewien sposób psychiczna. Niall zamyka Monicę kiedy ona odezwie sie do innego faceta. Liam jest za spokojny, to strasznie wkurza. Louis to pieprzony władca. Nie mam prawa się sprzeciwiać. Zayn ma problemy z kontrolowaniem złości, a Harry jest nadopiekuńczy i chorobliwie zazdrosny. Wytrzymasz to Summer. Jesteś silna.
- Wiem. Dziękuję.
- Polecam się. Chodź stąd bo zimno. - wróciłyśmy do domu. Od razu przybiegł Harry.
- Kochanie.. - wziął mnie w ramiona.
- Nic mi nie jest. - usadził mnie na swoich kolanach i otoczył ramionami. Cały czas gadali o tej akcji, a on głaskał mnie.
- Baby może idź się połóż. Jesteś zmęczona.
- Nie jestem.
- Przecież widzę.
- Chyba lepiej wiem czy jestem zmęczona czy nie.
- Powiedziałem, że masz iść spać.
- A ja powiedziałam, że nie pójdę. - złapał mnie za przedramię i zaciągnął do sypialni.
- Idź kurwa spać !
- Nie.
- Baby nie wkurwiaj mnie !
- Bo ?
- Bo mi się nie chce z Tobą kłócić.
- A może Ci się chce ? Przecież widzę, że Ci się chce.
- Milcz.
- Nie.
- Nie chce Cie widzieć na dole. Masz iść spać. - zatrzasnął drzwi.
- Zaborczy kutas.
- Upierdliwa suka.
- Dupek.
- Zamknij się.
- Ty też.
- Mam Cie uciszyć Summer ?
- Spieprzaj. - wparował do sypialni. Nasze twarze dzieliły milimetry.
- Wiesz co to szacunek ?!
- Wiem.
- To zacznij tego pojęcia w stosunku do mnie używać !
- Na szacunek trzeba zasłużyć.
- Dobrze kochanie. Jeżeli uważasz, że na niego nie zasługuję będziesz miała mnóstwo czasu żeby pomyśleć nad tym dlaczego jednak powinnaś mnie szanować.
- Co ?!
- Posiedzisz sobie w domu.
- Nie możesz ! Nie ma mowy !
- Mogę. - wyszedł ale pobiegłam za nim.
- Nie ! Nie będziesz mnie zamykał rozumiesz ?!
- Summer będę.
- Odchodzę rozumiesz ?! Znów wszystko spierdoliłeś.
- Nie kochanie. Nie odchodzisz. Zapłaciłem za to.
- Jak ty.. jak możesz ?
- Zabolało ?
- Kochałam się z Tobą.. Czuję coś do Ciebie, a ty..
- Co czujesz ?! Nienawiść ? Obrzydzenie ?
- Miłość ? - podszedł do mnie, ale go odepchnęłam i uciekłam z domu.
- Zayn ! - usłyszałam za sobą ciężkie kroki mulata. Nie uwierzę w to, że Harry go wysłał..

Obserwatorzy